28 lutego 2014

Chapter 21

Zamarłam. Było mi cholernie trudno zapanować nad emocjami i nad tym co robi moje ciało. Ręce zaczęły mi się trząść, a głośny pisk maszyny drażnił niewyobrażalnie moje delikatne uszy. Nagle do sali wbiegło pare osób, które odziane były w białe fartuchy. Wiekowa pielęgniarka podeszła do mnie, złapała mnie pod rękę i prawie siłą wyprowadziła na korytarz, gdzie usiadłam na metalowym krzesełku.
- Panienko, będzie dobrze. - rzuciła mi pocieszający uśmiech, a w jej oczach wyraźne były ślady troski skierowane względem mnie.
- Dziękuję. - słabo się do niej uśmiechnęłam, podwinęłam kolana i oparłam o nie brodę. Siedziałam tak przez kolejne trzy godziny. Nic - zero odzewu.
Siedzenie w tym miejscu to był istny horror. Przesiadłam się na dużą, czerwoną sofę naprzeciwko i momentalnie usnęłam.

**kilka godzin później**

Obudziło mnie mocne szarpnięcie za ramię, które momentalnie postawiło mnie do pionu. Spojrzałam we wściekłe, czarne oczy Styles'a, które nie wyrażały niczego innego, niż "MASZ PRZEJEBANE". Bez słowa złapał mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia.
- Nie dotykaj! - warknęłam i zaczęłam się szarpać. Harry momentalnie się zatrzymał, przez co wpadłam na jego placy. Gwałtownie się odwrócił i przyparł mnie boleśnie do ściany.
- Kurwa, zamknij się. - syknął i zaczął głośno sapać. Wykorzystałam moment i ile sił w nogach zerwałam się biegiem przez korytarz. Już chciałam skręcić, gdy niespodziewanie na kogoś wpadłam i runęłam na ziemie przy czym mocno obiłam sobie tyłek. Cholera. Podniosłam wzrok do góry i zamarłam. Louis Tomlinson, władca moich koszmarów we własnej osobie stał i patrzył na mnie wesoło, chamsko się uśmiechając. Z przerażeniem odwróciłam się i spojrzałam na Harry'ego, który - nie oszukujmy się - stał jakieś dwa metry dalej i wewnętrznie tykał niczym bomba. Lekko oprzytomniał, złapał mnie za rękę i pomógł wstać. Schował mnie za swoimi plecami, a ja lekko zaczęłam głaskać go po plecach, by się uspokoił.
- No, Styles laska przed Tobą ucieka? Nieprawdopodobne. - zaśmiał się, a mnie szlag jasny trafił.
- Nie pozwalaj sobie! - warknęłam. Żaden lamus nie będzie na mnie mówić "laska".
- Przy swoim chłoptasiu morde masz wyparzoną, co innego jak byłaś sama. Jęczałaś tylko, kochanie. - powiedział, jakby było to oczywiste. Harry zerwał się i pewnie pobiłby go, gdybym nie złapała jego kurtki. Odwrócił się do mnie, a ja przyciągnęłam go i wpiłam się w jego usta. Językiem przejechałam po jego wardze na co tylko jęknął z przyjemności. Smakował tak idealnie, nutka mięty ze smakiem wiśni. Oderwałam się od niego i spojrzałam głęboko w oczy szukając ich łagodnej strony. Oplotłam nasze dłonie i pociągnęłam go w stronę wyjścia. Mam dość.

Obudziło mnie przyjemne uczucie. Ktoś delikatnie bawił się moimi włosami. Powoli otworzyłam oczy, a zieleń oczu Harry'ego przenikała przez każdy milimetr mojej twarzy. Lekko się uśmiechnęłam pi objęłam chłopaka w pasie automatycznie się do niego przysuwając. Oparłam głowę o jego tors i zamknęłam oczy wsłuchując się w bicie jego serca.
- Nie podlizuj się, spryciulo. - wychrypiał i pacnął mnie palcem wskazującym w nos. Mruknęłam na jego gest i lekko się uśmiechnęłam. - I tak masz przejebane.
Zaśmiał się i złożył namiętny pocałunek na moich ustach. Niespodziewanie oderwał się i wstał. Miał na sobie jedynie czarne bokserki, które idealnie na nim leżały. Przeciągnął się i odwrócił w moją stronę.
- Załóż coś sportowego. - rozkazał i opuścił pokój, by potem wejść do łazienki.

SZYKUJE SIĘ NIEZŁY WYCISK.

23 lutego 2014

Chapter 20

Ręką zatknęłam sobie usta i spojrzałam na Harry'ego, który przyglądał mi się marszcząc brwi. Nie wiedziałam co myśleć, a co dopiero powiedzieć. Może powinnam jechać? A może zignorować to?
- Panienko. - odezwał się głos w słuchawce.
- Dobrze. - rozłączyłam się i spojrzałam w kierunku chłopaka.
- Co to ma być? - syknął. - Kto dzwonił?
- Nie wiem kto to był, ale powiedział, że Niall miał wypadek i chce żebym do niego przyjechała.
- Nigdzie nie jedziesz! - zażądził Harry i wstał z podłogi, na której wcześniej słodko spaliśmy. Kości mu chrupnęły kiedy się przeciągnął, a ja nadal stałam jak słup.
- Ale ..
- Nie! - krzyknął i niegrzecznie przerwał mi to co chciałam powiedzieć. Spuściłam głowę w dół i usiadłam na sofie pusto wpatrując się w swoje paznokcie. Poczułam, że olbrzymie ramiona owijają się wokół mojej talii. Harry przykucnął przy mnie i wtulił się w moją klatkę piersiową. Rękę wplątałam w jego loczki i zaczęłam się nimi bawić na co głośno jęknął. - Przepraszam, ale nie chcę, żebyś tam jechała.
Westchnęłam. Mimo wszystko, pojadę tam.

Podczas, gdy Harry poszedł pod prysznic, skorzystałam z okazji i po cichu wymknęłam się z domu po drodze łapiąc klucze do jego samochodu. Wiem, że będzie cholernie wściekły, ale Niall nie jest mi obojętny. Mimo tego, że mnie zdradził i zlecił gwałt to kochałam go cholernie mocno. Stanęłam na czerwonym świetle i zorientowałam się, że nie wiem gdzie jadę. Wyciągnęłam telefon z kieszeni w wykręciłam numer, z którego wcześniej ktoś do mnie dzwonił.
- Doktor Leans, słucham?
- Emm, przepraszam tutaj Katniss. Chciałabym dowiedzieć się w jakim szpitalu obecnie znajduje się Niall Horan? - zająkałam się i czekałam na odpowiedż. Osoba po drugiej stronie westchnęła i podała mi dokładny adres.

Na miejscu znalazłam się po około 20 minutach. Wysiadłam z samochodu i wcisnęłam pilota blokującego drzwi. Telefon zaczął wibrować mi w dłoni, a na ekranie wyświetliło się zdjęcie Harry'ego, które pewnie sam ustawił pod moją nieobecność.
- Halo? - odebrałam z obojętnością w głosie. Oparłam się o czarną maskę samochodu i czekałam na reakcje.
- Kurwa! Gdzie Ty do cholery jesteś?! - wrzasnął, a mi zrobiło się głupio. Pierwszy raz odkąd go znam słyszę jego głos w takiej formie. Nawet nie wiem, czy da się to nazwać wrzaskiem. Stwierdzam, że ryk to najodpowiedniejsze określenie stanu jego głosu.
- Harry ..
- Jest trzecia w nocy! Nie wyraziłem się dość jasno?! Czy jesteś na tyle tępa, że tego nie rozumiesz, że nie możesz wyjść z domu?! - nie wiedziałam co odpowiedzieć. Ja jestem tępa? Zaczęłam głębiej oddychać, ale w porę upomniałam się i uspokoiłam.
- Dobranoc, Harry.
- Kat.. - rozłączyłam połączenie i odepchnęłam się od maski. Ruszyłam w kierunku wielkiego wejścia. W środku było strasznie jasno. Jasna wykładzina, białe ściany i wielkie recepcyjne biurko, za którym siedziała szczupła brunetka o sarnich oczach. Przywitała mnie uśmiechem.
- Słucham?
- Gdzie mogę znaleźć Pana Niall'a Horan'a?
- Niestety nie mogę Pani pomóc. Jest dość późno i nie wolno mi wpuszczać gości. - westchnęłam i spojrzałam na kobietę, która patrzyła na mnie współczującym wzrokiem. Odwróciłam się na pięcie i już miałam wyjść, kiedy usłyszałam swoje imię. Odwróciłam się i ujrzałam niskiego mężczyznę w fartuchu - zapewne lekarza, który na plakietce miał napisane "Doktor Leans" .
- Zapraszam za mną. - westchnęłam i niczym grzeczne dziecko pomaszerowałam w kierunku windy omijając recepcjonistkę, która zapewne poczuła się niezręcznie w związku z zaistniałą sytuacją.
- Mógłby mi Pan powiedzieć o co chodzi?
- Wypełniam tylko prośbę mojego pacjenta. On powinien wszystko Pani wyjaśnić. - powiedział i puścił mnie pierwszą. Weszłam do wielkiego korytarza, gdzie następnie mężczyzna zaprowadził mnie do drzwi, które prowadziły na OIOM. Moje źrenice rozszerzyły się, kiedy na szpitalnym łóżku zobaczyłam Niall'a podłączonego do miliona kabelków, które trzymały go przy życiu. Usiadłam na taborecie, bo gdybym dalej stała to pewnie prędzej, czy później bym leżała na ziemi. Chłopak otworzył oczy i wystawił rękę w moim kierunku. Niechętnie spojrzałam na jego kończynę i z nutką wahania połączyłam nasze ręce. Poczułam mokry płyn w moich oczach, który zaraz spłynął po moim policzku.
- Kochanie. - wymamrotał i westchnął. - Chciałem Ci powiedzieć, że ..
Na chwilkę się zawiesił i spojrzał w kierunku lekarza, który majstrował coś przy komputerach i innych urządzeniach. On tylko spojrzał na Niall'a, kiwnął głową i wyszedł.
- Powiedz mi. Co się stało? - ryczałam. Dlaczego? Przecież wyrządził mi tyle krzywdy! Głupia idiotka ze mnie.
- Miałem w-w-wypadek samochodowy, ale to nie jest najważniejsze. Chciałbym Ci powiedzieć, że ... przepraszam. - spojrzał na mnie smutno. - Przepraszam, że pozwoliłem, żeby Louis Cię skrzywdził. Przepraszam, że Cię zdradziłem i przepraszam, że prawie zniszczyłem Twoje życie. Przepraszam ... 
- Niall, Niall, Niall.. - westchnęłam. - Opowiem Ci historię.


Był sobie pewien chłopiec, który mieszkał z tatą. Pewnego dnia jego kłamstwo wyszło na jaw. Przyszedł do niego tata i powiedział:
- Synu, za każdym razem, kiedy zrobisz coś złego weź jeden gwóźdź i wbij go w nasz płot.
Po pewnym czasie płot, był już cały w gwoździach i tata powiedział do syna.
- A teraz, za każdym razem, kiedy naprawisz swój błąd, lub zły uczynek wyjmij jednego gwoździa.
Minęło sporo czasu, a płot był już bez gwoździ.
- I teraz synu spójrz na ten płot. Mimo, że wyciągnąłeś wszystkie gwoździe to w płocie zostały dziury. Z życiem jest tak samo. Jeżeli zrobisz coś złego i później to naprawisz to nic nie znaczy. Blizny pozostaną na zawsze.



- Rozumiem. - westchnął. - Wiem, o tym doskonale, ale chciałbym, abyś wiedziała, że Cię kocham.
Głośny dźwięk wypełnił moje uszy, a na monitorze wskazującym puls nie było krzywej w kilku miejscach linii. Wręcz przeciwnie, na monitorze była jedna ciągła linia, a to oznaczało tylko jedno.

21 lutego 2014

Chapter 19

Byłam tak bardzo zdenerwowana, że słyszałam swój ciężki oddech. Zacisnęłam dłonie w pięści i zamknęłam oczy. Nie umiem nazwać tego uczucia, które w tym momencie buzowało we mnie, a wcześniej wypity alkohol wyparował doprowadzając mnie do pełnej trzeźwości. Otworzyłam oczy. Wszystkie dziewczyny przyglądały mi się uważnie, a Skylet pewnie naszykowała się na najgorsze.
- Kat .. - powiedziała czule i przerzuciła kosmyk moich włosów z twarzy. Szybko machnęłam ręką i strzepnęłam jej rękę.
- Nie dotykaj. - wycedziłam przez zęby. - Masz mi coś do powiedzenia? To mi to kurwa powiedz. Tu i teraz!
Perrie powoli podeszła do mnie i lekko ścisnęła za przedramię. Miała nadal podczerwienione oczy, ale łzy już nie leciały z nich jak wcześniej.
- Nie warto. - ciepły i dźwięczny głos blondynki rozległ się tuż przy moim uchu. Skinęłam głową i pociągnęłam Perrie do wyjścia. Rzuciłam pogardliwe spojrzenie na moją byłą przyjaciółkę, prychnęłam i wyszłam trzaskając drzwiami.
Złość nie ustępowała. Nadal byłam pod wpływem tych wszystkich słów wypowiedzianych w toalecie. Zarówno Niall jak i Harry chcieli mnie wykorzystać. Blondyn jako gosposię, a Harry jako dziwkę. Szłam spokojnym krokiem, ominęłam stolik przy którym siedział zielonooki i mulat, a następnie wyszłam. Nie zauważyłam, że Perrie już nie ma ze mną. Pewnie została z Zayn'em. Wyszłam na ulicę i zaczęłam się rozglądać w różne kierunki. Słyszałam, że ktoś mnie woła, ale kompletnie to zignorowałam. Zrzuciłam z nóg swoje czarne szpilki i zostawiłam je na środku chodnika, a sama ruszyłam w kierunku pobliskiego mostu. Równym krokiem podążałam do celu. Już dawno dałam na wstrzymanie i od tamtej pory łzy są ze mną nierozłączne. Nie ma na tym świcie nikogo, kto mnie kocha. A człowiek, który nie jest kochany, nie jest człowiekiem. Milion myśli w mojej głowie przetłacza się jak burza przez mój mózg.
- "Żegnaj okrutny świecie" - pomyślałam i stanęłam na barierce dzielącej chodnik, a rzekę. Nie jestem odważna i właśnie przegrywam życie. Będę kolejną samobójczynią, która nie umiała poradzić sobie z samą sobą. Jeżeli świata nie możesz usunąć to usuń siebie - proste. Przechyliłam głowę w dół i spojrzałam na wodę. Było cholernie wysoko, a woda nieprawdopodobnie ciemna. Westchnęłam i zamknęłam oczy, podczas gdy przez myśli przeleciały mi wszystkie przyjemne chwile w moim życiu.
- NIEE! - usłyszałam krzyk i nagle czyjeś silne dłonie złapały mnie w pasie przenosząc bezpiecznie na chodnik.
- Nie dotykaj! - zaczęłam się szarpać, krzyczeć i przeklinać. Zrezygnowana odwróciłam się i wpatrzyłam we wściekłą twarz Harry'ego, która teraz zamrzała mnie swoimi szmaragdowymi oczami. Łzy znowu spłynęły po moich policzkach mocząc kwiecistą sukienkę. Chłopak podniósł mnie i ruszył w stronę parkingu. Nie miałam siły się z nim kłócić, byłam zbyt zmęczona.
- Dlaczego do cholery nie pozwolisz mi odejść?! Nie mam siły żyć, zrozum!
- KOCHAM CIĘ! - wrzasnął a mnie zatkało.

