29 marca 2014

Chapter 33

Poczułam delikatne szturchnięcie, które wybudziło mnie z głębokiego snu. Leżałam rozciągnięta na całych
dwóch tylnych siedzeniach pasażerskich czarnego Range Rovera. Nade mną stał Louis oparty o siedzenie, który zmino badał każdy kawałek mojej twarzy.
- Wstawaj. - warknął, a ja czułam, że moje mięśnie są bardzo napięte, a całe ciało sparaliżowane. Haha, jestę kamienię! Mój głęboki oddech idealnie współgrał z szybkim biciem serca, które szalało chcąc wydostać się spod piersi na zewnątrz.. Leżałam tak dalej, aż Louis bardzo mocno złapał za moje nadgarstki i z całej siły pociągnął sprawiając, że wysiadłam z samochodu i stanęłam na równych nogach. Louis zatrzasnął drzwi i nacisnął guzik na magicznym pilociku, który sprawił, że samochód zamknął się, a alarm uaktywnił.
Zaczynała się gorąca, parna noc. Na niebie nie widziałam ani chmur, ani gwiazd, ani księżyca. Szłam ramię w ramię, a raczej łokieć w ramię dorównując kroku Louis'owi, który w dalszym ciągu mocno ściskał mój prawy nadgarstek.
- Eleanor wie, co mi zrobiłeś? - zapytałam, ale zaraz tego pożałowałam, kiedy chłopak gwałtownie się zatrzymał mocniej ściskając swoje palce. Jęknęłam z bólu i byłam stuprocentowo pewna, że uformował się tam już siniak koloru śliwki.
- Nie Twój zasrany interes! - wrzasnął ciężko dysząc. Więc nie wie, brawa dla Tomlinson'a! Nagle obudził się we mnie instynkt "zimnej suki". Nie wie? To się dowie! Uśmiechnęłam się sama do siebie, a mój wewnętrzny Diabełek tańczył taniec szczęścia, na co Aniołek strzelił tylko facepalm'a.
Louis siłą wepchnął mnie do pomieszczenia, gdzie na schodkach siedział Niall.
- Nareszcie! - widać było, że bardzo się niecierpliwił. Niespodziewanie Louis popchnął mnie, a ja osunęłam się plecami po ścianie siadając na ziemi. Tomlinson wyciągnął z kieszeni telefon, który głośno dzwonił. Louis zaczął się śmiać, a Niall jakby na znak zaczął podejrzanie iść w moim kierunku. Usłyszałam śmiech blondyna, który podszedł do mnie i złapał mnie za lewą pierś.
- Nie dotykaj! - krzyknęłam z głosem pełnym wyrzutu, gniewu i chęci mordu.
- Kolejny argument, dlaczego musisz się ścigać. - powiedział triumfalnie Louis, a Niall oddalił się na bezpieczną odległość ode mnie.
- Nie waż się kurwa jej dotykać! - o cholera!
- Słuchaj uważnie Styles. Pojedziesz jeszcze dzisiaj o dziewiątej i pamiętaj, snajper będzie miał Twoją lalunię na celowniku. Jeden gwałtowny ruch i po niej. - zesztywniałam, a połączenie nagle zostało przerwane spowodowane brakiem zasięgu. Siedziałam ślepo wpatrzona w brudną ścianę. Czułam pustkę w głowie, oczach i w .... sercu.

***



Dobiegł czas. Postanowiłam pójść na ugodę z Louis'em, gdyż nie chcę ryzykować kolejnym gwałtem na myśl, którego ciarki owijają się wokół mojego ciała i paraliżują mnie od stóp do głów. Nakazano mi bym włożyłam na siebie obcisłe, skórzane rurki, białą bokserkę, wysokie czarne, lakierkowe szpilki i czarną skórzaną kurtkę. Natomiast włosy miałam związane w kucyk.
Granatowa honda SH prowadzona przez podobnie ubranego do mnie Niall'a, zatrzymała się tuż przede mną. Ulokowałam się tyłem na miejscu pasażera motoru i jak każe regulamin szczepiłam się pasem z moim kierowcą. Zamknęłam oczy i przylgnęłam plecami do chłopaka, a następnie wyciągnęłam ręce do tyłu i
objęłam biodra Niall'a. W głębi duszy czułam, że się uśmiecha. Z tego co mi wiadomo to w wyścigu bierze udział również Harry.
Horan gotowy do wyścigu odjechał wraz ze mną na start. Spojrzałam jeszcze w górę i ujrzałam snajpera, który ciągle miał mnie na celowniku, a Louis machał przede mną czymś w rodzaju walky talky. Nieoczekiwanie trzy inne motory wyłoniły się i ustawiły na środku jezdni. Na jednym z nich ujrzałam Harry'ego, który nawet na mnie nie spojrzał. Patrzył pusto w przód jakby marząc o tym, by to się skończyło. Wiedziałam, że robi to tylko i wyłącznie z polecenia Louis'a. Tomlinson chciał zemsty, a Harry był pod jego kontrolą. Rozejrzałam się, a na wszystkich motorach siedziały już dziewczyny przywiązane tyłem w kierunku jazdy do chłopców prowadzących motory. Zaczął się gromadzić tłum obserwatorów, co jeszcze bardziej mnie zestresowało, a jednocześnie zaniepokoiło. Jeszcze raz spojrzałam w kierunku chłopaka, który skradł mi serce. Na jego motorze siedziała blondynka o sztucznie napompowanych ustach i silikonowym biuście. Fuj! Poczułam zazdrość formującą się w mojej głowie.
Ramionami wykręconymi do tyłu starałam się jak najmocniej uchwycić Niall'a, obawiając się mojej reakcji i przebiegu wydarzeń w chwili startu. Motocykliści w pełnej gotowości pochylili się do przodu, a ja zamarłam w bezruchu. Inne dziewczyny zdawały się nie denerwować, aż tak bardzo jak ja. Ahh tak ... one nie były zmuszone i nie były na celowniku, kurwa jasna mać! Zamknęłam oczy, kiedy huk silników wzrósł.

3...
2...
1...


Maszyny szybko i hałaśliwie skoczyły do przodu, a ja obserwowałam jak pode mną ucieka twarda droga. Skamieniałam, oddech mi zamarł, żołądek stanął w gardle, a serce waliło jak oszalałe. Prędkość motoru ciągle wzrastała : sto, sto dwadzieścia, sto czterdzieści...
Niektórzy pozostali w tyle, ale nie Niall i Harry, którzy rywalizując mknęli zręcznie manewrując hamulcem i gazem. META! Kurwa nareszcie! Nagle Styles'owi wyrwało kierownicę z rąk, a motor zaczął manewrować to na prawo, to na lewo. Chłopak i blondyna, związani ze sobą zostali wyrzuceni i spadli na ziemię. Motor poszedł w pizdu, a Niall gwałtownie zaczął hamować. Szybko odpięłam pas i biegiem rzuciłam się w
kierunku poszkodowanych. Dziewczyna leżała i cicho pojękiwała, a loczkowaty był cały we krwi. Obrzmienie wysoko pod bluzą mówiło, że bark mu wyskoczył ze stawu, a ciemna krew spływała z czoła aż na szyję. Jego prawe ramię zwisało bezwładnie, co świadczyło o tym, iż było złamane. Nie wytrzymałam, a łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
- Harry! - szepnęłam i przyłożyłam dłoń do jego zimnego i bladego policzka. Opadłam bezwładnie na kolana cicho szlochając. Nie słyszał, nie widział i nie oddychał. Tłum dookoła mnie robił się coraz większy i większy, ale mnie to nie obchodziło. Liczył się tylko on.
- Kurwa, wezwijcie karetkę! - wrzasnęłam najgłośniej jak potrafiłam i szczerze mówiąc sama się siebie przestraszyłam.