Kiedy dojechaliśmy do domu Harry wprowadził mnie do środka i przez cały czas nie odstępował mnie na krok. Czułam straszne napięcie i niechęć w stosunku do niego.
- Powiesz mi co to do cholery było?! - warknął, kiedy zjechałam po ścianie i usiadłam na ziemi w przedpokoju. Patrzył na mnie czymś na wzór mordercy, a jego oczy były czarne jak szpilki, które zostawiłam na chodniku. Harry ukucnął przy mnie i złapał mnie jedną ręką za brodę i mocno uniósł ją do góry, tak bym spojrzała na niego. - Mów!
Starałam się jak tylko mogłam unikać jego wzrok, co jeszcze bardziej drażniło chłopaka.
- Chciałeś zrobić ze mnie dziwkę! - syknęłam i starałam się go odepchnąć, lecz napiął mięśnie i nadal pozostał w tej samej pozycji co wcześniej. - O to Ci chodziło od samego początku, prawda? Dlaczego nie zabrałeś mnie dzisiaj do jakiegoś jebanego samochodu, żebym dziwkowała się z obcymi facetami!
Zaczęłam płakać, a złość w jego oczach zamieniła się na coś w rodzaju bólu psychicznego.
- Nie znasz prawdy. - westchnął i spojrzał w inną stronę automatycznie poluźniając uścisk. Pokręciłam głową i wstałam. Nie wiem dlaczego jestem taka łagodna. Powinnam być niczym bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć, ale nie jestem. Zmęczenie nade mną góruje i nie potrafię się już złościć. - Usiądź.
Rozkazał, a ja niczym posłuszne zwierze usiadłam obok niego na moim wcześniejszym miejscu.
- Powiedz mi wszystko od samego początku. - nakazałam i podwinęłam kolana do piersi i skuliłam się.
- Zacznę od tego, że na początku miałaś być jak Perrie. To nie jest zależne ode mnie. Razem z Zayn'em mamy wspólnego szefa, który wszystkim dyryguje, a ja my spełniamy jego polecenia. Taką mamy pracę i za to dostajemy pieniądze. Normalnie jesteśmy maklerami, ale w nocy zajmujemy się transpotem kobiet na ten plac pod miastem. Byłabyś kolejna w kolejce, ale udało mi się przekonać szefa. - powiedział i niezręcznie przetarł dłonią kark.
- Dlaczego?
- Dużo przecierpiałaś już w swoim życiu.
- Przecież chciałeś to zrobić!
- Na początku, tak. Teraz, nie. Kocham Cię, zrozum. - westchnął i zrobił minę niewolnika. Nie wiedziałam co na ten temat mam myśleć. Przekonał szefa i zrobił to ze względu na mnie?
- Yum.. dlaczego Zayn nie uratował Perrie? - zapytałam szczerze ciekawa. Bolało mnie to, że ona cierpi, a jest tak wspaniałą osobą. Nie zasłużyła sobie na to.
- On ją kocha, ale już uratował jedną kobietę. Była to jego siostra, dlatego teraz nie może uratować kolejnej. Ona o tym nie wie i nie może się dowiedzieć. - wychrypiał i odwrócił głowę w moim kierunku. Był cholernie przystojny. Przygryzł swoją dolną wargę, a ja nachyliłam się i złożyłam deliktany pocałunek na jego idealnych ustach. Jestem już strasznie zmęczona. Harry złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie tak, że siedziałam na nim okrakiem. Spojrzał mi głęboko w oczy, jakby chciał zobaczyć coś więcej niż tylko pustkę. Wtuliłam się w jego ciało i pozostałam w tej pozycji przez kolejne kilka minut.
Nagle dźwięk dzwonka telefonu obudził mnie ze snu. Leżałam na śpiącym Harry'm na podłodze. Powolnie podniosłam głowę do góry i zeszłam z chłopaka.
- Kurcze - powiedziałam sama do siebie, kiedy na ekranie telefonu mrugał nieznany numer.
- Halo - odebrałam, oparłam się o blat stołu i spojrzałam na śpiącego Harry'ego. Wyglądał jak niewinne, małe dziecko.
- Pani Katniss ? - zapytał głos w słuchawce.
- Tak. - potwierdziałam.
- Mam dla Pani ważną wiadomość. Pan Niall Horan polecił, bym zatelefonował pod ten numer. - co kurde?
- Co się stało? - zapytałam, a Harry już nie spał tylko z pytającym wzrokiem mnie obserwował.
- Pan Horan miał bardzo poważny wypadek. Musi Pani jak najszybciej znaleźć się w szpitalu.

20 lutego 2014

Chapter 18

Głośny bas odbijał się od mojej klatki piersiowej. Alkohol zawarty w kolorowym drinku krążył spokojnie w moich żyłach. Prawa noga, na której znajdowała się czarna jak smoła szpilka, wybijała rytm piosenki, uderzając obcasem o kafelkową podłogę. Kolorowe światełka migały w przeróżne strony, by nadać ten dyskotekowy klimat. Siedziałam na czarnej, skórzanej kanapie opierając się o Harry'ego. Zanim tu przyszliśmy, byliśmy w .. parku. Zapytacie o niespodziankę? No więc, Harry zabrał mnie na małą łódkę, na której pływaliśmy po wielkim stawie, gdzie na tafli dryfowały białe łabędzie. Było bardzo przyjemnie, aż w pewnym momecie Harry wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko. Otworzył je bardzo delikatnie, a tuż po chwili piękna, srebrna bransoletka wisiała spokojnie na mojej kostce. Romantyczne. Szczerze mogę powiedzieć, że zaimponował mi tym jeszcze bardziej. Poczułam się jak ktoś kogo się kocha. Kogo da się kochać.
W pewnym momencie Harry lekko mnie szturchnął przez co oprzytomniałam i wróciłam do rzeczywistości. Nawet nie zauważyłam, kiedy Zayn z Perrie pojawili się tutaj. Zdążyli nawet zamówić drinki i upić kilka łyków.
- Och, cześć. - powiedziałam zdenerwowana. Pomyślą, że jestem jakąś wariatką. Siedzą tu od dobrych paru minut, a ja dopiero teraz się z nimi witam. Idiot. - Nie zauważyłam was.
Perrie posłała mi lekki, pełen zrozumienia uśmiech, który jak pewnie zamierzała, uspokoił mnie. Wydawała się być ciepłą i wyrozumiałą osobą. Jednak zawsze, kiedy Zayn próbował się do niej zbliżyć, pocałować ją, lub chociażby dotknąć zawsze w jej oczach rodziło się coś na znak strachu i wołania o pomoc. Mulat delikatnie jeździł opuszkami palców po jej kolanie, jednak gdy zbliżał się do wewnętrznej strony ud dziewczyna automatycznie przestała oddychać i zerwała się z siedzenia.
- Ja .... Ja ... - zaczęła się jąkać, kiedy cała nasza trójka rzuciła na nią dziwne spojrzenie. - Muszę do toalety.
Wymamrotała i praktycznie wystrzeliła w kierunku drzwi ze znakiem kółka. Delikatnie zdjęłam rękę Harry'ego z mojej talii i wstałam. Rzucił mi pytające spojrzenie, na co tylko się uśmiechnęłam.
- Idę "przepudrować nosek". - w powietrzy zrobiłam cudzysłów i ruszyłam w tym samym kierunku, w który wcześniej ruszyła śliczna blondynka.

Delikatnie i cicho weszłam do damskiej toalety. W pomieszczeniu uniósił się zapach środków czystości. Usłyszałam coś na dźwięk płaczu. Przeszłam obok wszystkich kabin, aż natknęłam się na jedną, uchyloną. Popchnęłam drzwiczki i włożyłam głowę do środka. Na podłodze siedziała smutna Perrie, która co chwilę pociągała nosem i wycierała oczy papierem.
- Eghem. - chrząknęłam, a dziewczyna podskoczyła i prawie uderzyła się o ścianę. - Ojej, przepraszam. Myślałam, że mnie widzisz.
- Nie, nic się nie stało. - wychlipiała.
- Yum.. Perrie? - spojrzała na mnie z lekko podkrążonymi oczami. Co się do cholery dzieje? - Chcesz mi powiedzieć?
- Nie. Tak. Nie. Znaczy... nie wiem. - westchnęła i dłonią przeczesała włosy. - Katniss? Mogę Cię o coś zapytać?
- Pytaj. - posłałam jej najładniejszy uśmiech, jaki tylko mogłam wymusić. Odwróciłam się i zamknęłam drzwi na klucz, żeby nikt nam nie przeszkadzał i usiadłam na kafelkowej podłodze zaraz obok mojej koleżanki.
- Jesteś z nim .. szczęśliwa?
- Z kim?
- No.. z Harry'm. Nie zmusza Cię do niczego?
Nie wiedziałam co powiedzieć, co myśleć i co robić. Niezręcznie spojrzałam na swojej jakże interesujące teraz palce u rąk.
- Nie, Harry mnie do niczego nie zmusza, a co do szczęścia to tak, jestem z nim szczęśliwa.
- Przepraszam Cię, ale kochasz go? - poczułam się jak na przesłuchaniu, ale wiedziałam, że nie chodzi jej o mnie, tylko o nią. Coś się dzieje złego, a ona chce mnie chronić. Miłe. Na pytanie "kochasz go" w mojej głowie zrodziło się mnóstwo pytań. Aniołek i Diabełek znów walczyli ze sobą.

"Kochasz go, Katniss. On jest dobrym człowiekiem, nie zostawił Cię tylko przyjął do siebie, jak Niall źle postąpił. " ~ Aniołek
"NIE, NIE, NIE, powiedz, że NIE! Nie możesz się przyznać! A co jak się dowie?! Nie mów!" ~ Diabełek

- Kocham. Dlaczego pytasz? - spojrzałam na nią i ścisnęłam lekko jej dłoń w geście pocieszenia.

"Ty idiotkoo!" ~ Diabełek
"Cieszę się, że posłuchałaś głosu serca" ~ Aniołek

- Bo wiesz, ja też kochałam Zayn'a. Zawsze był idealnym facetem. Wydawało mi się, że się kochamy i nic nie stanie nam na przeszkodzie. Pomyliłam się. Zapewne wiesz, że on jak i Harry to maklerzy samochodowi. Czasami mają jakieś samochody, które wykorzystują do różnych celów. - zaczęła jeszcze bardziej płakać. Widać było, że to co chce mi powiedzieć jest dla niej bardzo uciążliwe i biedaczka sobie z tym nie radzi.
- Spokojnie. - przytuliłam ją i pocierałam dłonią jej plecy.
- Pewnego dnia Zayn wpadł do mieszkania i kazał mi założyć na siebie "coś sexy". Mówił, że ma dla mnie niespodziankę, ale nie powie mi co to jest. - w mojej głowie zaczęło szumieć i huczeć, a ciśnienie mi wzrosło. Dokładnie tak samo mówił do mnie Harry. - Zabrał mnie na duży plac pod miastem. Tam stał jeden z jego samochodów, myślałam, że to jakaś pieprzona niespodzianka, ale się myliłam! Kajdankami przykuł mnie do siedzenia, pocałował i powiedział "sprawuj się mała" po czym zamknął mnie. Co godzinę przychodził inny facet, któremu musiałam zrobić dobrze, albo mnie zgwałci. Wiesz, czułam się jak dziwka spod latarni. Kiedy wreszcie Zayn po mnie przyszedł zaczął mi grozić. Ciągle jestem przez niego zastraszana, jednak nie chcę od niego uciekać. Nadal go kocham, ale nigdy nie pozwolę mu się dotknąć. W sumie, przyzwyczaiłam się już do takich sytuacji. Wywozi mnie na ten plac co miesiąc. Dzisiaj miałaś być tam ze mną. - wpadłam w osłupienie. Nie mogłam uwierzyć w to co mówi do mnie Perrie. Harry chciał ze mnie zrobić dziwkę. - Musiałam Ci powiedzieć, ale nie wiedziałam jak. Kiedy zobaczyłam Cię w tym klubie z Harry'm wiedziałam, że nie pojedziemy. Zayn nie kazał mi nic mówić, dlatego tu przybiegłam. Przepraszam. - powiedziała i wstała poprawiając swoją sukienkę, która lekko się podwinęła. Chciała już wyjść kiedy usłyszałyśmy dźwięk otwieranych drzwi. Palcem pokazałam jej, żeby była cicho. Usłyszałam znajomy mi śmiech, który kiedyś był ze mną nierozłączny - Skylet.
- Słyszałaś jak Niall wyrolował tą głupiutką Katniss? Nigdy nie pomyślałabym, że jest na tyle pusta. Harry ją wykończy.
- To Twoja przyjaciółka. - odezwał się głos innej dziewczyny, która zapewne miała coś w głowie. "Harry ją wykończy" ? Co to miał znaczyć, czy ona go znała już wcześniej? Jestem na skraju wytrzymałości. Głośno otworzyłam drzwi, które uderzyły o ścianę i prawie wyleciały z zawiasów. Skylet odwróciła się i patrzyła na mnie ze strachem w oczach.