23 marca 2014

Chapter 32

Obserwowałam jak jego postać znika gdzieś za drzewami parku. Nie czułam się winna, że go nie zatrzymałam. Szedł takim ciężkim krokiem jakby naśladując słonia. Sylwetkę miał spiętą i wyraźnie było widać, że jest mu ciężko. Mi też było. Otrząsnęłam się i odwróciłam przodem do stawu zawzięcie rozmyślając o czymś co powinnam pamiętać, ale zapomniałam.
Wiem! Wyciągnęłam z kieszeni spodni list do rodziców, a wraz z nim zapalniczkę. Przeczytałam wszystko jeszcze raz uważnie analizując każde słowo w nim zawarte. Westchnęłam ciężko i ukucnęłam przy brzegu wody lekko pochylając się do przodu.

PSTRYK...
PSTRYK...
PSTRYK...
- Cholera. - mruknęłam cicho, gdy zapalniczka nie wydała z siebie ni nuty życia. Poczułam złość narastającą w moim wyczerpanym od płaczu i wszystkich zdarzeń ciele. Gwałtownie podniosłam się do pionu i mocno zamachnęłam ręką. Zapalniczka w kwieciste wzory zanurzyła się z pluskiem pod wodę i pewnie już spływała na dno razem z moim sercem i uczuciami. Liścik zgniotłam i włożyłam do kieszeni.
Bezwładnie opadłam kolanami na trawę. Łzy zaczęły spływać po moim policzku formując przy tym gulę w gardle, która uniemożliwiała mi poprawne oddychanie. Zaczęłam głośno płakać i co chwilę parskałam, żeby odkaszleć powstałą chrypkę. Ukryłam twarz w dłoniach i zgarbiłam plecy bardziej się skulając. Co ja mam teraz ze sobą robić ? Mogę zostać u Skylet i Liam'a tak długo jak tylko mi się to podoba, jednak sumienie mi na to nie pozwala.

HARRY'S POV:

Chcę do niej wrócić. Chcę ją objąć, wtulić twarz w jej włosy. Chcę szeptać jej do ucha rzeczy, których nikt oprócz niej nigdy nie usłyszy. Chcę czuć jej magiczny zapach, spychający moje myśli za zamknięte drzwi. Chcę opuszkami palców gładzić jej skórę, łaskotać ją delikatnie po plecach i karku. Chcę poznawać ciągle na nowo smak jej idealnych warg. Chcę przez całą noc leżeć obok niej, spoglądać na to, jak zasypia, wtulona we mnie. Chcę przez cały dzień patrzeć się w jej oczy. Chcę być przez nie hipnotyzowany, chcę by zawładnęły mną całkowicie, bym po prostu nie mógł się opierać. Chcę być zawsze tylko jej i tylko dla niej. Chcę mieć ją blisko, na wyciągnięcie ręki.Teraz. Natychmiast.
Pokręciłem głową wyrzucając z niej myśli o Katniss. Potrzebuję wstrząsu, adrenaliny, czegokolwiek, co pozwoli mi zapomnieć o tej brązowowłosej dziewczynie o figurze modelki. Niegdyś mojej dziewczynie. Szedłem niespokojnym krokiem chodnikiem. Nie chciałem biec, więc szedłem najszybciej jak tylko potrafię. Wcześniej wykonałem kilka telefonów do Liam'a i Zayn'a zwołując krótką i zwięzłą naradę. Prawie byłem na miejscu, gdyż widziałem ich z daleka, ale oni nie byli w stanie zauważyć mnie. Muszę im o czymś powiedzieć, ale wiem jaka będzie ich reakcja. A tego boję się najbardziej.
- Siema. - przywitałem się i odstawiliśmy swój rytuał powitalny w postaci "żółwika".
- Co się stało, Harry? - zapytał Zayn krzyżując ręce na piersi. Ma dziś mało cierpliwości i wypadałoby bym szybciej to załatwił.
- Będę się ścigać. - rzuciłem i niezręcznie schowałem ręce do kieszeni pochylając automatycznie głowę do przodu. - Na motorze.
- Co, kurwa? - ryknął Liam z niedowierzaniem. Włos mi się jeży, kiedy odzywa się w taki 'niebezpieczny' sposób. Jest stanowczy i konsekwentny.
- Słyszałeś. - przewróciłem oczami i spojrzałem w innym kierunku .
- Stary, ogarnij się. To jest nielegalne i w dużym stopniu zagraża Twojemu życiu.
- Nie mam życia.
- Harry, jeżeli chodzi o Katniss to jest jej bardzo ciężko, ale nadal Cię kocha. - powiedział już troszkę spokojniej Liam, a przez moją głowę przemknęły wszystkie wspomnienia i wspólnie spędzone z nią chwile.
- Będę się ścigać. - warknąłem stanowczo mimo, iż myśl o Katniss lekko blokowała mnie. Wiem, że nic z tego już nie będzie, a nie mam nic do stracenia. Rodzice ? Muszą pracować na siebie i dofinansowują Gemmę przed ślubem. A sama siostra moja ? Ma narzeczonego, więc nic jej po mnie.
- Więc zostajesz z tym sam, Harry. - mruknął niezadowolony Zayn i palcem wskazującym dotknął mojej piersi patrząc mi prosto w oczy. - My Ci już więcej w niczym nie pomożemy, rozumiesz? - kiwnąłem głową w potwierdzeniu i wzruszyłem ramionami. Zayn wyczekująco spojrzał na Liam'a, a chwilę później odeszli zostawiając mnie samego.
- Kurwa. - mruknąłem sam do siebie i kopnąłem kamień, który leżał na ziemi, a chwilę później odbił się od krawężnika wpadając na ulicę. Zrezygnowany wykręciłem numer do Louis'a. Zajebiście zdziwił mnie fakt, że nie usunąłem go ze spisu kontaktów. Przywitał mnie śmiech dochodzący z słuchawki. Zmarszczyłem brwi i słuchałem dalej.
- Nie dotykaj! - zesztywniałem, kiedy delikatny głos Katniss zmienił się w pełen wyrzutu, gniewu i chęci mordu. Co ona tam robi?!
- Kolejny argument, dlaczego musisz się ścigać. - powiedział triumfalnie Louis przez słuchawkę.
- Nie waż się kurwa jej dotykać! - wrzasnąłem, a przypadkowi przechodnie odwracali głowy w moim kierunku.

KATNISS'S POV:
kilka godzin wcześniej


- Zabieraj się, Maleńka. - usłyszałam za sobą głos Niall'a.
- Czego Ty kurwa ode mnie chcesz?! - warknęłam i odwróciłam się w jego kierunku. - Mało mam problemów?!
- Nie interesuje mnie to. - wzruszył ramionami i uśmiechnął się. Kiedyś pomyślałabym, że jest to miły gest, ale dzisiaj wiem, że jest to cisza przed burzą.
- Spierdalaj, - mruknęłam i wstałam kierując się w kierunku mojego tymczasowego domu. Łzy nadal płynęły z moich oczu i krztusiłam się własną śliną.
- Pogarszasz sobie. - poczułam silne ręce owijające się wokół mojego pasa. Nie czułam ni odrobiny strachu tylko ogromny gniew. Opadłam bezsilnie, kiedy zwisałam głową w dół przez ramię chłopaka. Szedł spokojnie w kierunku miejscowego parkingu położonego po drugiej stronie parku. Nie zajęło to więcej, niż dziesięć minut, a już siedziałam na tylnym siedzeniu, zapięta w pasach. Chłopak obszedł samochód dokoła wsiadając na miejsce kierowcy.
- Nie będziesz sprawiała problemu? Bo zawsze możesz leżeć w bagażniku. - powiedział i przesiąknął mnie swoimi intensywnymi tęczówkami. Kiwnęłam głową zaprzeczając mu. Uśmiechnął się lekko i z szafki pod panelem wyciągnął chusteczki. Podał mi jedną, a później odpalił samochód i odjechał.