16 lutego 2014

Chapter 17

HARRY'S POV :

Ładna doniczka roztrzaskała się na kilka drobnych kawałeczków, a idealny kwiat storczyka z gracją upadł na ziemię. Co się do cholery jasnej ze mną dzieje? Nie mogę płakać i dramatyzować! Odwróciłem się w stronę mojej Malinki. Patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami, które wypełnione były łzami. Jej usta były lekko rozchylone, by mogła głębiej oddychać. Widziałem ten jej wzrok, którym posługuje się każda kobieta, która się boi. Tak, właśnie. Katniss się w tym momencie mnie bała. Kiedy wrócę wspomnieniami do tamtego wydarzenia zaczynam wariować, a ciśnienie w moim ciele automatycznie się podwyższa. Zniszczę go, kurwa.
- Przepraszam - wychrypiałem i wyszedłem z sali głośno trzaskając drzwiami. Muszę sobie wszystko poukładać i uporządkować. Szybkim krokiem udałem się w kierunku podziemnego parkingu, gdzie stał mój samochód. Musiałem nim tu przyjechać, bo karetka nie chciała mnie zabrać ze sobą. Odpaliłem silnik, grzecznie zapiąłem pasy i niczym wyścigówka odjechałem. Z gracją omijałem wszystkie auta na autostradzie, które odważyły się mnie spowolnić. Nie zwracałem na nic uwagi tylko gnałem przed siebie. Wyciągnąłem telefon z kieszeni moich spodni i wykręciłem numer do Zayn'a - chłopaka, na którym mogłem w tej chwili polegać. Oczywiście równie dobrze by było, gdybym zadzwonił do Liam'a, ale on zacząłby pieprzyć farmazony i chuj by to wszystko trafił.
- Co chcesz, debilu?
- Zayn, potrzebuję Twojej pomocy. - wychrypiałem. Włączyłem kierunkowskaz i wyprzedziłem kolejny samochód.
- Mów.
- Louis zgwałcił Katniss. - warknąłem i mocniej ścisnąłem swój telefon.
- Co kurwa? Nie pierdol! - powiedział z niedowierzaniem. - Chcesz go zajebać?
- Jakbyś czytał mi w myślach. Będę u Ciebie za 15 minut.
- Spoko.

Rozłączyłem telefon i w przypływie kolejnej fali złości przyśpieszyłem. Nie kontrolowałem w tym momencie swoich emocji. Obraz w mojej głowie przedstawiał Katniss krzyczącą z bólu i Louis'a tuż nad nią, który jęczy i pojękuje z przyjemności.

Podjechałem pod dom Malik'a, a ten siedział w moim samochodzie dosłownie po upływie jednej minuty. Przywitał się ze mną skinieniem głowy i uświadomił, że mogę odjeżdżać. Cała droga przebiegła w milczeniu i nikt nie odważył się odezwać. Nie dało się nie usłyszeć mojego ciężkiego oddechu, który cały czas się pogłębiał i robił się bardziej cięższy. Byłem wkurwiony na max'a.

Zaparkowałem pod mieszkaniem, w którym powinien się znajdować Louis. Ciężkim krokiem weszliśmy na górę. Malik zaczął walić pięścią w drzwi, które po chwili otworzyła nam Eleanor.
- E.. y.. he..o.. -zaczęła się jąkać, kiedy zobaczyła mojego towarzysza, a przez jej oczy przemknęła fala strachu.
- Gdzie Louis?! - warknął Zayn prosto w jej twarz, a ona ani drgnęła.
- L... L... LOUIS! - zawołała.
- El, uciekaj, wyjdź stąd i nie wracaj. - powiedziałem do niej. Wiedziałem, że mi ufa, a ja mogę zaufać jej. Byliśmy niezłymi przyjaciółmi i to dzięki niej poznałem Tomlinson'a. Wiedziałem też, że cholernie się boi Zayn'a, ale gdyby nie on to pewnie by tu została. Dziewczyna spojrzała na mnie, pokiwała głową, złapała swoje rzeczy i wyszła cicho zamykając drzwi.
- Kochanie? - powiedział Louis i wszedł do przedpokoju, w którym już nie było jego dziewczyny. - Co Wy..
Nie dane mu było dokończyć, bo gdy tylko go zobaczyłem rzuciłem się w jego kierunku nie niczym kot polujący na mysz, nie niczym lew polujący na jedzenie, ale niczym potwór żądający zemsty za całe wyrządzone zło. Chłopak nawet nie próbował się bronić, bo wiedział, że skończy się to dla niego jeszcze gorzej. Znał mnie i wiedział, że jestem cięty co do krzywdzenia kobiet. Co sekundę moja pięść lądowała na jego twarzy i co jakiś czas słychać było łamanie kości. On zgwałcił i pobił bezbronną dziewczynę! Wiem. Ja też nie pozostaję bez winy, bo sam podniosłem na nią rękę, ale jej nie zgwałciłem i byłem wtedy pod wpływem prochów, które wcześniej wciągałem trochę z Louis'em.
- Powiedziała Ci?! Ździra! - udało się my wykrztusić, gdzie zaraz potem zaczął pluć krwią. Kiedy Zayn tylko to zobaczył odciągnął mnie od chłopaka i upomniał, że mogę go zabić. Wstałem, rzuciłem wściekłe spojrzenie i splunąłem prosto na twarz Louis'a. Machnąłem nogą i kopnąłem go w żebra. Zajęczał z bólu.
- To za ździre! - syknąłem i razem z mulatem opuściłem mieszkanie. Pomiędzy odcinkiem mieszkanie, a drzwi nigdzie nie spotkałem Eleanor. Wsiadłem do samochodu i oparłem głowę o kierownicę. Poczułem tą cholerną ulgę, na którą czekałem od zeszłej nocy.
- Zayn. - powiedziałem i odwróciłem głowę w jego stronę. Siedział na fotelu, cały wyprostowany i przeglądał się we wstecznym lusterku, modniś. Cicho się zaśmiałem. Chłopak spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. - Katniss nie może się o tym dowiedzieć. Nikt nie może, rozumiesz?
Kiwnął głową w formie potwierdzenia. Chwilę potem byliśmy już w drodze do szpitala.

KATNISS POV:
około pół roku później 

Pogodziłam się już z utratą mojego maluszka. Było cholernie ciężko, ból, nieprzespane noce, płacz, ale Harry był dla mnie ogromnym wsparciem i udało mi się pogodzić z tą sytuacją. Pod nieobecność Niall'a zabrałam wszystkie swoje rzeczy z jego mieszkania w Londynie i wróciłam do Holmes chapel razem ze Styles'em. Siedziałam właśnie na sofie w przepięknym salonie i oglądałam jakiś denny program w TV, kiedy słyszałam zamykanie drzwi. Zerwałam się wesoło do przedpokoju, podbiegłam do Harry'ego, mocno się w niego wtuliłam i wpiłam się w jego usta. Miały cholernie przyjemny smak. Nasze pocałunki były delikatne, a jego język figlarnie ślizgał się po moim. Oderwałam się do chłopaka i spojrzałam w jego wesołe i roześmiane oczy.
- Ubierz się ładnie. Wychodzimy. - wychrypiał i złożył delikatny pocałunek na moim czole po czym skierował się w stronę łazienki. - Idziesz ze mną się wykąpać?
Gestem ręki wskazał drzwi. Gdzieś w głębi serca słyszałam swój głos "TAAAK! TAAAK! IDĘ!", ale wiedziałam, że tego nie zrobię. Od czasu gwałtu nie pozwalam by ktokolwiek mnie dotknął - oprócz Harry'ego. Jednak nawet dla niego złożyłam pewne granice, których nie może przekroczyć bez mojej zgody. Wiedział co czuję. Wiedział. Musiał wiedzieć, bo inaczej nie byłby tak wyrozumiały.
- Nie. - pokręciłam głową. On tylko rzucił mi smutne spojrzenie i zniknął w pomieszczeniu. Wzruszyłam ramionami i weszłam do wielkiej garderoby, która znajnowała się na pierwszym piętrze. Wzięłam ubrania, które poradził mi mój mózg i weszłam do drugiej łazienki. Odkręciłam wodę, która po chwili spływała po moim nagim ciele. Blizny na brzuchu nadal tu były, jednak nie aż tak bardzo widoczne jak kilka miesięcy temu. Wyszłam z kabiny, założyłam szlafrok i zaczęłam suszyć moje mokre włosy.
- "Ciekawe gdzie wychodzimy." - zaczęłam zadawać sobie to pytanie. Nagle usłyszałam zza drzwi głos Harry'ego.
- Kochanie!
- Hm?
- Ale ubierz coś sexy.
- A czy powiesz mi gdzie idziemy?
- Nie.- powiedział na co się tylko zaśmiałam i usłyszałam, że oddala się od drzwi. Westchnęłam i dokończyłam suszenie włosów. Chwilę później ponownie skierowałam się do garderoby i wymieniłam ubrania na "coś sexy", żeby chociaż raz go zadowolić. Wróciłam do łazienki, ubrałam ciuchy i ułożyłam włosy. (ZDJĘCIE) 


Zeszłam po schodach, a w przedpokoju czekał już na mnie Harry. Ubrany był w obcisłe czarne rurki, białe Converse, biały podkoszulek i czarną, rozpiętą koszulę. Wyglądał perfekcyjnie. Chwila, co? Wróć. Właściwie, dlaczego? Dlaczego, kiedy go widzę wydaje mi się idealny, perfekcyjny i inne duperele? Za każdym razem, kiedy mnie dotknie, pocałuje, lub nawet na mnie spojrzy robi mi się gorąco i męczy mnie to upierdliwe uczucie w brzuchu. Czy ja się zakochałam? Oj, coś dzisiaj czuję, że pozwolę, by mnie dotknął. Pozwolę mu przekroczyć granicę.


Chapter 16

Nie wiedziałam co robić i mówić. Całe moje ciało było sparaliżowane. Westchnęłam z bezsilności i starałam się w ciemności odnaleźć tęczówki chłopaka.
- Obiecałem. - powtórzył głośniej i potarł swoją ręką mój policzek. Rozpoznałam go. Łza smutku i obrzydzenia spadła po moim policzku i zapewne zmoczyła jego rękę.
- Co obiecałeś, Niall? - wychrypiałam prosto w jego twarz.
- Obiecałem sobie, że nigdy Cię nie zranię. Kocham Cię, Katniss!
- Nie. - strzepnęłam jego rękę z mojego policzka i odsunęłam się na większą odległość. - Kurwa, nie! Nie możesz mnie kochać, rozumiesz?!
- A jednak Cię kocham!
- Nie kochasz mnie! Jak do cholery, możesz mnie kochać?! - wpadłam w furię. Co za dupek! Najpierw pieprzy się z moją przyjaciółką, a teraz mi wmawia, że mnie kocha. No tak, głupich nie sieją, sami się rodzą. Nie oszukujmy się dalej, bo to nie jest najlepsze rozwiązanie sytuacji. - Byłam tylko przygodą! Zachowałeś się jak męska dziwka!
- Coś Ty powiedziała?! - warknął i gwałtownie się do mnie przybliżył.
- Słyszałeś!
Dostałam siarczyste uderzenie w policzek. Strasznie zapiekło, a moja twarzy przybrała grymas bólu. Ze łzami w oczach przeszyłam go wzrokiem i upadłam na kafelki tej obskórnej łazienki.
- Nie wierzę, że to robię. - wymamrotał Niall i wyszedł z kabiny. - Louis, chodź tu!
Co?! Louis?

LOUIS'S POV :

Pilnowałem drzwi, żeby nikt nie mógł wejść do środka. Wcześniej obserwowałem Harry'ego, który jest w kawiarni jakieś 500 metrów stąd i pije kawę. Nawet się nie zorientował, że go obserwuję. Co prawda był moim najlepszym przyjacielem, ale przez tą małą ździre się zmienił. Nie byłem szczerze z tego zadowolony, ale to przecież jego życie. Moje stosunki z blondynkiem polepszyły się, a sam chłopak zmienił się w dobrego aktora. Skubaniec.
- Louis, chodź tu! - usłyszałem głos mojego przyjaciela. Umowa była, że jeżeli mała ździra nie będzie posłuszna to będę mógł zrobić z nią co tylko mi się podoba. Czas zacząć zabawę.

HARRY'S POV:


Malinka dawno nie wracała, a wyskoczyła tylko na sekundę do toalety. Wypiłem kawę i kulturalnie wyrzuciłem plastikowy kubeczek do kosza na śmieci. Wstałem od stołu i skierowałem się w kierunku damskiej toalety. Powolnym krokiem kierowałem się do drzwi. Z wahaniem uchyliłem je, wcześniej upewniając się czy nikt na mnie nie patrzy. Cicho wszedłem do środka i usłyszałem jęk bólu. Podszedłem do drzwi jednej z kabin, które były uchylone. Zajrzałem do środka, a na ziemi leżała ... KATNISS! Była cała posiniaczona. Wszędzie było pełno krwi, a dziewczyna mocno trzymała się za brzuch. Trzęsła się z zimna i ze strachu. Przykucnąłem obok niej i spojrzałem w jej zimne, prawie szare oczy.
- Malinko.
- Boli .. - jęknęła i momentalnie jej ciało wygięło się w łuk.
Wykręciłem numer na karetkę. Kobieta w telefonie poinformowała mnie, że pojazd wraz ze powinni zaraz dotrzeć na miejsce.
- Kto Ci to zrobił? - warknąłem.
- L .. L .. ou .. Louis. - wymamrotała.
Jej oczy przepełnione były czymś w rodzaju cierpienia w piekle. Smażyły się niczym rozgrzany olej na patelce, a jednocześnie były przepełnione zimnem i pustką. Stróżki łez opuszczały jej oczy, a dookoła było coraz więcej krwi. Zabiję kurwa! Zabiję każdego sukinsyna, który odważy się zgwałcić i podnieść rękę na kobietę!