Całą drogę siedziałam w ciszy popłakując. Nie rozmawialiśmy, a jedynym źródłem dźwięku było radio i ryk silnika. Rozpoznałam po zapachu, że jest to samochód Harry'ego. Zaraz, dlaczego?
- Yum, Niall? - zapytałam lekko się wahając.
- Słucham, Słońce. - spojrzał na mnie przez lusterko zamieszczone na 'samochodowym suficie' pomiędzy przednim pasażerem, a kierowcą.
- Dlaczego jedziemy samochodem Harry'ego? - zapytałam, ale zaraz tego pożałowałam. Mięśnie chłopaka się spięły.
- Dał mi go.
- Dlaczego? - wytrzeszczyłam szeroko oczy nie bardzo rozumiejąc co się dzieje.
- Teraz pracuje z nami. - uśmiechnął się szeroko i dalej prowadził. Nowa fala łez wdarła się w moje oczy. Po chwili usnęłam z wyczerpania.

_________________________________________________________________________________
Ajajajaja! Napisałam! Przepraszam, że aż TYDZIEŃ nie było nowego rozdziału. Mam sporo problemów z moim miejscem zamieszkania i mam strasznie ciasny plan. Nie mam czasu dla samej siebie :c
Kolejny rozdział? Kiedy wybije 8,000 wyświetleń! Dziękuję za wszystko. Kocham! ♥

rientatio xx

16 marca 2014

Chapter 31 - Letter

Droga Mamo i Tato. 

Nie znacie mnie, a ja nie znam Was. Czuję, że jesteście przy mnie i wspieracie mnie, jednak niewystarczająco. Nie spotkałam jeszcze ani jednej osoby, która mnie nie skrzywdziła. Prędzej czy później zapłace im wszystkim za to. Za cierpienie i za ból spowodowany ich osobą. 
Egoiści.
Wczoraj moje życie złamało się na kilka kawałeczków. Nie będę Wam opowiadać, bo wiecie o tym doskonale. Obserwujecie wszystko z Nieba, ale nie macie na nic wpływu. Wiem o tym doskonale. 
Najbardziej boli to, że nikt mnie nie kocha. Wszyscy są przyjaciółmi, ale jednak wrogami. Nienawidzę ich tak samo jak bardzo ich kocham. 
Mam problem, nie wiem gdzie mieszkać... Skylet i Liam przyjęli mnie na moment, ale nie będę im siedzieć na głowie całe wieki. Są młodzi i potrzebują intymności. Ja również, ale mnie to już nie obchodzi. Harry zrobił swoje, ale nie żałuję, że go poznałam. Każdy człowiek daje nam jakąś lekcję. Każdy wnosi coś do naszego życia. Nikt nigdy nie przychodzi i nie odchodzi tak po prostu. Zawsze coś zostaje nam odebrane albo mamy czegoś więcej. Ja na przykład zostałam teraz z niczym. Zdradził mnie zabierając moje serce ze sobą. Niestety takie jest życie po euforii szczęścia następują gorzkie żale, a my nic na to nie poradzimy. Chciałabym tylko, żeby to przybicie minęło. Jest mi tak cholernie pusto, nie mam się do kogo przytulić, kogo pocałować i uwierzyć w to, że mnie kocha. Straciłam to co najważniejsze : nadzieję. Do tej pory ona trzymała mnie, ale to minęło. Pękła niczym mydlana bańka i zniknęła z mojego życia. 
Wiecie co jest najzabawniejsze? Że płakałam wiele razy, lecz żadna z łez nie nauczyła mnie być silną. Paranoja, prawda? 
Wracając, piszę ten list, żeby może troszeczkę się wyżyć? A może i nie? Wiem tylko, że bardzo mi pomogło wylanie tego wszystkiego na papier. Dziękuję Wam, że daliście mi życie. 
Na zawsze Wasza kochająca córka. 


Katniss.



- Co tam robisz? - usłyszałam wesoły pisk Skylet.
- Nic, nic. - schowałam kartkę za plecy, a długopis rzuciłam gdzieś na ziemię. Dziewczyna uniosła brwi do góry i wzruszyła obojętnie ramionami.
- Dobra. - fuknęła i wyszła z pomieszczenia. Przeczytałam jeszcze raz od początku do końca i złożłam liścik w mini kopertę chowając go do kieszeni moich dżinsów. Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Milion SMS'ów zaśmiecających moją skrzynkę już powoli zaczęło mnie drażnić. Weszłam w aplikację i przeczytałam jednego.

Od : Harry
Tęsknie i umieram z chęci by Cię pocałować. Skarbie proszę, wróć.


Nie musiałam długo czekać, aż pierwsza łza spłynęła po moim policzku. Tak cholernie do kocham, ale nienawidzę tak mocno, że oba te uczucia są na równi. Chciałabym nie widzieć tego co zobaczyłam, a najlepiej w ogóle nie znać tego człowieka. Byłoby łatwiej. Westchnęłam ciężko i wstałam z siedzenia kierując się następnie do drzwi wyjściowych.
- Wychodzę! - krzyknęłam, żeby Skylet usłyszała i chwilę później nie czekając na jej reakcje zatrzasnęłam drzwi od zewnątrz. Zbiegłam po trzech schodkach i wolnym krokiem skierowałam się w kierunku parku. Pogoda była bardzo ładna jak na tutejsze klimaty. Co prawda było już ciemnawo, ale nadal ciepły wiatr muskał mnie w twarz. Przysiadłam na ławce obok stawu i zaczęłam obserwować tafle wody, która za pomocą wiatru delikatnie kołysała.
- No proszę, proszę. Kogo my tu mamy. Panią co drzwi nie chciała Nam otworzyć. - włosy stanęły mi dęba, kiedy usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się i spotkałam tęczówki Louis'a, który stał ze skrzyżowanymi ramionami na piersi. - Styles Cię zranił ? Biedulka ... - uśmiechnął się złośliwie i kopnął nogą mały kamień, który miał przy nodze. Wstałam z ławki i odwróciłam się do niego przodem mocno napinając mięśnie ze zdenerwowania.
- Coś jeszcze masz do powiedzenia?! - warknęłam ostro nie poznając swojego głosu. Był taki inny, taki nie mój.
- Louis. - usłyszałam nagle czyjś głos. Byłam tak samo zaskoczona jak chłopak i odwróciłam się w stronę skąd dobiegał dźwięk. W naszym kierunku szła ciemna postać. Dziewczyna z długimi, brąz włosami o moim wzroście.
- Eleanor idź do samochodu. Zaraz do Ciebie przyjdę. - powiedział spokojnym głosem. O dziwo patrzył na tą dziewczynę czule i z miłością kipiącą na kilometr. On potrafi kochać?! O ironio! Dziewczyna kiwnęła głową i posłała mi szeroki i szczery uśmiech. Odwróciła się i odeszła w kierunku parkingu. Louis odwrócił się przodem do mnie, a jego oczy z delikatnych przemieniły się na mroczne i ponure.
- Gdyby nie ona. Pieprzyłbym Cię teraz gdzieś w rowie. - warknął i zbliżył się do mnie łapiąc mnie mocno jedną ręką za brodę. - Szmato ... - krzyknęłam kiedy ktoś powalił Louis'a na ziemię z prawego sierpowego. Odskoczyłam i obserwowałam jak ciemna postać w kapturze wymierza jeszcze jeden cios i wstaje podchodząc do mnie. Złapał mnie za rękę, a woń męskich perfum uderzyła w moje nozdrza rozpoznając go.
- Katniss.. - szepnął jakby bezsilnie Harry łapiąc mnie za rękę. Spojrzałam w jego tęczówki wypełnione pustką po same brzegi. Taki idealny, ale już nie mój...
- Dziękuję. - powiedziałam ledwo słyszalnie, a chłopak lekko się uśmiechnął. Tak mocno trzymał mnie za rękę jakbym miała zaraz uciec. Tak intensywnie się we mnie wpatrywał, jakby widział mnie pierwszy raz. Tak profesjonalnie udawał, że mnie kocha, że przez chwilę uwierzyłam. Jedna łza spłynęła po moim policzku mocząc przy tym jego bluzkę. Nie widziałam go, aż jeden dzień, ale strasznie się stęskniłam za jego obecnością.
- W ciągu kwadransa umyłem się, ubrałem, powiedziałem "kurwa" osiemset razy i byłem osiem razy przerażony, że Ciebie dziś nie zobaczę. - powiedział cicho i delikatnie położył rękę na moim policzku. Zdenerwowana spojrzałam na ziemię, na której o dziwo nie było już Louis'a tylko trochę jego krwi. Musiał pewnie pójść na kompromis.                                           - Dlaczego mi to mówisz? - mruknęłam i spojrzałam na niego niezrozumiale.                       - Chcę Ci uświadomić jak bardzo za Tobą tęsknie. Nie rozmawialiśmy dziś ze sobą i mi przez to smutno i czuje się cholernie pusto. - westchnął i czekał na moją reakcję, jednak ja cały czas stałam jak słup soli i analizowałam wszystko. Od dnia, w którym go poznałam do teraz. Zrezygnowany przeszedł obok, a ja poczułam jak coś chwyta mnie za gardło. To był znak, że wciąż go kocham. Automatycznie przyszły mi na myśl słowa Perrie, które ostatnio mi powiedziała:


"Mógłby pieprzyć każdą inną kobietę na ziemi, ale i tak nie pieprzyłby się z Tobą. Poczekałby, aż będziesz gotowa aby kochać się, a nie uprawiać seks."

15 marca 2014

Chapter 30

ROZDZIAŁ ZADEDYKOWANY DLA : LOVATICS MUSIC PL ! ♥
KTÓRA ZROBIŁA DLA MNIE TAK WIELE.... A TUTAJ MOŻECIE PODZIWIAĆ SZABLON W JEJ WYKONANIU.
DZIĘKUJĘ!!!!!!! <3


Nie wiedziałam co mam ze sobą począć. Co miało znaczyć to całe zajście z tą laską? Jedyne za co mogłam podziękować Bogu to to, że nikt nie zauważył jej obecności. Wszyscy oprócz mnie i Zayn'a byli już pijani. Postanowiłam zignorować to i włączyłam się w rozmowę z Perrie i Skylet.
- Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy! I jeszcze takie emocje! - prawie pisnęła Skylet.
- O czym mowa? - niegrzecznie się wtrąciłam i spojrzałam na obie dziewczyny.
- O Liam'ie i Skylet. - zachichotała Perrie i wypiła łyka drinka ze swojej szklanki. Nie dało się ukryć, że im więcej wypiła tym bardziej kleiła się do Zayn'a. Dziewczyna go naprawdę kocha. Rzuciłam ciche "aha" i gwałtownie wstałam.
- Idziemy tańczyć! - prawie krzyknęłam ciągnąc za ręce dziewczyny. Liam i Zayn również wstali, ale automatycznie usiedli, gdy zobaczyli moją minę. - Same! - prawie warknęłam na co Skylet wybuchła śmiechem, a Perrie cicho zachichotała. Chłopaki wrócili do wcześniejszej rozmowy, a my ruszyłyśmy na parkiet. Zatrzymałyśmy się, kiedy stanęłyśmy na samym środku sali. Posłałam im delikatny uśmiech co odwzajemniły, a chwilę później wywijałyśmy biodrami na prawo i lewo w rytm muzyki. Co chwile czułam jak jakaś ręka ląduje na moim pośladku lub udzie, lecz zdawałam się tego nie zauważać i delikatnie odpychałam facetów. Perrie i Skylet bawiły się w najlepsze, a w moich oczach natychmiast uzbierał się potok łez. Stanęłam jak wryta w ziemię i obserwowałam konkretny punkt w rogu sali. Chciało mi się dosłownie wymiotować. Kiedy przyjaciółki zauważyły mój stan natychmiast odwróciły się w stronę, gdzie zerkałam. Stałam bez ruchu, moje serce krwawiło.
- Skurwysyn! - warknęła Skylet, a z moich oczu spłynęła pierwsza ścieżka świeżych łez okazujących tylko łamanie się mojego serca. Na moment przestałam żyć. Moje serce wydawało się stanąć, a oddech uwiązł w gardle. W rogu sali stał Harry, a przy nim TA BLONDYNKA, która wcześniej do mnie podeszła. Dziewczyna ocierała się tyłkiem o jego krocze, a on całował ją po szyi delikatnie kręcąc biodrami do rytmu. Widziałam przyjemność wymalowaną na twarzy chłopaka. Mój wzrok niespodziewanie przykuło to co on trzymał w ręce. Jedną oczywiście ściskał ją za biodro, a w drugiej trzymał ... boże ... jest naćpany. Westchnęłam załamana i wewnętrznie nastawiłam się bojowo do konfrontacji z nim. Poczułam, że w moich oczach zapłonęło coś w rodzaju płomyka tygrysa, który rozszarpie wszystkich na swojej drodze. Gwałtownie ruszyłam przed siebie przepychając się przez ludzi. Nie reagowałam na ich krótkie uwagi na temat tego jak chodzę, miałam to w tym momencie głęboko w dupie. Liczył się tylko on.
Prawie podbiegłam do niego i szarpnęłam za ramię. Zaskoczony odwrócił się w moim kierunku, a jego usta z uśmiechu zamieniły się w coś w rodzaju "nie wiem jak to wyjaśnić".
- Jesteś chujem, Harry! - krzyknęłam i uniosłam rękę do góry, która momentalnie zderzyła się z jego policzkiem. Idealnym, aż do teraz.
- Mówiłam! - pisnęła dziewczyna i uniosła obie ręce do góry cwaniacko się uśmiechając.
- Odpierdol się. - warknęłam i prawie bym ją spoliczkowała, gdyby nie Harry, który przytrzymał mnie i odepchnął przez co prawie upadłam.
- Zostaw! - krzyknął i przycisnął dziewczynę do siebie składając czuły pocałunek na czubku jej głowy. - Nawet nie próbuj jej dotykać! - powiedział już nieco spokojniej i zaciągnął się papierosem. Poczułam jak gardło mnie piecze, a oczy pulsują od nadmiaru łez. Nogi się pode mną ugięły, a ręce zaczęły drżeć. Nagle poczułam czyjąś rękę owijającą się wokół mojego ramienia. Spojrzałam na osobę, która mnie przytula - Skylet. Nie kontaktowałam w tym momencie ze światem rzeczywistym, tylko stałam jak słup. Łzy rozmazały cały obraz przed moimi oczami. Jedyne co widziałam to wkurwionego Zayn'a, który mówił coś do Harry'ego. Muzyka ucichła, a ja poczułam się lepiej. Zemdlałam.

"Jak mogłeś wszystko spierdolić i zejść na złą drogę?"

Otworzyłam oczy. Leżałam na tylnym siedzeniu samochodu z głową na kolanach Skylet. Strasznie kręciło mi się w głowie, a myśl o Harry'm nie dawała mi spokoju. Pytania w mojej głowie sypią się kilogramami "dlaczego to zrobił?" "dlaczego ja?".
- Cśś ... -szepnęła Sky, kiedy widziała, że niepewnie zaczęłam się wiercić.
- Gdzie jedziemy? - zapytałam krztusząc się własnymi łzami.
- Do Liam'a. Mieszkam razem z nim. - uśmiechnęła się do mnie i zaczęła bawić się moimi włosami owijając kosmyki wokół palców i delikatnie je przeczesując.