KATNISS'S POV :
Jedyne co pamiętam to mocny ból dolnych partii mojego ciała. Delikatnie otworzyłam oczy. Jasne światło podrażniło moje źrenice, które momentalnie zwęziły się. Byłam w szpitalu. Leżałam na łóżku przykryta białą, śmierdzącą pościelą. Na krzesełku obok mnie siedział Harry i kurczowo trzymał moją dłoń. Wyglądał na zmęczonego życiem. Głośno westchnęłam i spojrzałam na mój brzuch. Harry uniósł głowę do góry. Płakał. Harry płakał.
- Kochanie?
- Kat, straciłaś dziecko. - załkał. - STRACIŁAŚ!
Harry szybko wstał i podniósł wazon z pięknymi storczykami, który stał na drewnianym stoliczku. Ostatni raz spojrzał na mnie i cisnął nim w ścianę.

Chapter 15

Na głowie miałam przwiązaną chustkę, tak bym nie mogła nic zobaczyć. Jechaliśmy właśnie w jakieś tajemnicze miejsce. Harry niestety nie chciał mi powiedzieć, gdzie mnie uprowadza, więc nie upierałam się i siedziałam w milczeniu nasłuchując jego oddechu. Na początku został mi postawiony jeden warunek : NIE PODGLĄDAJ!
Muszę przyznać, ze przychodziło mi to z wielką trudnością, gdyż z natury jestem człowiekiem ciekawskim. Na swoim kolanie poczułam rękę Harry'ego, która po chwili lekko je ścisnęła.
- Daleko jeszcze?! - zapytałam z lekkim podekscytowaniem i nutką zniecierpliwienia.
- Spokojnie, Malinko.

Harry niczym gentelman otworzył mi drzwi od pojazdu. Gwałtownie złapał mnie za przedramię, kiedy dosłownie spadałam z jego samochodu. Gdyby nie miał tak dobrego refleksu pewnie leżałabym teraz z ryjem w betonie. Bezzębna Katniss, hihi zabawne.
- Och, dziękuję. - poczułam, że moje policzki zalewa fala gorąca. Styles zaśmiał się i objął w talii kierując w jakimś kierunku. Słyszałam hałas, różne melodyjki i krzyki wesołych ludzi. Nagle Harry zatrzymał mnie i zerwał chustkę z oczu. Właśnie stałam przed wejściem do WESOŁEGO MIASTECZKA! Szczerze? Nigdy nie chodziłam do tego typu miejsc. Moją jedyną rozrywką były comiesięczne imprezy odbywające się zaraz po mojej wypłacie. Stałam niczym wmurowana w glebę mrugając oczami i starając się obudzić z tego pięknego snu. Chłopak kupił bilety, złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka. Kiedy zobaczyłam w jakim kierunku mnie prowadzi zaczęłam się szarpać i wyrywać.
- Dom strachu?! NIGDY! - zaczęłam protestować, jednak nadal byłam ciągnięta w kierunku wielkiego domu, przez który przeprowadzone były tory, a malutkie wagoniki przewoziły ze sobą pasażerów, którzy wychodząc wyglądali jak nieszczęścia średniowiecza. Wiedziałam, że ze mną będzie podobnie. Albo w środku padnę na zawał, albo będą mnie musieli skrobać z siedzenia widelcami. Harry wepchnął mnie do blaszanego pudełka na kółkach i po chwili już sam w nim siedział.

Wagonik wystartował. Mocniej wtuliłam się w chłopaka, który siedział obok mnie z wesołymi od śmiechu oczyma. Nie wiedziałam co go tak bawi. Wjechaliśmy do środka. Drzwi się zatrzasnęły, a gdzieś w oddali było słychać śmiech wiedźmy. Jedziemy dalej. Wagonik zaczął się trząść. BUM! Ciemna postać szarpnęła mnie za łokieć, a ja ryknęłam z przerażenia i bliżej przysunęłam się chłopaka. Wagonik dalej jechał, lekko drżąc. Stanął. On do cholery stanął. Poczułam niewyobrażalny smród. Spojrzałam do góry. Zamarłam. Nade mną wisiała kobieta. Zamordowana kobieta, powieszona za szyję na sznurku. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie krainę jednorożców. Harry złapał mnie za podbródek.
- Jesteś bezpieczna. - wyszeptał i wpił się w moje usta. Kątem oka zauważyłam, że coś, lbo raczej ktoś się nam przygląda. KLAUN. Wyszczerzył zęby, krzyknął coś w innym języku, a wagonik ruszył dalej. Zakryłam oczy, by nic nie widzieć. Chciałam jak najszybciej opuścić to miejsce.


Grzecznie przeprosiłam mojego towarzysza i skierowałam się do damskiej toalety. Stanęłam przed wielkim publicznym lustrem i zaczęłam się w nim przeglądać. Już 5 miesiąc i brzuch był widoczny. Kocham to dziecko, ale boję się, że nie dam rady zapewnić mu stablizacji życiowej i środków do życia. Powinnam iść już do ginekologa na badania, jednak przez ostatni czas nie mam na nic czasu. Zbyt wiele problemów mnie dotyka. Jestem okropna.
Kiedy wychodziłam z kabiny, ktoś szybko wcisnął mnie z powrotem do środka. Ciemna postać przekręciła kluczyk w drzwiach i odwróciła się przodem do mnie.
- Obiecałem. - powiedział męski głos, a mnie zalała fala strachu.

Chapter 14

Pobiegłam do pierwszego lepszego pokoju i zatrzasnęłam drzwi. Przekręciłam kluczyk, bo nie miałam ochoty na kontakt z innymi ludźmi. Położyłam się na łóżku. Cholernie chciało mi się płakać z bezradności. Co się dzieje z moim życiem? Wszystko się wali niczym mur, a ja nie mogę tego uratować. Chłopak zdradza mnie z przyjaciółką, a wcześniejszy prześladowca okazuje się być tym dobrym i na dodatek kolejny palant się na mnie uwziął. Nie powinnam się teraz denerwować z racji tego, iż jestem w ciąży i to źle wpływa na mojego maluszka. Ale ja nie potrafię. Nie umiem. Ostatnio dziwne emocje kłębią się we mnie niczym dym w zatkanym kominie. Chciałabym uciec. Daleko od problemów dnia codziennego. Dojść do błogiej oazy spokoju, gdzie będę szczęśliwa i bezpieczna. Gdzie nikt nie będzie mi groził, że mnie zgwałci, że zrobi mi krzywdę. Nagle gdzieś na dole usłyszałam dźwięk dzwonka mojego telefonu. Otworzyłam drzwi i zbiegłam na dół. W korytarzu leżała moja torebka, którą miałam ze sobą w dniu "porwania". Wygrzebałam swojego smartfona z kieszonki. Na ekranie wyświetliło się zdjęcie moje i Niall'a, które mrugało wraz z rytmem, by współgrać razem z dzwonkiem.
- Halo. - odebrałam bezuczuciowo i przystawiłam telefon do ucha. Nie dało się nie usłyszeć ciężkiego oddechu Niall'a.
- Kochanie, gdzie Ty jesteś?! - był wyraźnie zaniepokojony. Chwila.. co? Niedawno pieprzył się z moją przyjaciółką.
- Teraz to mało ważne. Gdzie Ty byłeś?! - zrobiłam się bardzo zniecierpliwiona i rozdrażniona.
- Mówiłem Ci, musiałem coś załatwić. Wróciłem do domu, a Ciebie nie ma!
A więc to w ten sposób gramy w tą grę, Horan? Spoko, ja się dostosuje.
- Widziałam właśnie, jak COŚ załatwiałeś.
- Nie rozumiem.
- Załatwiałeś, owszem, ale tym czymś była moja przyjaciółka! - wydarłam się do telefonu. Ciśnienie automatycznie mi podskoczyło, a serce przyspieszyło. Czułam się jak cholerna idiotka, która dała się oszukać. - Fajnie było?

CISZA
CISZA
CISZA
CISZA


- Jak wrażenia, kochanie? Która z Nas jest lepsza w łóżku? Dobry orgazm był, nie? - zaczęłam się z niego nabijać, bo wiedziałam, że zadziała to na niego jak płachta na byka. Taki był plan. Nie chciałam się denerwować, ale chciałam, by go zabolało.
- Katniss..
- Och, ach, ech, och, aaa. Tak krzyczała? - zaczęłam wydawać z siebie nieprzyzwoite odgłosy po cichu przy tym chichocząc. Nie chcę już go znać. Wolę zostać z Harry'm - o ile mi pozwoli. Zależy mi na nim. Jest on bezpośredni i wie co chce.
- Katniss, kurwa przestań! - warknął.
- Niall! Niall! Niall! O jezu Niall! Och, och. Dochodzę. Niall! - wiedziałam, że jest na skraju cierpliwości i zaraz wybuchnie. Kątem oka widziałam, że Harry stoi w pokoju i śmieje się z tego całego przedstawienia. Jak on do cholery tu wszedł? Przecież zamknęłam drzwi na klucz. Niall rozłączył się, a ja poczułam się jak na wygranej pozycji. Odwróciłam głowe, by za chwilę zetknąć się ustami z Harry'm. Jego oczy wypełnione były porządaniem, a buzia szczerzyła się, jakby wygrał milion dolarów.
- Co? - zapytałam.
- Czyli teraz jesteś tylko moja? - złapał mnie za pośladki i lekko je przyszczypnął. Niezauważalnie się uśmiechnęłam i utonęłam w jego ramionach. Czułam się kochana, doceniona. Miałam cichą nadzieję, że Styles'owi zależy na mnie.
- Nie mam gdzie mieszkać. - westchnęłam, i zaczęłam płakać. Nikt by nie uwierzył, jak mnóstwo łez mieści się w moich oczach. Sama w to nie wierzyłam. Kapały i kapały.
- Zamieszkasz tutaj. Ze mną. Tęsknisz za nim? - zapytał Harry z bólem w głosie. BÓL? Że co?
- Tęsknię za chwilami, które razem przeżyliśmy, ale czy za nim? Kiedy już się coś przeżyło, to jest już za późno, już nigdy nie będzie się tego przeżywało po raz pierwszy. To smutne, ale tak jest. - w mojej głowie jest burdel, myśli zaczynają się nawzajem gwałcić. Czuję się coraz gorzej, jakbym była między młotem, a kowadłem.
- Mam dla Ciebie niespodziankę, Malinko.

Chapter 13

Siedziałam wpatrzona w monitor i uważnie doglądałam się każdego szczegółu. Oczy mi się zaszkliły i popłynęły po policzku, żuchwie i kapnęły na moją seledynową bluzkę. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Video przedstawiało jak wczoraj Niall uprawiał seks ze ... Skylet. Chciałabym, żeby to był tylko sen. Przyszczypnęłam się w ramię, jednak nic się nie stało - to rzeczywistość. CHOLERA!
Rękoma zasłoniłam twarz i zaczęłam dusić się powietrzem, a moja bezgraniczna miłość powoli zmieniała się we wściekłość i odrazę. Szybko odwróciłam się i wtuliłam w Harry'ego. Zamoczyłam mu całą koszulę, jednak nie zwracał na to uwagi. Delikatnie opuszkami palców gładził moje plecy w geście uspokajającym, podczas gdy drugą ręką trzymał mnie w talii. Złożył lekki pocałunek na moim czole i kciukiem starł jedną łzę. Odsunął się ode mnie, aby potem wstać. Wystawił rękę w moją stronę i uśmiechnął się zachęcająco. Poprowadził mnie po schodach i wprowadził do łazienki. Czyste, staranne i dokończone pod każdym względem pomieszczenie zapewne było zaprojektowane przez wynajętego architekta. Każdy detal, każdy najmniejszy drobiazg i szczególik rzucał się w oczy, co przyprawiało w jeszcze większe zdumienie. Usiadłam na klapie toalety i uważnie obserwowałam co robi - ten z pozoru zły Harry. Podczas gdy on chciał mnie chronić to ja wzięłam go za potwora.
- Przepraszam. - wyszeptałam z trudnością. Harry na moje słowa zaprzestał ustawiania świeczek i odwrócił się w moją stronę.
- Za co? - zapytał unosząc jedną brew do góry. Wyglądał bardzo zabawnie.
- Wzięłam Cię za potwora. - opuściłam głowę w dół.
Czułam na sobie jego wzrok. Podszedł do mnie i przykucnął łapiąc mnie subtelnie za oba policzki i podniósł je do góry by spojrzeć w oczy. Te szmaragdowe tęczówki...
- Malinko, nie jesteś pierwszą osobą, która tak o mnie myślała.
- Pocałuj mnie.
Przybliżył się i ostatni raz na mnie spojrzeć. Jego usta były ciepłe i miękkie. Uniosłam ręce i objęłam go za szyję. On w tym samym czasie złapał mnie w pasie i przyciągnął mocniej do siebie. Pragnęłam go. Właściwie nie wiem dlaczego. Może chciałam zemsty? Chciałam odegrać się na Niall'u, żeby poczuł to co ja? To chyba najlepsze wyjaśnienie obecnej sytuacji. Harry zszedł z pocałunkami do mojej szyi. Ciężko łapałam oddechy, podczas gdy chłopak podniósł mnie, a ja oplotłam swoje nogi wokół niego. Harry ścisnął moje pośladki i przerwał pocałunek.
- Od zawsze tego pragnąłem. - spojrzał na mnie oczami, które przepełnione były szczerością. Jego usta znowu zaczęły muskać moje wargi dając mi mniejszy dostęp do powietrza. Nie powinnam tonąć w jego umięśnionych ramionach. On zakłócał moje logiczne myślenie. Poczułam, że strasznie mnie do niego ciągnie. I strasznie mi nie wolno. Czułam jego gorący oddech, kiedy schodził z pocałunkami do szyi, a później obojczyków. Odchyliłam głowę wydając pomruk przyjemności i wplątałam swoją rękę w jego włosy delikatnie ciągnąc je. Mruknął z zadowolenia. Przeszedł razem ze mną kilka kroków i brutalnie posadził mnie na umywalce. Wygięłam się prawie w łuk, kiedy jego gorące dłonie powędrowały na mój brzuch, by po chwili lekko go masować. Nagle Harry oderwał się ode mnie na co wydałam z siebie lekki grymas. Cicho zachichotał i odkręcił wodę w wannie, by później wsypać do niej płyn do kąpieli i płatki róż.

Zamknęłam drzwi upewniając się czy zostawiłam po sobie idealny porządek, który panował w łazience zamin do niej weszłam. Zadowolona odwróciłam się i stanęłam na chwilkę. Zza okna usłyszałam jakieś krzyki. Dwóch mężczyzn stało za domem, nie widziałam dokładnie kto to, gdyż uprzejma noc raczyła zadowolić nas swoją obecnością i zaciekle rozmawiali. O ile można to nazwać rozmową. Zbiegłam po schodach na dół i podeszłam do okna, z którego było widać i słychać wszystko co się dzieje w ogrodzie.
- Uderzyłeś ją! - krzyknął zachrypniętym głosem Harry.
- No i kurwa co z tego? Przecież żyje. - zachichotał Louis podczas gdy Harry zacisnął swoje dłonie w pięści. Ruszył szybko w stronę chłopaka i z całej siły przyłożył mu w żuchwę, potem w przedramię i na końcu kopnął go w żebra. Ten zachwiał się na nogach i spojrzał na okno, przy którym stałam obserwując całe zdarzenie. Wskazał palcem na mnie, na co Harry się odwrócił. Zamarłam i szybko schowałam się za zasłoną.
- Wyrucham ją tak, że jej nie poznasz, Harry.

"Życie jest jak karuzela, jeden ma ubaw, drugi rzyga."

Chapter 12

Czułam wielki dyskomfort. Co się ze mną dzieje? Powolnie i niechętnie otworzyłam oczy ciągle mrugając. Musiałam już długo leżeć w tym syfie, bo nie mogłam złapać ostrości. Tak, leżeć związana, ze starą szmatką w ustach, na podłodze jakiejś obskórnej piwnicy, która śmierdziała potem, starością i zdechlizną. Brudne ściany, metalowe drzwi, wilgoć i małe światło sączące się spod drzwi - to było to co widziałam. Nigdy nie czułam takiego strachu jak teraz. Nagle z hukiem drzwi się otworzyły. Zamarłam z przerażenia, gdy stanął w nich .... Louis. Spojrzał na mnie, wyciągnął telefon z kieszeni i wykręcił jakiś numer przytykając urządzenie do ucha.
- Ta suka się obudziła. - spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Co do cholery?! "Suka"? A co ja pies? Zaczęłam się szarpać i starałam się zrobić jakikolwiek hałas. Wiedziałam, że nie powinno się tak robić, ale nikt nie będzie bezpodstawnie na mnie kląć. Zakończył połączenie i wolnym krokiem zaczął iść w moją stronę. Patrzyłam na niego przerażona, a po moich policzkach spływały łzy.
- Nie protestuj, bo ... - nie dane mu było dokończyć.
- Lou, skarbie! - melodyjny damski głos wypełnił całe pomieszczenie za tymi wielkimi drzwiami. Chłopak z lekką iskrą niepokoju spojrzał na mnie.
- Spróbuj coś odpierdolić, a rozwalę Ci tym łeb.
Z tylnej kieszeni swoich spodni wyciągnął pistolet i pomachał nim przed moimi oczami. Nagle poczułam ból. Uderzył mnie. Straciłam przytomność.
- Masz ją? - zachrypnięty, dobrze mi znajomy głos rozbrzmiał po drugiej stronie drzwi. Nagle usłyszałam ciężkie kroki, światło wpadło do pomieszczenia oślepiając mnie i Harry wszedł do środka.
- Katniss, wiesz dlaczego tutaj jesteś ? - zapytał i wyciągnął mi materiał z ust.
- N..nie.. - szepnęłam i na duchu zrobiło mi się lżej, że porywaczem nie był nikt inny.
- Udowodnię Ci, że to ja jestem ten dobry, pokochasz mnie Malinko. - westchnął i spojrzał mi prosto w oczy. Pochylił się do mojego ucha. - Niall to ten zły. - szepnął i pocałował jego płatek. Wydałam lekki grymas, a Harry się zaśmiał.
- Będziesz grzeczna? - zapytał i wyszczerzył się. Ja tylko lekko pokiwałam głową, a on zaczął odpinać łańcuchy, które zaplątane były wokół moich rąk i nóg.
- Boli.
- Wstań. - wyprostował się i spojrzał na mnie. Niezgrabnie wstałam z podłogi, ale ból czoła nasilił się, więc straciłam równowagę. Złapał mnie w talii ratując przed upadkiem. - Kto Ci to zrobił? - z troską w oczach zapytał patrząc na moje czoło. Troską? Ha - ha, śmieszna jestem. Pokiwałam głową dając mu do zrozumienia, że nic nie powiem. Nie lubiłam skarżyć. - Katniss, mów!
- Nie drzyj się. - warknęłam, podczas gdy jego oczy pociemniały, a szczęka mocno się zacisnęła. - Louis.
- Chuj. Później się policzę z nim.
Otworzył mi drzwi, a moim oczom ukazał się korytarz - piękny korytarz. Ściany starannie pokryte były szarą farbą, a podłoga drewnianymi panelami. Spojrzałam na Styles'a. Jego skóra pokryta była tatuażami. Zielone oczy i burza loków na głowie z miną badboy'a. Ubrany był w (zdjęcie)
Kusząco, jednak po moich myślach ciągle biegał Niall.
- Um.. Katniss, przytyłaś ostatnio. - spojrzałam na niego, podczas gdy on prowadził mnie pod rękę do kuchni. Cholera, zauważył. Ciekawe jak bardzo się wścieknie.
- Harry, ja jestem w ciąży.
Spuściłam głowę, kiedy momentalnie się zatrzymał. Zacisnął ręce w pięści i ciężko oddychał, a ja tylko stałam i przyglądałam się jego nadchodzącym WEJŚCIU SMOKA .
- Zniszczę. Zniszczę go tak jak on zniszczył Ciebie. - syknął i ominął mnie podąrzając w nieznanym mi kierunku. Niczym posłuszny piesek szłam za nim. Weszłam do pięknej kuchni. Idealne miejsce, aby cokolwiek ugotować. Aż samo się prosiło, aby tu przebywać i pichcić co tylko popadnie. Harry oparł się o blat i mocno pięściami go zacisnął. Jego knykcie zbladły. Westchnął głośno i odwrócił się.

Zjadłam posiłek przyrządzony przez Harry'ego. Dostałam kawałek steku i ziemniaki, do czego wypiłam herbatę z mlekiem. Muszę przyznać, że gotuje jeszcze lepiej niż mój chłopak.
- Chodź, zobaczysz coś.
Wstałam i pokierowałam się za Styles'em do pokoju, w którym było pełno monitorów, kamer, komputerów i innych rzeczy. Zdziwiłam się, bo do maklera samochodowego to raczej niepodobne. Harry odsunął mi krzesło, bym usiadła. Uruchomił coś na ekranie. Momentalnie obraz zaskoczył, zobaczyłam coś czego nie powinnam widzieć.
Łzy popłynęły, a Niall to skurwiel.

"niby Anioł a krzywdzi"

Chapter 11

Od incydentu z ciążą minęły dwa tygodnie, a moja dziewczyna nadal się do mnie nie odzywa. Dzisiaj jest dzień mojego wyjazdu, a ona zostanie tu kompletnie sama. Nie chciałem jej tego mówić, ale muszę wracać do Holmes chapel na kilka dni, by pozałatwiać pewne sprawy związane z moją przeszłością. Wiem, że przy mnie byłabym bezpieczniejsza, jednak wolę by została w domu. Zresztą teraz po tej aferze pewnie nigdzie by ze mną nie pojechała. Ach.. te kobiety.
Zapakowałem wszystkie potrzebne mi rzeczy i wszedłem do salonu. Katniss siedziała na sofie z podwiniętymi nogami tak, że brodę miała na kolanach, a przykryta była kocem. W TV leciał jakiś badziew, którego nie powinni transmitować. Przykucnąłem obok niej i spojrzałem w jej niegdyś piękne i iskrzące tęczówki. Teraz przypominały totalną obojętność, próżnię, pustkę. Wbiła we mnie spojrzenie i czekała na dalszy ciąg wydarzeń. Dotknąłem ręką jej policzka, a ona cicho mruknęła i zamknęła oczy. Rozłożyłem ramiona i zamknąłem ją w swoim uścisku.
- Dlaczego jesteś smutna?
1 minuta - CISZA
2 minuta - CISZA
3 minuta - CISZA

- Katniss, słońce. - starałem się zachęcić ją by powiedziała mi o co chodzi. Otworzyła oczy i zaczęła się bawić palcami swoich rąk. Westchnąłem i ręką potarłem jej plecy.
- Boję się, Niall. Boję się, że nie dam sobie rady.
- Myszko, jestem przy Tobie i zawsze będę.
- Obiecujesz? - spojrzała na mnie z nadzieją w oczach niczym szczeniaczek w schronisku proszący, aby ktoś go przygarnął i się nim zaopiekował.
- Obiecuję.

KATNISS'S POV:
Na dworze było już ciemno i ponuro. Deszcz lał się z nieba, niczym woda z prysznica, a ja szłam do domu. Brzuch delikatnie się powiększył, ale jeszcze nie widać, że jestem ciężarną gówniarą. Nadal jestem zdenerwowana faktem, iż będę miała dziecko z Niall'em. Trzecia osoba pomyślałaby, że za bardzo to przeżywam, ale do jasnej ciasnej nie mam nic. Mieszkania, samochodu, rodziców, przyjaciół. Nadal czekam, aż Skylet się do mnie odezwie, mimo iż powoli zaczynam w to wątpić, a do mojej głowy wkradają się myśli, że znalazła sobie nową, lepszą przyjaciółkę. Starałam się ominąć jak najwięcej kałuży, aby nie zamoczyć moich butów. Ubrana byłam w (zdjęcie po prawo - nie, dziewczyna na zdjęciu to nie Katniss). Lubię taki look, czuję się w nim bardzo komfortowo. Gdy zawiał wiatr jedną ręką opatuliłam się bardziej szalikiem, a w drugiej trzymałam swoją torebkę. Musiałam wyjść na chwilę do sklepu, gdyż wyczerpałam wszystkie pieniądze na koncie w moim smartfonie i nie miałam możliwości, by z kimś się skontaktować.

Przeszedł mnie dreszcz i odniosłam wrażenie, że ktoś jest za mną. Nie zdążyłam się odwrócić, tylko momentalnie do mojej twarzy została przytknięta chusteczka. O nie! Tylko nie to! Poczułam się słabo, a moje oczy zaczęły się zamykać. Zapadła błoga ciemność.

Chapter 10

Obudziła mnie woda uderzająca o dachówki. Pogoda była okropna i zapowiadało się na burzę. Ostrożnie uwolniłam się z objęć Niall'a, zsunęłam się z kanapy i poszłam do kuchni, wkładając po drodze stanik i podkoszulek z długim rękawem. Zaparzyłam kawy i zostawiłam ją w termosie. Wróciłam do kanapy, przycupnęłam na podłodze i przyglądałam się Niall'owi, nie budząc go i nie wracając w jego ramiona. Nie rozumiałam tego, co się stało, że nagle musi wyjechać. A bardzo chciałam zrozumieć.
Niall przetarł oczy, wstał i przeciągnął się z zamkniętymi oczami. Nie mogłam oderwać spojrzenia od jego bicepsów. Wreszcie otworzył oczy.
- Dzień dobry, kochanie.
Podniósł swój podkoszulek i wciągnął go na siebie, a ja znowu miałam okazję przyglądać mu się bezwstydnie. Na moment wszedł do sypialni, z której wyłonił się zaraz w bluzie z kapturem. Ja nadal siedziałam na podłodze obok kanapy i przyglądałam mu się z uśmiechem.

Pot spływał z mojego czoła, a mięśnie wytrwale pracowały. Głośna muzyka płynęła z słuchawek mojego iPhona. Czułam ogromne zmęczenie, ale dalej biegłam wzdłuż Camden Town i przepychałam się wśród idących ludzi. Gdy dotarłam do domu, mojego chłopaka nie było. Miałam cichą nadzieję, że nie stało się nic złego. Wymazywałam z myśli wszystkie czarne scenariusze i niczym naiwna idiotka wmawiałam sobie.
- A może poszedł na zakupy, na siłownie?
Przekręciłam zamek, aby nikt nieproszony nie wszedł do mieszkania. Miałam bzika na punkcie bezpieczeństwa, lubiłam czuć się bezpiecznie.
Skierowałam się do łazienki, aby wziąć prysznic. Kiedy wyszłam, poszłam do salonu i z torebki, która leżała na stole wygrzebałam swojego smartfona. Wykręciłam numer do Skylet. Po trzech sygnałach usłyszałam jej melodyjny i jedwabny głosik.
- Halo?
- Um.. Skylet?
- Czego chcesz?! - warknęła, a jej oddech automatycznie przyspieszył. Zamrugałam kilka razy i lewą reką przetarłam swój kark.
- Chciałabym porozmawiać i wszystko Ci wyjaśnić. - błagałam. Ciemnowłosa i wysoka o dzikich piwnych oczach dziewczyna nadal była moją przyjaciółką i cały czas miałam ją przed oczami. Wszystkie wspólnie spędzone chwile. Podstawówka, gimnazjum, szkoła średnia - byłyśmy zawsze razem, niczym siostry.
- Mów.

** 3 miesiące później**

Niall został w domu, a ja pod pretekstem wyjścia na zakupy udałam się do apteki. Ostatnio wydało mi się dość podejrzane, gdyż strasznie dużo jadłam, a mój brzuch robił się coraz większy. Po pięciominutowym spacerze doszłam do galerii i szybkim marszem skierowałam się w stronę apteki.
- W czym mogę pomóc? - zapytała uprzejmie farmaceutka stojąca za ladą.
- Poproszę test ciążowy. - kobieta lekko kiwnęła głową, odwróciła się i zaczęła grzebać w szufladzie przepełnionej różnościami, od chemikaliów po syropy i tabletki. Nie minęło pięć minut, kiedy wyszłam i biegiem rzuciłam się w kierunku publicznej toalety. Nie mogłam odpędzić od siebie myśli, że mogę być .. w .. c .. ciąży.