HARRY'S POV :


Głowa rozpierdala mnie niemiłosiernie. Prawie nic nie pamiętam z tego co się wczoraj wydarzyło. Jedyne to chciałem pobyć chwilę sam i rozkoszować się, że mam tak wspaniałą dziewczynę, a potem pojawiła się ona ... blondynka z klubu, która zrobiła mi dobrze, gdy na początku mojej znajomości z Katniss w parku prawie jakiś facet chciał ją zgwałcić, a bohater Niall wkroczył do akcji. Postawiłem jej drinka, później kolejnego i jeszcze jednego, a mój film się urwał. Otworzyłem oczy i automatycznie prawie umarłem, kiedy owa dziewczyna leżała obok mnie, a Kat nigdzie nie było.
- Co ty tu robisz?! - warknąłem i odepchnąłem ją, kiedy chciała się do mnie przytulić. Uśmiechnęła się i uniosła podpierając na łokciach.
- Nie pamiętasz, Kotku? - położyła rękę na moim policzku, a chwilę później jęknęła z bólu, kiedy mocno złapałem ją za nadgarstek i odciągnąłem od siebie.
- Wyjdź. - krzyknąłem i wskazałem ręką na drzwi sypialni. Dziewczyna spojrzała na mnie z niedowierzaniem i uniosła brwi do góry. - Nawet nie dyskutuj. Wyjdź i nie wracaj, szmato. - szybko wstała, zgarnęła swoje ubrania i wyszła z sypialni trzaskając drzwiami. Chwilę później usłyszałem huk zamykanych drzwi wyjściowych. Westchnąłem i położyłem się na poduszce.

Gdzie ona może być?
Co ja zrobiłem?
Czemu ta dziewczyna tu była?
Czy Katniss to widziała?
Co widziała?


Złapałem telefon do ręki i wykręciłem numer do Kat. 3...2...1... SEKRETARKA! kurwa. Z bezradności wybrałem numer Skylet, który nie wiem jakim cudem znalazł się w moim telefonie.
- Halo? - zapytała sucho i zimno.
- Błagam, powiedz, że wiesz gdzie jest Katniss ? - zapytałem, a mój głos drżał. Co ona ze mną robi ...
- Nie kłam, że to Cię interesuje. - prychnęła.
- Sky, ja nic nie pamiętam co się wczoraj wydarzyło. Powiedz mi, błagam .. - poczułem, że się stresuję. Czy ja na prawdę chcę usłyszeć prawdę? Dziewczyna westchnęła jakby układając sobie w głowie to, co chce mi powiedzieć.
- Spierdoliłeś. Najpierw całowałeś się z jakąś laską na oczach Katniss. Ona do Was podeszła i chciała przywalić tej blondynie, ale Ty ją złapałeś za przedramię i odepchnąłeś, że prawie się przewróciła. Później złapałeś tamtą w talii, przytuliłeś i na oczach Kat pocałowałeś .. - wyrzuciła z siebie na jednym wydechu, a ja skamieniałem. Jestem pierdolonym idiotą, który zamiast cieszyć się tak wspaniałą dziewczyną to odpycha ją.
- Byłem naćpany i pijany. - mruknąłem, a głos miałem jak podczas żałoby.
- To wszystko wyjaśnia. - westchnęła ciężko, a ja usłyszałem czyjeś kroki przez telefon po stronie Skylet.
- Kto to? - usłyszałem głos, który towarzyszył mi codziennie. Który mówił mi, że mnie kocha i pragnie. Osoba, którą kocham i której nigdy nie opuszczę. Zabrzmiała cisza.
- Nienawidzę Cię. Tyle mam do powiedzenia. - krzyknęła osoba, która zabrała telefon Skylet. Wiedziałem, że jest to moja Malinka.
- Kochanie ... posłuchaj .. - tak zdradziłem Cię, ale to było nieświadomie, bo byłem naćpany. Brawo Styles! Kurwa brawo! - Wyjaśnię Ci to.. Skarbie..

KATNISS'S POV:


- Zaufaj mi. - wymruczał, a jego oddech śmierdział kłamstwem. W głębi serca chciałabym wierzyć w te słowa. Mama miała rację : mężczyzny nie powinno się kochać. To zabawne jak bezwartościowa możesz się poczuć przez jedną osobę. Usłyszałam ciche łkanie. Czy on płacze? Harry Styles płacze?!

"Jeśli kobieta potrafi doprowadzić mężczyznę do płaczu to znaczy że jest dla niego więcej niż całym światem."
Czy to prawda?

12 marca 2014

Chapter 29

* miesiąc później *
Siedziałam na kanapie w salonie cholernie się nudząc. Harry poszedł do pracy i nie kazał mi nigdzie wychodzić, bo sprawa z Louis'em jest jeszcze świeża, a muszę być bezpieczna. Jeszcze tylko jakieś 7 godzin i Harry wróci. Tak, bardzo pocieszające. Westchnęłam i zmieniłam kanał w telewizji na jakiś muzyczny. Cicho nucąc lecącą piosenkę wykonałam telefon do Skylet. Nasze relacje znacznie się poprawiły i byłam z tego bardzo dumna. Znam tą dziewczynę prawie od zawsze.
- No co tam, Kat? - zapytała wesołym głosem. Dawno jej takiej nie słyszałam. Co ja gadam... wcale jej ostatnio nie słyszałam!
- Przyjedziesz do mnie? - zapytałam z nadzieją w głosie.
- Właściwie to nie mogę, ale przecież dzisiaj się spotkamy.
- C-co? - zapytałam, bo nie do końca wiedziałam o czym ona mówi.
- Nic, nic! Ups, wygadałam. - mruknęła i głośno westchnęła. - Do zobaczenia! Tylko nie mów Styles'owi, że o czymś wiesz.
- Okey? - powiedziałam, a ona się rozłączyła, Siedziałam na kanapie jeszcze jakieś kilka minut z miną "WTF?!". Następnie wstałam i skierowałam się na górę, po schodach. Chciałam znaleźć moją skrzyneczkę, w której trzymałam wszystkie przyrządy do paznokci. Wypadałobym doprowadzić je trochę do porządku, bo odkąd tu mieszkam ani razu nic z nimi nie zrobiłam.

Po około 2 godzinach - udało się! Idealnie równo przycięłam paznokcie, nałożyłam oliwkę, obcięłam skórki, wypiłowałam, zmatowiłam i nałożyłam kolor - coś w rodzaju bladego różowego przeplatanego z beżem. Zadowolona zeszłam na dół i włączyłam jakieś romansidło. Poniosło mnie i odpłynęłam w toń bezkresnego i przyjemnego snu.

***

Obudziło mnie mocne walenie do drzwi. Przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek. Nie było późno, bo zaledwie godzina 17. Niepokoił mnie fakt, że Harry powinien już być w domu, a nadal pustka po nim. Wstałam i chwiejnym krokiem podeszłam do drzwi frontowych, w które ciągle ktoś z dużą siłą uderzał. Dla bezpieczeństwa wyjrzałam przez "okienko" w drzwiach.
KURWA!
KURWA!
KURWA!
LOUIS I NIALL!

- Katniss, otwieraj. Wiemy, że tam jesteś. - warknął Niall. Odwróciłam się i oparłam plecami o drzwi. Zjechałam po nich siadając na podłodze. Co mam robić?!! Nagle mnie oświeciło. Biegiem rzuciłam się do kuchni, gdzie ładował się mój telefon. Wykręciłam numer do Harry'ego, który odebrał po kilku sygnałach.
- Tak, Aniele ? - zapytał pogodnym głosem.
- Harry .. - ledwo wydusiłam z siebie płaczliwym głosem. Ciągle słyszałam walenie do drzwi i dzwonek, który drażnił moje uszy.
- Co się stało, Katniss?!! - prawie krzyknął, kiedy do mózgu mu dotarło, że ledwo powstrzymuję się od płaczu.
- Louis i Niall tu są. - szepnęłam spanikowanym głosem, strasznie cichutko.
- Cholera, kochanie idź na górę i zamknij się w łazience na klucz. Zaraz do Ciebie przyjadę i masz nie wychodzić z niej beze mnie, zrozumiałaś?! - powiedział stanowczo i wiedziałam, że w tym momencie przygryza swoją wargę.
- Tak. - wbiegłam na górę, a potem do łazienki zakluczając drzwi. Przez telefon usłyszałam przeładowanie broni.
- Kocham Cię. - powiedział bardzo czule i rozłączył się. Odłożyłam telefon na półkę, gdzie leżały przeróżne szampony i żele pod prysznic. Kompletnie nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Powoli weszłam do wanny i usiadłam na zimnej waniennej podłodze uważnie wsłuchując się w dźwięki tego, co dzieje się na dole. Czego oni chcą ode mnie? To była wina Niall'a i to ja teraz powinnam go nękać, a nie on mnie.
Podskoczyłam, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Nie odzywałam się, ale po chwili kamień spadł mi z serca.
- Kochanie, otwórz. - wychrypiał Harry. Szybko wstałam i podbiegłam do drzwi przekręcając w nich zamek. Skrzypnęły, a ja rzuciłam mu się w ramiona. Chłopak mocno objął mnie, jakby to miało być ostatnie nasze spotkanie. - Nikogo tu nie było. - zaśmiał się i oderwał automatycznie zmuszając mnie bym na niego spojrzała.
- Przysięgam, że byli za drzwiami! - aktorsko położyłam rękę w miejscu, gdzie powinno być serce, a drugą
podniosłam do góry.
- Wierzę Ci, ale drzwi były zamknięte. - powiedział i delikatnie się uśmiechnął. Westchnęłam i w głębi duszy cieszyłam się, że jest już przy mnie. Wesołym wzrokiem spojrzałam na Harry'ego i przywarłam ustami do niego.
- Tak ... bardzo .. tęskniłam ... - sapałam między pocałunkami. Ten człowiek sprawia, że wariuję. Świat staje się przy nim zupełnie inny. Harry złapał mnie za biodra i mocniej przysunął so siebie. Jęknęłam cicho i rękoma tym razem owinęłam go wokół talii, zamiast kłaść je na karku. Cudowny stan upojenia i beztroski życiowej, którym teraz się napawałam był lepszy niż seks. Dziwny jest dla mnie fakt, iż Harry tak długo wytrzymuje przy mnie. Boję się mu oddać, bo boję się bólu. Tego bólu, który towarzyszył mi, w najgorszej chwili mojego życia. Myślałam wtedy, że umieram. Harry odsunął się ode mnie.
- Idziemy na imprezę. Dzisiaj. - powiedział i zszedł po schodach, a ja pokierowałam się za nim.
- Oh, doprawy? - wiedziałam. - Nie wiedziałam.. Czemu mówisz o tym tak późno? - starałam się być zaskoczona i nie wydać Skylet.
- Tak, to było coś w rodzaju nie niespodzianki, która miała nie przypominać niespodzianki. - zaczął kręcić, a ja zrobiłam minę jakby tłumaczono mi chemię. Zapewne wyglądałam właśnie w ten sposób, bo kiedy to zrobiłam to chłopak ryknął śmiechem. Nie odzywałam się do mojego wesołka i poszłam na górę. wziąć kąpiel. Pewnym krokiem weszłam do garderoby i zabrałam wszystkie potrzebne mi rzeczy, kierując się następnie do łazienki.
- Co robisz? - krzyknął Harry. Był gdzieś daleko, bo ledwo go słyszałam. Najprawdopodobniej stał na dole przy schodach.

- Tańczę. - odpyskowałam sarkastycznie i przewróciłam oczami. Usłyszałam ciężkie kroki po drewnianych schodach, a później zgrzyt otwieranych drzwi. Pisnęłam i okryłam się za ręcznikiem, kiedy niespodziewanie wkroczył do środka. Złapał mnie za ramiona i mocno przyparł do ściany.
- Nie wolno kłamać. - mruknął zmysłowo, a ja prawie odleciałam. Czy on musi być, aż tak pociągający?
- Przepraszam. - powiedziałam i nadal trzymałam ręcznik w upewnieniu, że nie spadnie i nie ukaże przed nim mojego nagiego ciała. Spojrzałam na Harry'ego i zwilżyłam językiem dolną wargę.
- Cholera. - jęknął i przygryzł swoją. - Nie rób tak!
- Jak ? - podroczyć zawsze się można. Wiem, że nie wytrzyma zbyt długo .
- Nie graj w tą gre, Malinko. - warknął zabawnie prosto w moje usta i przejechał po nich swoim językiem. Zaśmiałam się cicho.
- Mam własne imię, Perełko moja malutka. - wybuchnę zaraz śmiechem. Za dużo słoooodyczy!
- Perełko moja malutka? - zacytował i uniósł obie brwi do góry. Kiwnęłam głową, a on zaczął się śmiać. Poszłam w jego ślady i zupełnie "przypadkowo" otarłam swoją ręką o jego krocze. Harry głośno wciągnął powietrze w płuca i przymknął powieki, a ja stałam teraz niczym burak cukrowy, cała onieśmielona swoim zachowaniem.
- Mogę już? - zapytałam, a on spojrzał na mnie pytająco. Nadał trzymał dłonie na moich ramionach, a ja przytrzymywałam ręcznik. - Wykąpać się. Mogę? Bo nie zdążymy.
- Pewnie. - uśmiechnął się, musnął delikatnie moje usta i wyszedł głośno schodząc po schodach. Przekręciłam zamek i wślizgnęłam się pod prysznic oddając się wodzie muskającej całe moje ciało.

*** 

Muzyka odbijała się niczym piłeczka w moim mózgu delikatnie go drażniąc. Dyskotekowe reflektory migały jak pojebane po całej hali, a kula spokojnie się kręciła nadając przyjemną atmosferę. Niezbyt ładnie tu pachniało. Pot, od czasu do czasu perfumy, papierosy i alkohol. Byłam ciągnięta przez Harry'ego za rękę, który przepychał się przez tłum w kierunku stolików. Zatrzymałam się kiedy jakaś plastikowa typiara uśmiechnęła się do Harry'ego, a on odwzajemnił jej uśmiech. Wyglądała jakby szykowała się na polowanie. Stanęłam i zaczęłam piorunować ją wzrokiem. Kiedy Harry zobaczył moją minę, również się zatrzymał i przysunął do mnie.
- Kotku, wrzuć na luz. Ta laska rozbiera mnie wzrokiem, ale tylko Ty możesz rękami. - mruknął mi do ucha i musnął go swoimi ustami. Mimowolnie na jego słowa się uśmiechnęłam i wiedziałam, że mówi prawdę. Złożył delikatny pocałunek na moich ustach i szeroko się uśmiechnął ukazując dwa dołeczki w policzkach. Lubię, gdy od razu po pocałunku patrzy mi prosto w oczy. Dzięki temu wiem, że to jest w pełni świadomy swoich czynów i robi to z własnej woli. Inteligentny i bezsprzecznie wspaniały, a cała ta jego pewność siebie jest taka seksowna...

Przywitałam się ze wszystkimi osobami, które siedziały przy stoliku, a mniej więcej z : Zayn'em, Perrie, Liam'em i Skylet. Cholera! Ale jaja! Moja przyjaciółka była oparta o Payne'a, a on trzymał rękę na jej talii. Co do jasnej ciasnej? Czyżby byli parą? Usiedliśmy przy stoliku i kulturalnie sobie gawędziliśmy. Chwilę później nasze drinki były już zamówione i czekaliśmy tylko na to, by kelner nam je tutaj dostarczył. Ma zapewne urwanie dupy, bo mało osób to tu nie jest.
- Więc jesteście parą? - zapytałam i spojrzałam na tę dwójkę.
- Tak. - potwierdził skinieniem głowy Liam i szeroko się do mnie uśmiechnął posyłając następnie czułe spojrzenie w kierunku mojej przyjaciółki. Wyglądali cholernie uroczo. Perrie siedziała trochę bardziej oddalona od Zayn'a, ale ściskała go za rękę. My z Harry'm pewnie wyglądaliśmy jak para dobrych przyjaciół. Chłopak ani nie obejmował, ani mnie nie dotykał. Czułam w nim spięcie i coś co odpychało go od czułości. Czy ja zrobiłam coś źle? Postanowiłam go zignorować i nie dać po sobie poznać, że w pewnym sensie jest to dla mnie bolesne. Wkręciłam się w rozmowę z dziewczynami. Nawet nie zauważyłam, kiedy zniknął Harry, a obok mnie zmaterializowała się ta blondynka, którą wcześniej "piorunowałam".
- Miej oczy szeroko otwarte. - pisnęła cienkim głosikiem i odeszła. Co, kurwa?