NIALL'S POV:

Moja księżniczka nie wracała już od ponad trzech godzin. Wiedziałem jak to jest, kiedy kobieta wpadnie w szał zakupów, ale nie Katniss. Ona była inna. Poinformowałaby mnie, gdyby zaistaniała taka sytuacja. Nagle usłyszałem huk zamykanych drzwi, a raczej zatrzaskiwanych. Wstałem i wszedłem do holu. Mój skarb siedział na podłodze. Po policzkach spływały jej stróżki łez, oczy miała podczerwienione i co chwilę siorpała nosem. Wyglądała jak naćpana, ale ja wiedziałem, że coś złego się przytrafiło. Kiedy przykucnąłem obok spiorunowała mnie spojrzeniem, a następnie odwróciła wzrok. Moja ręka powędrowała na jej kolano.
- Co się stało? - zapytałem troskliwym głosem i chciałem ją przytulić. Odepchnęła mnie. - Katniss!
- Nie dotykaj! - warknęła, zamknęła oczy i oparła się głową o drzwi.
- Powiedz! - krzyknąłem.
- Jestem w ciąży. Zrobiłeś mi dziecko! - spojrzała na mnie z bólem i cierpieniem w oczach. Zabolało. Cholernie zabolało. - Nie założyłeś wtedy prezerwatywy, prawda?
- N..nie.

Chapter 9

Błyskawicznie wziął się w garść, ale ta krótka chwila pozwoliła mi pojąć, że nie zrezygnował. Wziął tylko na wstrzymanie.
- Jasne. Słyszałem, Katniss. - Przeniósł spojrzenie na swojego przyjaciela, którego opanowana twarz kontrastowała z napiętą sylwetką. - Niall. - Skinął mu głową, Niall zrewanżował mu się tym samym i wreszcie Harry odszedł.
- Niall, jak on nas znalazł?! - Zaczęłam panikować. On tylko westchnął, złapał mnie pod rękę i ruszyliśmy w kierunku przeciwnym do tego, w którym oddalił się Harry. Poprowadził mnie schodami na górę. Zamknął drzwi, usiedliśmy na jakimś łóżku. W pokoju panował ład i porządek. Niezręcznie zaczęłam bawić się palcami mojej dłoni, które stały się bardzo interesujące. W przypływie złości wstałam i zaczęłam krążyć po pomieszczeniu, głęboko oddychając i zaciskając pięści. Niall ze świstem wypuścił z płuc powietrze.
- Nie wierzę w to, że nas znalazł! - warknął Niall. Tak mocno zacisnął zęby, że żyły nabrzmiały na jego szyi jak rury biegnące od szczęki w dół. Potrząsnął głową i uderzył pięścią w udo. - Sukinsyn!
Niall jeszcze ani razu przy mnie nie klął. Takie słowa nie należały do słownika, jakim się posługiwał. Spojrzał mi prosto w twarz.
- Skarbie, to moja wina.
- Co? - Pogubiłam się już w tej całej sytuacji. - Wyjaśnij mi to.
Nerwowo zaczęłam tupać nogą do rytmu muzyki, która dudniła w głośnikach w pomieszczeniu dokładnie pod nami. Niall gestem dłoni zachęcił mnie, bym do niego podeszła. Usiadłam mu na kolanach i wtuliłam się w jego ciepły tors. Delikatnie pocałował mnie w czubek głowy.
- Pamiętasz jak kupiłem nam samochód? - przytaknęłam ruchem głowy. - Chciałem załatwić to tak, aby Styles o tym nie dowiedział.
- Co? - podniosłam się i spojrzałam na Niall'a.
- Harry jest maklerem samochodowym. Musiałem podać nasze dane i adres zamieszkania, aby dostarczono nam pojazd. On zapewne włamał się do systemu i stąd wie gdzie mieszkamy. - powiedział Niall i jeszcze mocniej mnie do siebie przytulił.
- Chciałabym tylko ... chciałabym, żeby nas zostawił w spokoju.
- Zostawi. - Objął moją twarz rękami. - Zostawi. Ja już tego dopilnuję.
Powtórzył i zaczął mnie całować. Jego język władczo wdzierał się do moich ust, a ręce błądziły po odkrytych plecach.

***

Zanim zamówiony kierowca odstawił nas pod drzwi bloku, Niall i ja doszliśmy do stanu absolutnego upojenia alkoholowego, w którym ściany budynków się chwiały - to w najlepszym wypadku, bo najgorszy oznaczał wiszenie nad muszlą klozetową. Do trzeciej po południu następnego dnia żadne z nas nie odważyło się odezwać głośniej niż szeptem. W cztery godziny później nadal rozmawialiśmy półgłosem. Czekałam, aż włączy się mój laptop i obserwowałam jak mój chłopak wychodzi z pokoju kierując się pod prysznic. Tuż po jego powrocie zaczęłam już poważnie rozważać, czy nie położyć się znowu do łóżka i nie przespać nieprzyjemnych skutków wczorajszej imprezy. Ziewnęłam i odwróciłam się w stronę drzwi. Wstałam i pomaszerowałam do łazienki nie zwracając uwagi na Niall'a, który oglądał TV w sypialni. Powoli rozebrałam się i weszłam do kabiny, następnie zasuwając jej drzwiczki. Z prysznica trysnęła woda, a ja nabrałam na ręcę szamponu i zaczęłam do pienić na głowie. Wzięłam głęboki oddech i zamknęłam oczy. Spłukałam swoje ciało z żelu pod prysznic i wyszłam z łazienki owinięta ręcznikiem. Włosy pozostawiłam bez turbanu na głowie, bo gdyby ktokolwiek mnie w nim zobaczył padłby ze śmiechu. Zamknęłam drzwi łazienki i krzyknęłam przerażona, kiedy Niall oparł mnie o drzwi. Położył ręce po obu stronach mojej głowy i pocałował mnie tak mocno, jak jeszcze nigdy nie byłam całowana. Przycisnął do mnie swoje twarde ciało, a ja wtuliłam się w niego, zaciskając palce na jego podkoszulku. Pieścił językiem wnętrze moich ust. Kiedy się odsunął, wyrwał mi się żenujący pomruk protestu. Niall roześmiał się cicho, okazało się, że chciał tylko zaprowadzić mnie do salonu i posadzić na kanapie. Usiadł, pociągnął mnie na swoje kolana i jedną ręką objął tył mojej jeszcze mokrej głowy, a drugą przycisnął mnie do siebie.
Oderwaliśmy się od siebie dopiero, gdy zabrakło nam tchu. Niall niecierpliwie ściągnął przez głowę podkoszulek, po czym pozbył się mojego ręcznika. Właśnie siedziałam na nim okrakiem w samej koronkowej bieliźnie, którą kupiłam zaraz przed nieprzyjemnym spotkaniem z Harry'm. Niall objął mnie w talii ciepłymi dłońmi i nasze wargi znowu się spotkały. Otoczyłam ramionami jego szyję, otworzyłam usta i wciągnęłam go do środka. Pocałował kącik moich ust, a potem wtulił wargi w zagłębienie u nasady szyi, moja głowa odchyliła się do tyłu. Nie zdołałam powstrzymać cichego pomruku.
- Masz tu piega - wyszeptał, muskając językiem miejsce tuż pod linią szczęki. - On doprowadza mnie do szału.
Delikatnym ruchem ust sprawił, że zacisnęłam kolana wokół jego bioder i ciężko oparłam się o niego.
Z ogniem w jasnych oczach zdjął mój stanik i opuszkami palców obrysował delikatnie moje piersi, że zakręciło mi się w głowie z pożądania, chciałam więcej. Wziął moje piersi w obie dłonie i kciukami gładził dolne partie, a ja pochyliłam głowę, wciągnęłam jego język do ust i zaczęłam zsuwać otwarte dłonie po twardych mięśniach jego brzucha i niżej, na przód miękkiej flanelowej pidżamy. Pociągnęłam za jeden z troczków.
- Boże, Katniss - sapnął i naparł na moją dłoń, jego ramiona otoczyły mnie, a palce wplątały się w moje nadal mokre włosy na karku. Nagle przerwał pocałunek, przycisnął czoło do mojego ramienia i z całej siły zacisnął zęby.
- Muszę wyjechać. - zaskoczona i zmieszana, potrząsnęłam głową. Jego oddech muskał moje piersi.
- Nie chcę, abyś wyjeżdżał. - szepnęłam mu do ucha. Bez słowa przetoczył nas oboje na bok, rozpiął moje dżinsy i wsunął dłoń pod cienki materiał majtek, szybko odnalazł miejsce, którego szukał. Bez tchu wyszeptałam jego imię i wbiłam palce w jego biceps.
- Katniss , muszę zarobić jakieś pieniądze. - Jego głos był niskim gardłowym pomrukiem.
Pocałowałam go, a on drgnął i cofnął rękę. Wsunęłam dłonie pomiędzy nasze piersi i znieruchomiałam, nie odzywając się. Po prostu przez długie minuty leżałam w jego ramionach, aż jego oddech uspokoił się, a potem stał się głęboki i równy. Jak ja bez niego wytrzymam. Co z Harry'm? On się dowie, że Niall wyjechał.


NO, KATNISS. JESTEŚ W CZARNEJ DUPIE.

Chapter 8


Widziałam, że powoli wyprowadzam go z równowagi, ale do cholery niech się ode mnie odczepi! Minął rok odkąd mieszkam w Londynie. Dlaczego nie zapomniał? Harry mógł mieć każdą. Nawet pieprzoną Angeline Jolie. Przez niego Skylet i reszta są na mnie wściekli, nie mam już od nich wsparcia. Można powiedzieć, że na dobrą sparwę nie są już moimi przyjaciółmi. Rodziców nie znam. Jedyną osobą, której na mnie obecnie zależy jest właśnie Horan.
- Malinko. - zaśmiał się Harry i odwrócił mnie przodem do siebie tak, że dzieliły nas milietry.
- Nie. Nazywaj. Mnie. Tak.
Zamilkł. Słyszałam tylko odgłosy samochodów z ulicy. Westchnął spojrzał w niebo i przeczesał palcami włosy, a jego ręka znieruchomiała w tej pozycji, ze zgiętym łokciem. Zauważyłam, że jest to jego nawyk.
Niall był w odległości 10 minut ode mnie, gdybym zerwała się i zaczęła uciekać Harry pewnie by mnie złapał i Bóg wie co jeszcze.
- Upiekło Ci się, ale do kurwy nędzy zapamiętaj sobie laluniu, że to Styles ustala zasady. - warknął mi do ucha i odszedł. Stałam tak przez 10 minut i patrzyłam na jego sylwetkę, która powoli się oddala. Momentalnie odwrócił się i puścił mi oczko, na co tylko się wzdrygnęłam i prawie biegiem rzuciłam się w kierunku mieszkania.

***

Zdyszana zatrzasnęłam drzwi od razu przekręcając zamek, aby nikt nie mógł wejść. Odstawiłam torby, rozebrałam się i weszłam do kuchni. Niall uśmiechnął się do mnie przez blat, siekając świeże jarzyny, które następnie skropił czymś, co przed chwilą zmieszał.
- Jeszcze nigdy chłopak dla mnie nie gotował. - powiedziałam zadowolona i pocałowałam go w policzek.
- To dobrze.
Wrzucił wszystkie składniki na kawałek folii, zwinął ją w rulon i włożył do piekarnika wraz z pozostałymi składnikami obiadu. Pociągnęłam nosem.
- Mmmm, pachnie ładnie.
Nastawił zegarek, umył i wytarł ręce, obszedł ladę, wziął mnie za rękę i zaprowadził na kanapę. Usiedliśmy obok siebie. Ujął moją dłoń i zaczął ją uważnie studiować, chłodnymi opuszkami palców dotykał moich paznokci, a kciukiem gładził wierzch ręki. Potem delikatnie odwrócił ją, przesuwając palcem wskazującym po wrażliwych zagłębieniach pomiędzy palcami. Rysował spirale na mojej dłoni, powoli przesuwając się do środka, a ja siedziałam jak zahipnotyzowana jego dotykiem i własnymi odczuciami.
Jego palce splotły się z moimi, pociągnął mnie na swoje kolana i musnął wargami nasadę szyi. Kiedy kilka minut później zadzwonił kuchenny zegar, byłam w takim stanie, że już tego nie słyszałam.

Przygotowany przez Niall'a posiłek składał się z kilku osobno upieczonych foliowych pakietów : jarzyn, pieczonych ziemniaczków i ryby. Stół był już dawno naszykowany. Dwa talerze naprzeciwko siebie, dwa kieliszki do szampana, sztućce. Zaraz obok stała cała butelka jeszcze zakorkowanego, prawdziwego szampana. Zawsze popijałam te zwykłe tanie podróbki, ale to był prawdziwy, taki z górnej półki, które pewnie kosztował majątek. Niczym gentelman Niall przytrzymał mi krzesło, abym usiadła, następnie pobiegł do kuchni i wrócił z jedzeniem.
Zaraz po tym siedzieliśmy już i wchłanialiśmy to co było na talerzu.
- I jak zakupy? - zapytał z pełną buzią jedzenia. Na moment mnie zamroziło. Powiedzieć mu o Harry'm? Czy nie powiedzieć? Wolałabym, żeby narazie nic o tym nie wiedział.
- W porządku. - odpowiedziałam, spojrzałam mu w oczy i wzięłam łyk szampana, który buzując trochę mnie rozgrzał.

Po jedzeniu Niall wziął mnie za rękę i zaprowadził do sypialni. Położyliśmy się na boku na środku łoża, twarzami do siebie i milczeliśmy. Jego dotyk był nieprawdopodobnie delikatny, musnął moją twarz , zsunął palce po szyi i zaczął powolutku rozpinać guziczki mojej białej bluzki. Potem zsunął mi ją z ramienia i przylgnął wargami do gołej skóry. Zamknęłam oczy i westchnęłam. Kiedy moje dłonie wślizgnęły się pod jego koszulę, usiadł i ściągnął ją przez głowę, odrzucił na bok i natychmiast nakrył mnie swoim ciałem i zaczął całować.
Jego usta stały się wymagające, rozchylił moje wargi, by jego język mógł zagłębić się we mnie. Zsunął bluzkę z mojego drugiego ramienia, nie zdejmując jej całkiem. Skoncentrował uwagę na delikatnej skóre ponad krawędzią cielistego stanika, a całe moje ciało wygięło się ku niemu, jakby popychały mnie fale przypływu. Zaczął rozpinać suwak moich spodni, Nagle zatrzymał się i spojrzał mi w twarz.
- Tak. - w moim głosie nie było śladu wahania.
Powoli rozsunął suwak, obserwując mnie. Leżałam bez ruchu, ciężko oddychając i nie odrywając od niego wzroku. Uśmiechnął się i wsunął palce pod pasek rozpiętych spodni. Odsunął się, nie przestając patrzeć mi w oczy, uniosłam biodra. Dżinsy zsunęły mi się z nóg, Niall odrzucił je na bok, a potem pozbył się swoich spodni. Ułożył się między moimi nogami. Przygniótł mnie swoim ciężarem i pocałował. Wzięłam głęboki oddech, a podniecenie we mnie rosło. Wsunął palce w moje włosy, a kciukiem pieścił skroń. Z bliska jego oczy były tak jasne, że widziałam każdy detal. Przesunęłam palcami po napiętych mięśniach jego pleców w górę, a potem paznokciami w dół, od łopatek aż do bioder. Niall pozbył się ostatnich warstw materiału, które nas jeszcze dzieliły, pocałował mnie mocno i wbił się we mnie.