9 marca 2014

Rozdział 28


Rozdział zadedykowany dla : Lovatics Music PL - dziękuję za cudowne manip'y. ♥


Po dobrych kilkudziesięciu minutach wracałem razem z Malinką do domu. Jechaliśmy pustą drogą, gdy nagle zmieniła stację radiową z rock'a na jakieś jazz'owe gówno.
- Kat, znasz zasady. Kierowca rządzi muzyką, pasażer siedzi cicho. - uśmiechnąłem się i przełączyłem z powrotem. Dziewczyna tylko uśmiechnęła się ze zrezygnowaniem i oparła plecy o siedzenie dalej wpatrując się w szybę. Nie ukrywam, było jej strasznie ciężko, bo jechałem zaledwie 150km/h, a przy takiej prędkości niewiele widać.
Przepuściłem moją Malinkę przez drzwi i zatrzasnąłem je zamykając następnie na klucz. Nie mam ochoty na nieproszonych gości. 
- Powinnam zadzwonić do Perrie. - mruknęła Katniss i zgarbiła się pokazując, że jest bardzo zmęczona.
- To dlaczego tego nie zrobisz? - uniosłem jedną brew do góry i spojrzałem na dziewczynę. Sięgnęła do swojej torebki i wyciągnęła z niej swojego smartfona.
- Jest druga w nocy, Harry.
- No i co z tego? - wzruszyłem ramionami i skierowałem się do salonu zasiadając na kanapie i włączyłem telewizor. Nuda, nuda, nuda, oo! Zatrzymałem na kanale, który wydał się być interesujący i rozsiadłem się na całej sofie. Usłyszałem ciche dreptanie, które powoli się do mnie zbliżało. Katniss weszła do pomieszczenia, spojrzała na mnie jak na idiotę i zabrałam mi pilota.
- Ej! - przełączyła zadowolona kanał na jakieś Animal Planet.
- Nie będę oglądać pornosów. - wytknęła mi język i usiadła na moich nogach. Spojrzałem na nią zadowolony i gdy wydawało mi się, że siedzi wygodnie to niespodziewanie podniosłem swe kończyny, a Kat wylądowała tyłkiem na podłodze.
- Kurwa, Harry! - ryknęła zabawnie - Nie dość, że przez Ciebie spadłam z kamienia, to jeszcze tutaj! - zacząłem się śmiać i w chwili, kiedy próbowała zrzucić moje nogi, by usiąść zabrałem jej pilota i włączyłem kanał +18. - Nie wytrzymam. - rzuciła i szybkim krokiem opuściła salon. Słyszałem ciche pukanie stópek o schody, a chwilę później krzyk mojej Malinki.
Zerwałem się jakby się paliło i biegiem wbiegłem na górne piętro. Było słychać czyjeś słowa.
- Katniss, posłuchaj mnie. - płaczliwy ton jakiejś dziewczyny dobiegł do moich uszu.
- Co, kurwa?! Nie! Zarówno Ty, jak i on. Zdradziliście mnie i nigdy nie dam Wam kolejnej szansy! - wrzasnęła Katniss.
KATNISS'S POV :

Musisz być silna. Zagryzaj wargi. Zaciskaj pięści. Tłum krzyk, kładąc na głowę poduszkę. Rzucaj doniczkami z okna na przechodniów, żeby odreagować. Ale nie płacz. Nigdy nie wolno Ci uronić łzy. Nie wolno Ci pokazać słabości. - powtarzałam sobie w myślach. Pomogło, nie uroniłam ani jednej łzy, odkąd Skylet włamała się tutaj.
- Kat, proszę Cię! Posłuchaj mnie. - pojedyncze łzy zaczęły spływać po jej policzkach. Wyglądała tak bezbronnie jak siedziała na łóżku cała spięta.
- Posłucha. - za moimi plecami usłyszałam męski, zachrypnięty głos. Odwróciłam się i spiorunowałam najmożliwiej groźnym wzrokiem Harry'ego.
- Harry..
- Zamilcz. - prawie krzyknął i złapał za klamkę od drzwi. - Dogadajcie się. - rzucił i zatrzasnął drzwi zamykając ze od zewnątrz na klucz.
- Cholera. - mruknęłam i klapnęłam obok Skylet na pościeli, którą wcześniej założyłam. Splotłam ze sobą palce i nogę założyłam na drugą. Spojrzałam na dziewczynę. - Powiedz mi to co chciałaś powiedzieć. - westchnęłam i przechyliłam się do tyłu łokciami opierając o materac. Dokładnie widziałam, że jest jej głupio i niezręcznie.
- Zacznę od tego co widziałaś na filmiku. To był zamiar Louis'a. On od początku chciał, żebyś zobaczyła to. Może nie wyglądało to zbyt realistycznie, ale Niall mnie wtedy zgwałcił. - wstałam na równe nogi i panicznym wzrokiem przejechałam po Skylet. - Obydwoje chcieli wyrządzić Ci krzywdę, a mnie wykorzystali tylko jako zabawkę i obiekt, który jeszcze bardziej Cię rozzłości. Niall nie wiedział, że Louis go wtedy nagrywał i wysłał to Harry'em. Wiem również o tym, że ta gnida dobrała się do Ciebie i zrobiła to bardziej brutalnie niż Niall względem mnie. Oni chcieli się pozbyć Twojego dziecka - kiwnęłam potwierdzająco głową i pojedyncze łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Cholera! A miałam nie ryczeć!
- To dlaczego Niall mnie nie zgwałcił?
- Nie wiem. - wzruszyła ramionami. - Wiesz, chciałabym, żebyś była szczęśliwa. Możesz mi nie wierzyć, ale zostań z Harry'm. Tu będziesz bezpieczna. On nie pozwli Cię skrzywdzić i to cholernie widać, chociażby po sposobie w jaki na Ciebie patrzy. - mimowolnie się uśmiechnęłam, kiedy przez moje myśli przeleciały wspomnienia związane ze Styles'em.
- Czyli Harry chciał mnie chronić przed Niall'em? A ja głupia wyjechałam do Londynu. - potrząsnęłam z niedowierzaniem głową. - Byłam taka bezmyślna.
- Wybaczysz mi? - zapytała Skylet na co podniosłam na nią wzrok. Otarłam pojedynczą łzę z jej policzka i przytuliłam się do niej. Ona chciała mnie chronić.
- Tak. - pocałowałam ją w policzek i splątałam nasze ręce. Cudownie jest odzyskać swoją przyjaciółkę. Nie czuję się już taka samotna jak wcześniej. - I co teraz?
- Zawołaj go.
- Harry! - nic - Harry! - zero reakcji. - HAARYY! - ryknęłam, ale nadal nic - Kurwa Styles otwieraj te jebane drzwi! - cisza. Prychnęłam cicho pod nosem i podeszłam do komody. Otworzyłam pierwszą szufladę i wyciągnęłam z niej mały śróbokręt. Z triumfalnym uśmiechem otworzyłam zamek i wyszłam na korytarz. - Zostaniesz na noc, prawda? - zapytałam z nadzieją i spojrzałam na przyjaciółkę, na co dziewczyna kiwnęła ochoczo głową. Wskazałam jej pokój gościnny i łazienkę, gdzie może się wykąpać po czym zeszłam na dół. Harry słodko spał rozciągnięty na całej kanapie.
- O nie! Tak nie będzie. - powiedziałam sama do siebie i pewnym krokiem wkroczyłam do kuchni. Z szafek wyciągnęłam średniej wielkość, niebieskie w białe grochy wiaderko. Z kranu nalałam do niego zimnej wody i najciszej jak się da podeszłam do sofy. Wiedziałam, że wszystko będzie mokre, ale w tym momencie jakoś nie obchodziło mnie to zbytnio. Przechyliłam rzecz, a zimna ciecz wylądowała na twarzy mojego chłopaka, który automatycznie otworzył oczy i zrobił ala WEJŚCIE SMOKA, kiedy zerwał się na równe nogi.
- Co się dzieje?! - wrzasnął i spojrzał na mnie po czym złowieszczo się uśmiechnął.
- Nie chciałeś nas wypuścić. Zrobiłam to za Ciebie, a teraz poniosłeś za to karę. - wyszczerzyłam się w uśmiechu i biegiem zerwałam się w kierunku kuchni. Słyszałam, że chłopak wybuchnął śmiechem i pomaszerował za mną. Dzielnie uciekałam przed nim jakieś pięć minut dookoła wysepki na środku kuchni. Ale on był sprytniejszy i w niespodziewanym momencie zawrócił na co zderzyłam się z nim. Zręcznie złapał mnie za przedramię żebym znowu nie upadła po czym przywarł mnie do ściany. Syknęłam z bólu, ale on tylko się uśmiechnął i zaczął całować mnie po szyi. Jęknęłam, kiedy zębami musnął malinkę, którą wcześniej mi zrobił. Zaplątałam ręce na jego karku chowając palce w jego wodniste włosy. Harry wydał z siebie jęk, kiedy pociągnęłam za jego mokre loczki. Nagle poczułam, że upadam na ziemię.
Od lewej: Harry, Katniss i Skylet.
- Auć! Znowu pośladki, Harry! - warknęłam, a on tylko uśmiechnął się. - Mówiłem. Zrobię Ci masaż. - w jego oczach zaiskrzyło coś na styl radości przepełnionej pożądaniem. Harry usiadł okrakiem na moich biodrach, przez co bardziej przygwoździł mnie do kafelek kuchennych. Uśmiechnął się triumfalnie i zaczął łaskotać mnie po brzuchu. Zabiję go kiedyś!
- Przestań, przestań, przestań, prooszę Cię, przestań. - nie mogłam pohamować przypływu niespodziewanego śmiechu, ale udało mi się wymusić błagalny ton. Chłopak przywarł swoimi gorącymi ustami do moich i wstał podając mi rękę w asekuracji, żebym znowu nie upadła.
- Chodźmy już spać. - przeciągnął się i ziewnął. Awww, słodko. Weszłam po schodach na górę. Widziałam, że światło w gościnnym jest już zgaszone, więc zapewne Skylet już zasnęła. Weszłam do garderoby, z której wzięłam bieliznę i koszulę nocną sięgającą zaledwie do połowy ud. Wykąpałam się, umyłam włosy i zęby i wyszłam z łazienki. Harry już leżał wykąpany. Zapewne skorzystał z drugiej łazienki w tym domu. Kocim ruchem weszłam na łóżko, które skrzypnęła i przykryłam się kołdrą odwracając się na bok, czyli plecami do chłopaka.
- Dobranoc, kocham Cię. - musnął ustami moje ucho i przyciągnął mnie do swojego torsu, od którego biło niewyobrażalne ciepło.
- A ja kocham Ciebie. Miłych snów, Kochanie. - mruknęłam, splątałam nasze dłonie i usnęłam.