***

Leżeliśmy zwróceni twarzami do siebie pod kołdrą, spod której wystawały tylko ręce. Widziałam, że przesuwał spojrzeniem po mojej twarzy, jakby starał się zapamiętać każdy jej rys : ucho, szczękę, usta... podbródek, szyję, zarys ramienia. Spojrzał mi w oczy i zaczął przesuwać palcami po każdym z oglądanych przed chwilą rysów, śledząc moją reakcję. Kiedy jego palce dotarły do moich ust, zatrzymały się przez chwilę na linii złączenia warg, zanim przeniosły się na dolną, a ja przełknęłam z trudem i skoncentrowałam się na oddychaniu. Przez chwilę przyglądał mi się, a potem objął dłonią mój kark, przysunął się i pocałował mnie tak delikatnie, że ledwie czułam dotyk jego warg.

***

Miałam na sobie granatową sukienkę do połowy ud. Prosta i pozbawiona z przodu jakichkolwiek ozdób - robiła wrażenie klasycznej, żeby nie powiedzieć nudnej.. dopóki nie odwróciłam się tyłem. Miałam bardzo kształtne plecy, co podkreślał głęboki, wycięty w V dekold sięgający prawie do pasa. Na nogi włożyłam czarne, oryginalne czółenka z wąskimi noskami, bez pięt, będące absolutnym zaprzeczeniem nudy.
- Chodźmy - powiedział do mnie Niall, który miał na sobie to (obrazek po prawej) . Wyglądał piekielnie atrakcyjnie i doskonale o tym wiedział. Zeszliśmy po klatce schodowej na dół trzymając się za ręce do czekającego już na nas samochodu.

Jeden ze stojących przy drzwiach mężczyzn wziął od nas kurtki. W dziesięć minut później dostrzegłam Harry'ego, tańczył z jakąś brunetką. Uśmiechał się, ona także. Wyglądał tak... normalnie. Po raz pierwszy zadałam sobie pytanie, czy byłam jedyną dziewczyną, którą prześladował.
- Zatańczmy. - rozległ się tuz przy moim uchu głos Niall'a. Pozwoliłam mu zaprowadzić się na parkiet, w pobliżu DJ'a. Wszystkie meble zostały usunięte z sali, a na suficie zawieszono dyskotekową kulę, niebezpiecznie nisko dla co wyższych facetów. Kula obracała się bardzo szybko, a reflektory zawieszone w każdym rogu sali przemieszczały się i kierowały światło coraz to pod innym kątem. W przerwie pomiędzy piosenkami ktoś podszedł do mnie od tyłu.
- Hej, Katniss - Odezwał się zachrypnięty głos, który poznam na kilometr. Podskoczyłam przerażona. - Nie tańcz z nim. Zatańcz ze mną. - Włoski na moich rękach stanęły sęba, nerwy napięły się, a cały organizm został postawiony w stan alarmu. Przesunęłam się nieco do Niall'a, który otoczył mnie ramieniem. Jego mięśnie były spięte, wargi przybrały kształt kreski, a w oczach widać było zaskoczenie spowodowane obecnością Harry'ego.
Styles z uśmiechem wyciągnął rękę. Patrzyłam na nią z niedowierzaniem i mocniej przylgnęłam do Niall'a. Zesztywniał, podobnie jak ja.
- Nie.
Harry spojrzał na mnie z góry z tymi swoimi dołeczkami w polikach.
- Dobrze, może później.
- Powiedziałam "nie". Nie rozumiesz, co znaczy "nie"? - Kątem oka zauważyłam, że Niall nie odrywał spojrzenia od mojej twarzy. Oczy Harry'ego zwęziły się, na ułamek sekundy uśmiech mu opadł a szczęka zacisnęła się.

Chapter 7

Godziny pracy ciągnęły się w nieskończoność. Oddałabym wszystko, aby stąd wyjść i pomaszerować do domu. Zrobiłabym sobie relaksującą kąpiel z pianą. Dookoła naustawiane byłyby świeczki, a para wodna unosiłaby się po całym pomieszczeniu. Z moich zamyślań wyrwał mnie dzwonek przy kasie informujący o obecności klienta. Odwróciłam się, a moim oczom ukazał się Niall.
- Hej. - powiedział i oparł się ręką o blat. - Muszę Ci coś ważnego powiedzieć i mam dla Ciebie propozycję.
- Słucham. 
Z zainteresowaniem podeszłam bliżej i spojrzałam mu w oczy, kipiało od nich niepokojem.
- Nie tutaj.
- Więc chodź na zaplecze. - ruchem ręki wskazałam mu gdzie ma iść, po drodze informując Cameron'a o tym, że na chwilę wychodzę. Wygodnie rozsiedliśmy się na podłodze. Byłam cholernie ciekawa o co mu chodzi. Tamtejsza noc, kiedy mnie uratował nieco nas przybliżyła. Mam do niego pełne zaufanie.
- Kati, proszę Cię. Kiedy będę mówił słuchaj mnie uważnie i nie przerywaj. Musisz znać całą prawdę.
Lekko pokiwałam głową na zgodę. Nikt wcześniej nie mówił do mnie "Kati". To bardzo słodkie.
- A więc tak, zacznę od tego, że jestem przyjacielem Harry'ego - co już wiesz. Praktycznie mogę powiedzieć, że wiem o nim prawie wszystko. Znam jego charakter, sposób bycia, zachowanie i to jak traktuje kobiety.
- Och .. -westchnęłam, a Niall spiorunował mnie wzrokiem.
- Jesteś kolejną z tych wielu dziewczyn, które chce wykorzystać. Pamiętasz w klubie, gdy wybiegłaś? On poszedł z jakąś blondi, a ona zrobiła mu loda w kiblu. - na te słowa zaparło mi dech w piersiach. Podczas gdy mnie dręczył jakiś facet, jakaś laska robiła Harry'emu dobrze. Szybko się pocieszył. - Zależy mi na Tobie i chciałbym abyś była szczęśliwa.
Niall spojrzał na mnie z troską w oczach i złapał za ręce delikatnie pocierając je kciukiem.
- Nie mogę znieść myśli, że on Cię skrzywdzi.
- Do czego zmierzasz? - unisłam jedną brew. Nie wiedziałam co powiedzieć. Zależało mi na Niall'u tak bardzo jak jemu na mnie. Chciałabym, żeby był szczęśliwy.
- Wyjedź ze mną.. - zamarłam. Co? Mam wyjechać? Zostawić pracę, mieszkanie i przyjaciół? - Kati ..
Niall spojrzał na mnie smutno oczekująć jakiejkolwiek reakcji z mojej strony, ale ja nie potrafiłam. Nie potrafiłam się odezwać. W moim ciele toczyła się wewnętrzna walka. Aniołek i Diabełek toczyli bitwę.


"Chcesz być szczęśliwa? Jedź z nim!" ~ Aniołek
"A co z Harry'm? Może on Cię kocha?" ~ Diabełek
"Niall zapewni Ci byt. On jest dobrym człowiekiem" ~ Aniołek
"Twoi przyjaciele się wściekną." ~ Diabełek
"Jeżeli są prawdziwymi przyjaciółmi to Cię zrozumieją" ~ Aniołek.


Katniss i Niall .
KONIEC. Aniele, wygrałeś. Nie mam nic do stracenia. W tym momencie Anioł zaczął tańczyć taniec szczęścia, a Diabeł tylko chwilę na niego popatrzył i zniknął. Nareszcie zebrałam się w sobie i odezwałam.
- Łatwo się mówi, gorzej jest z realizacją.
- Co masz na myśli?
Chyba nie zrozumiał.
- Mieszkanie, praca, transport. Wszystko kosztuje, Niall. Nie mam na to pieniędzy.
- Wiem Kati, wiem. Wszystko jest załatwione. Mam mieszkanie w Londynie i tam chciałbym Cię zabrać. Tutaj w Cholmes Chapel nie jest bezpiecznie dla Ciebie. Tym bardziej, jeżeli podobasz się Harry'emu.


Obudził mnie wiatr udarzający o szyby. Usnęłam na sofie oglądając amerykański program"Dom nie do poznania" - bezinteresowna pomoc osobom, które tego potrzebują. To jest to co podziwiałam u tych ludzi. Sama chciałam taka być, ale wiadomo jestem tylko człowiekiemi popełniam wiele błędów. Podniosłam się do pozycji siedzącej i rozejrzałam się po pokoju. Wszędzie było pełno spakowanych walizek i toreb. Nie wierzyłam w to co się dzieje. Myślałam, że to tylko sen, z którego się obudzę i będzie wszystko dobrze. Nie będę znała Niall'a, Harry'ego oraz reszty ich znajomych, nie wyprowadzę się i nie zostawię przyjaciół. To co robię jest chore. Wyprowadzam się z obcym mi człowiekiem, bo inny mnie prześladuje. Co się ze mną właściwie do cholery dzieje?! Wiem, że jeżeli wyjadę, będzie lepiej, wolę dmuchać na zimne.


** rok później **


Szłam dumnie z moimi zakupami do domu. W moich tarbach mieściły się trzy pary spodni, dwie koszulki na długi rękaw i jakaś bielizna. Ostatnio dość często ją kupuję ze zwględu na Niall'a. Tak, odkąd mnie tu przywiózł ciągle mnie wspiera. Nasze relacje świetnie się układają, a od jakiś trzech miesięcy jesteśmy parą. Słońce schowało się za chmurami i wiał delikatny wietrzyk. Jednym słowem mówiąc: normalka. Przez dłuższy czas ktoś szedł za mną, ale mnie nie wyprzedzał. Wcale nie zamierzałam się odwrócić, jednak odgarnęłam włosy i kątem oka starałam sie zobaczyć kto to.Po dłuższej chwili zaczęłam się denerwować. Stanęłam i odwróciłam się. Zamarłam, kiedy moim oczom ukazał się nik inny jak Harry ... - Witaj Malinko. - uśmiechnął się zalotnie, a w jego policzkach widoczne były dołeczki. Jak on mnie do jasnej ciasnej tu znalazł?! Czy mam jakiegoś chipa w dupie?! Szybkim ruchem odwróciłam się i zaczęłam iść w kierunku mieszkania Niall'a. Harry dotrzymał mi kroku i złapał za rękę. - Nie dotykaj. - warknęłam i starałam się, aby wyglądało to bardzo przekonująco.

Chapter 6


Oddech uwiązł mi w gardle, kiedy ręka Harry'ego zaczęła przemieszczać się w górę mojego uda. Moje ciało było sparaliżowane. Harry bez przerwy obserwował, jak moja klatka miarowo wznosi się i opada. Dziękowałam Bogu, że nie założyłam sukienki, kto wie, gdzie wtedy jego ręce mogłyby powędrować. Moje krzesło wydało nieprzyjemny skrzybot, gdy odsunęłam je od stołu.
- Ja... Ja muszę siku... - powiedziałam zmieszana.Usłyszałam jego głęboki śmiech, kiedy skierowałam się w stronę toalet. Nie miałam czasu nawet zabrać swojej torby. Chciałam po prostu stamtąd zniknąć.
- Wracaj szybko. - Usłyszałam jego głos zanim zatrzasnęłam drzwi ubikacji. Mocniej zacisnęłam dłonie na umywalce i oparłam się o nią całym ciężarem ciała. Starałam się uspokoić oddech. Przebiegłam palcami po twarzy i spojrzałam w lustro. Nie mogłam uwierzyć, jak daleko ze swoją bezczelnością, mógł posunąć się Harry. Wydawało się, że nie obchodzi go nic, ani nikt. Nie dbał nawet o to, że ktoś mógłby to zobaczyć. Wsunęłam dłonie do kieszeni, by wyciągnąć telefon. Cholera, zostawiłam go w torebce. Przy stoliku. Z Harrym. Opuściłam głowę na klatkę piersiową, zdając sobie sprawę z tego, że nie mam się jak z kimkolwiek skontaktować. Potrząsnęłam głową, a moje włosy opadły mi na twarz.
- Nie mogę tego dłużej ciągnąć. - powiedziałam sama do siebie.Jeszcze raz zmierzyłam swoją postać w lustrze. Wyglądałam okropnie. Przykucałam przy ścianie toalety, by za chwilę gwałtownie wstać. Musiałam coś wymyślić. Mogłam, albo wrócić do stolika i zmierzyć się z Harry'm, albo przerwać to wszystko w cholerę. Moje oczy spoczęły na małym okienku. Wybrałam drugą opcję. Szarpnęłam za klamkę, by otworzyć okno. Już wspinałam się na zlew, by umożliwić sobie drogę do wyjścia, kiedy drzwi otwarły się łoskotem. Odwróciłam się gwałtownie i ku mojej uldze zobaczyłam kelnerkę, która nas wcześniej obsługiwała.
- Ty jesteś Katniss? - zapytała. Potrząsnęłam potakująco głową i czekałam na dalszy ciąg.
- Chłopak, z którym jesteś prosił, żebym cie sprawdziła.
- Boże...
Zbliżyła się i przyciągnęła mnie za rękę.
- G..gdzie on jest ?
- Czeka przed restauracją. - wyszeptała zdenerwowana. Moje źrenice rozszerzyły się na te słowa. Jej wzrok najpierw powędrował do otwartego okna, potem z powrotem na moją twarz. Doskonale wiedziała, co miałam zamiar zrobić, zanim tu weszła.
- Idź. - powiedziała wskazując głową na otwartą przestrzeń. - Powiem, że cię nie znalazłam.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się słabo. Podparłam się nogą o zlew i kurczowo złapałam parapetu, podciągając się z całych sił. Obróciłam się jeszcze, by zobaczyć, jak wychodzi.
- Co?! - usłyszałam niski głos po drugiej stronie drzwi.
- Cholera.
Siedziałam z nogami zwisającymi z okna, by pokonać niedużą odległość, która dzieliła mnie od ziemi, kiedy drzwi toalety otwarły się z hukiem. Spotkałam mroczny wzrok Harry'ego. Jego zaciśnięte usta, szybko przemieniły się w uśmieszek pełen ekscytacji i zdałam sobie sprawę, że podoba mu się to. Polowanie czas zacząć.


Biegłam tak szybko jak tylko mogłam. Powietrze było ostrzejsze, niż kiedy tu przyjechaliśmy i drażniło moje nozdrza. Moje włosy powiewały gdzieś za mną. Szybko minęłam wejście do restauracji, modląc się, by stworzyć jak największy dystans między nami. Obróciłam głowę, by zobaczyć Harry'ego, który był już tuż za mną.
- Katniss!
Nie mogłam się poddać. Musiałam od niego uciec. Moje nogi zapiekły w palącym bólu, kiedy starałam się biec jeszcze szybciej. Powietrze, które w pośpiechu łapałam, nie było w stanie zaspokoić moich potrzeb. Wzięłam głębszy oddech, kiedy skręciłam za róg. Starałam się być jak najdalej od niego. Jednak jego długie nogi w porównaniu do moich - krótszych, są o wiele szybsze i silniejsze. Krzyknęłam, kiedy poślizgnęłam się na lodzie i wpadłam w zaspe śniegu. Harry nieco zwolnił i wybuchł śmiechem kiedy to zobaczył. Automatycznie zaczęłam śmiać się razem z nim z mojej głupoty. Moje policzki zaczerwieniły się. Złapałam w zamarznięte ręce trochę śniegu i ulepiłam z nich kulkę ciskając nią z całej siły w Harry'ego. Ten tylko spojrzał na mnie wesołym wzrokiem i również rzucił się w zaspę. Wziął w ręce śniegu i zaczął mnie nim nacierać.
- Harry, zimno mi... - wyszeptałam drżącymi ustami, kiedy zorientowałam się, że nie zabrałam swojej kurtki z restauracji. Mądra ja! Obserwowałam jak podciąga się na rękach, by wstać. Nachylił się, by podać mi rękę. Byłam zaskoczona jego siłą. Bez trudu mnie podniósł. Moje nogi były jak z waty, zachwiałam się i wpadłam na jego tors. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw, sam stracił równowagę i wylądowaliśmy znowu w zaspie śnieżnej. On na plecach, ja na nim, ku ścisłości. Mruknął z zadowoleniem, kiedy przez ułamki sekund próbowałam skojarzyć co się stało. Oparłam dłonie o jego klatkę i dźwignęłam się do góry, moje nogi znajdowały się po obu stronach jego ud.
- Hmmm... Lubię jak dziewczyna jest na górze...
Chrząknęłam z wyrazem obrzydzenia, kiedy mrugnął w moją stronę. Zanim zdążyłam się zorientować, złapał moje ręce i obrócił mnie, tak że teraz leżałam pod nim.
- Ale zazwyczaj wolę, jak są pode mną.
Lustrował mnie od góry do dołu, na ile pozwalała mu perspektywa. Harry pochylił głowę i dmuchnął zimnym powietrzem w odkrywający moją skórę dekolt. Uśmiechnął się, kiedy pojawiła się na nim gęsia skórka. Mocno zacisnęłam powieki w reakcji na nieprzyjemne uczucie. Moje mięśnie oblał paraliż, kiedy jego usta przylgnęły do moich. Nie przestawał mnie całować, próbując uzyskać ode mnie odpowiedź, jakaś reakcję, cokolwiek. Ja jednak nie byłam w stanie zrobić nic. Po prostu leżałam tam skamieniała.
- Kat... - Harry zaczął cicho. Złapał moją dolną wargę swoimi zębami i lekko pociągnął. Po chwili dotknął czołem czubka mojej głowy. Łapałam krótkie, nieregularne oddechy. Trwaliśmy w takiej pozycji, jeszcze przez chwilę, zanim Harry odepchnął się i wstał. Pochylił swoje ciało w moim kierunku i zaśmiał się głęboko. Co do cholery się właśnie wydarzyło?! Co do cholery znaczyły motylki w moim brzuchu?! Moja podświadomość przypomniała mi o jego słowach : "jeszcze mnie pokochasz".
- Idziesz?
Usiadłam szybko i wpatrywałam się w dłoń, którą wystawił w moją stronę. Złapałam ją, a on pociągnął mnie do góry. Na końcu ściągnął swoją kurtkę i zarzucił ją na moje ramiona.
- Dzięki.. - powiedziałam cicho. Zajechaliśmy pod moje mieszkanie. Panowała kompletna ciemność, nie licząc ulicznych lamp. Głośno nabrałam powietrza, czekając ze zniecierpliwieniem, aż Harry otworzy mi drzwi i będę mogła wysiąść z auta. Cały czas był tuż obok mnie, do momentu w którym dotarliśmy pod drzwi wejściowe. Przetrząsałam torebkę w poszukiwaniu kluczy i upuściłam je zaraz po wyjęciu. Harry przycisnął mnie do drewnianej powłoki i przywarł do mnie ustami. Jedna ręka spoczywała na moim biodrze, a druga chwyciła tył mojego karku. Nie miałam już siły by się z nim siłować, ale mimo wszystko starałam się odepchnąć go od siebie. "Pocałunek" nie trwał długo. Harry patrzył na mnie tymi swoimi zielonymi oczyma, kiedy przetarłam usta zewnętrzną stroną dłoni.
- Och, daj spokój, nie było aż tak źle, prawda? - powiedział żartobliwym tonem. Wzdrygnęłam się, kiedy dotknął opuszkami palców, mojego policzka.
- Z pewnością musimy to powtórzyć. - puścił do mnie oko. Nie byłam pewna, czy miał na myśli pocałunek, czy randkę w każdym bądź razie, obie opcje przyprawiały mnie o dreszcze.


~Przekształcony fragment fan fiction "Dark"

Chapter 5

Rano obudziło mnie walenie do drzwi. Z wielką trudnością wstałam, przetarłam oczy i poczłapałam do drzwi. Było około 6 rano - kto normalny odwiedza kogoś o tej porze? Otworzyłam drzwi i zastałam Harry'ego opartego o futrynę z wykałaczką w zębach.

- Piękności moje, jak wczorajszy wieczór? - zapytał drwiąc ze mnie, a ja wzięłam zamach i zatrzasnęłam drzwi. Od razu przekręciłam zamek, aby nie mógł ich otworzyć i poszłam do sypialni. Gdyby nie Niall, pewnie leżałabym teraz gdzieś zgwałcona w rowie i zapomniana przez świat. Jak taki Anioł, jak Niall może zadawać się z takim Diabłem, jak Harry? Coś nieprawdopodobnego. Z tą myślą usnęłam.

Obudził mnie delikatny pocałunek w policzek. Otworzyłam oczy, a pochylony nade mną stał Harry z wielkim uśmiechem. Spojrzałam na niego gniewnie, wytarłam policzek i odwróciłam się na drugi bok, tak aby nie mógł na mnie patrzeć. Mocno złapał mnie za przedramię i uniósł do góry, abym usiadła.
- Przeginasz. - warknął, a ja przewróciłam oczami i głośno wypuściłam powietrze.
- Zostaw. Mnie. Kurwa. W. Spokoju. - wycedziłam i wstałam z łóżka kierując się w stronę kuchni. Zatrzymał mnie łapiąc za mój nadgarstek, podczas gdy jego oczy pociemniały. Odwrócił mnie przodem do siebie, wziął zamach i jego dłoń z odpowiednią prędkością zderzyła się z moim policzkiem. Piekło jak nie wiem.
- Frajer. - syknęłam i dotknęłam dłonią zapewne już czerwonego miejsca.
- Trzymaj język za zębami, albo będziesz musiała się przyzwyczaić do bólu, mała szmato. - warknął i zapewne z całej siły uderzył pięścią w ścianę, która ucierpiała bardziej niż ja. Najpierw farba, a później tynk zgrabnie opadły na podłogę zostawiając w niej zagłębienie rozmiarów pięści. A co gdyby mnie tak mocno uderzył? Odniosłam wrażenie, że trochę się hamuje. Zamknęłam oczy, ręce opuściłam wzdłuż talii, dłonie zacisnęłam w pięści i głęboko oddychałam. Nie znałam innego sposobu na radzenie sobie ze złością, ale ten nie był zły.
- Teraz to posprzątaj. - rozkazał już troszkę delikatniejszym głosem. Skupiłam się sama w sobie i poszłam po szczotkę i zmiotkę. Podczas gdy ja sprzątałam, Harry poszedł wziąć kąpiel, aby się rozluźnić. Kiedy wyszedł podszedł do mnie i przytulił szepcząc ciche "przepraszam", następnie zrobił mi zimny okład, abym mogła go sobie przyłożyć do policzka.

**następnego dnia**

Niechętnie przekroczyłam próg mieszkania. Ledwo schowałam klucze do torebki, kiedy Harry oplótł swoje palce wokół moich. Jego dotyk dodał mi otuchy. Przeszliśmy przez drogę, na której końcu zaparkowany był ciemny samochód. Drzwi od strony pasażera otwarły się i Harry spojrzał na mnie wyczekująco.
- Wskakuj, Malinko.
Zrobiłam jak powiedział, mój oddech nieco się uspokoił, gdy chłopak zatrzasnął za mną drzwi. Rozejrzałam się po wnętrzu samochodu. Nie spodziewałam się, że będzie tu aż tak czysto. Kątem oka widziałam jak pewnym krokiem zmierza ku miejscu dla kierowcy. Jego wysoka sylwetka bez trudu wspięła się na fotel, by po chwili zamknąć za sobą drzwi. Jego zielone źrenice na chwilę zatrzymały się na mojej twarzy, kiedy sięgał by zapiąć pas. Ja zrobiłam to samo. Po chwili zaczęłam mu się przyglądać, gdy starał się zawrócić auto na wąskiej ulicy. Spojrzał na mnie, uśmiechnął się i puścił do mnie oko. Speszyłam się, ale nie mogłam przestać go obserwować. Dostrzegłam, że rękawy jego marynarki, były lekko naciągnięte na przedramiona. Silne ręce trzymał na kierownicy. Po chwili podniósł jedną z nich i odgarnął swoje włosy z twarzy, by lepiej widzieć mijające nas auta. Moje oczy nie mogły oderwać się od jego twarzy, do momentu w którym uśmiechnął się nie spuszczając wzroku z drogi przed nami. Wiedział, że się na niego gapię. Szybko opuściłam głowę, a moje policzki zaróżowiły się. Moje paznokcie nigdy wcześniej nie wydawały się bardziej interesujące.
- Ile masz lat? - zapytałam cicho. Odwrócił twarz w moją stronę, by za chwilę wrócić wzrokiem za przednią szybę.
- Dwadzieścia trzy.
- Och... - o nic już nie zapytałam. Dalsza podróż przebiegła w milczeniu, żeby się czymś zająć podziwiałam krajobrazy za oknem. Wzdrygnęłam się, kiedy Harry położył rękę na moim kolanie. Szybko zareagowałam zanim mógł ją przenieść nieco wyżej. Zaśmiał się lekko i cofnął dłoń.
- Jesteśmy na miejscu. - odpięłam pas i sięgnęłam do klamki. Otworzyłam szerzej oczy, gdy zdałam sobie sprawę, że drzwi są zamknięte. Musiałam poczekać, aż Harry otworzy mi drzwi od zewnętrznej strony. Zignorowałam to, jak wyciągnął do mnie rękę, gdy wysiadałam z auta. Naciągnęłam kurtkę ciaśniej, gdy poczułam zimny wiatr. Zostałam przyciągnięta przez jedną z rąk Harry'ego i nakierowana na ścieżkę. Wzięłam głęboki oddech i poczułam przenikający zapach morza. Skręciliśmy za rogiem i dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że jesteśmy na przystani. Mój wzrok wędrował od jednej łodzi do kolejnej. Wszystkie były pieczołowicie przycumowane i zamarznięte. Szliśmy wzdłuż promenady, tylko poręczę oddzielały nas od głębokiej wody. Zatrzymaliśmy się przed restauracją, gdy Harry gwałtownie odwrócił mnie w swoim kierunku. Odetchnęłam głęboko, gdy odrzucił mi włosy z ramienia na którym spoczywały. Dlaczego był dla mnie taki miły?
Harry podał swoje nazwisko mężczyźnie stojącemu przed restauracją, zanim zostaliśmy zaprowadzeni w tylną część lokalu. Przeczuwałam, że specjalnie poprosił o takie miejsce, żeby nikt nam zbytnio nie przeszkadzał swoją obecnością. Usiadłam na przeciw niego przy kawiarnianym stoliku. Zdjęłam żakiet i zawiesiłam go oparciu krzesła. Kelnerka podała nam menu, po czym przyjęła zamówienie na drinki i pośpiesznie się oddaliła.
- Nie jestem głodna. - powiedziałam bez ogródek.
- Wybierz coś, albo ja zrobię to za ciebie. - odparł z poirytowaniem.
Nie odpowiedziałam na co on przywołał gestem ręki kelnerkę. Jej włosy związane w kucyk zakołysały się, gdy ruszyła w naszym kierunku. Pospiesznie spisała zamówienie.
- Życzycie sobie państwo coś jeszcze? - zapytała przesadnie grzecznym tonem. Z wahaniem spojrzała na mojego towarzysza, by po chwili przenieść wzrok na mnie. Dało się wyczuć, że czuje się niepewnie w towarzystwie Harry'ego. Posłała mi przyjazne spojrzenie, jakby wiedziała, że jestem tu nie z własnej woli.
- Nie, dziękujemy. - oddałam jej uśmiech.
Zostaliśmy sami. Harry wpatrując się we mnie przekrzywił głowę w bok.
- Boisz się mnie?
Już miałam odpowiedzieć, cóż to za głupkowate pytanie, ale się powstrzymałam.


~ Przekształcony fragment fanfiction "Dark" .