***

- Katniss! - usłyszałam wołanie Harry'ego dobiegające z korytarza. Przepraszająco spojrzałam na moją przyjaciółkę, która siedziała wygodnie w fotelu i opowiadała jakże interesującą opowieść o Australii i Rafie Koralowej.
- Idę. - wstałam i wyszłam z pomieszczenia. Harry stał oparty o drzwi fronotwe zawzięcie coś czytając. - Co to? - zpytałam i uniosłam się na palcach, by móc przeczytać zawartość. - Zaproszenie na ślub? - uniosłam brwi i spojrzałam na chłopaka, który złożył delikatny pocałunek na moim policzku.
- Pójdziesz ze mną, prawda? - zapytał, a jego oczy przepełnione były nadzieją.
- Oczywiście, a do kogo i kiedy?
- Do mojej siostry, Gemmy w lipcu. - uśmiechnął się, a moja twarz skamieniała. Będę musiała poznać jego rodzinę, ups!

_________________________________________________________________________________________


Szukam jakiejś osoby, która mogłaby stworzyć i ustawić szablon na tym blogu.
Jest to dla mnie baaardzo ważne. Jeżeli ktoś chcę proszę o kontakt gg : 37003723 lub ask : www.ask.fm/charmed12345
A może mógłby ktoś polecić jakąś osobę, która chętnie to zrobi?
Błaaagam, bardzo mi zależy. :(

7 marca 2014

Chapter 27

- To nie jest koniec. - wychrypiał prawie nieprzytomny Lou i próbował wstać. Lekko cofnęłam się do tyłu. Nadal się go boję, ale wiem, że Harry jest ze mną i nie pozwoli by mnie skrzywdził. Zrobi wszystko bym była bezpieczna. Obiecał.

Objął mnie ramieniem, jakby chciał stać się moją barierą i tarczą. Czułam się kochana i chciałabym dać mu to, czego pragnie, ale boję się, że będzie bolało. Ten cholerny ból, który towarzyszył mi wtedy w toalecie. Louis wstał nadal trzymając się za postrzelone przeze mnie ramię. Cwaniacko się do mnie uśmiechnął na co uścisk Harry'ego stał się mocniejszy niż dotychczas. 
- Harry .. - szepnęłam i przymknęłam oczy z bólu od jego uścisku. Chłopak przestraszony spojrzał na mnie i kiedy zorientował się, że sprawia mi ból puścił mnie i schował sobie za plecami. Louis wybuchnął głośnym śmiechem.
- Nawet Ty sprawiasz jej ból, Styles. - zaśmiał się i puścił w moim kierunku oczko. Spiorunowałam go spojrzeniem na co ułożył ręce w dzióbek i "cmoknął" mnie na odległość.
- Kurwa, dotknij jej jeszcze raz to Cię zabiję do krówki nędzy! - Harry ruszył w jego kierunku i siłą przyparł go do samochodu, w którym siedział słaby, ale już normalnie oddychający Niall. Chłopak złożył rękę w pięść i z całej siły uderzył nią o żuchwę Louis'a. Słychać było tylko dźwięk kości. Uderzył drugi raz - podbijając mu oko. Trzeci cios - kopnął go w brzuch. Moje oczy nie zniosą widoku większej ilości krwi. Nogi się pode mną ugięły, ale zaraz oprzytomniałam i ze łzami w oczach wbiegłam do lasu. Po co ja to robię? Przed czym, kurwa uciekam? Boję się krwi, jak ognia. Ale przecież tam był Harry przy którym czułam się bezpiecznie. Może to chwilowy impuls i chęć ucieczki? Biegłam na boso zręcznie omijając drzewa. Wreszcie znalazłam jakąś dróżkę, wąską, którą z pewnością dawno nikt nie szedł, ale jestem stuprocentowo pewna, że ktoś tu był, bo przecież jest to dróżka, nie? Ktoś udeptać ją musiał. Zostawiłam Harry'ego, ale kiedyś przecież wrócę. Wszyscy wracają do miejsc, z których kiedyś chcieli uciec. Brzęk kajdan, którymi skuty jesteś z drugim człowiekiem, milszy jest czasem od samotnej pieśni na drodze, prawda? Spokojnym krokiem szłam ścieżką, która niespodziewanie skończyła się ukazując małe jeziorko na środku którego była piaskowa wysepka. Ukucnęłam przy wodzie, nabrałam wody łącząc ze sobą dłonie i przemyłam twarz. Chciałam zmyć z siebie wzrok zarówno Louis'a jak i Niall'a, ale pragnęłam również pozbyć się makijażu, który dziś nałożyłam. Nigdy nie wiedziałam o istnieniu tego miejsca, omijałam lasy - może dlatego, ale muszę przyznać, że jest tutaj cudownie. Przypomina mi to oazę spokoju, która mnie uspokaja. Zmęczona usiadłam na kamieniu i łapiąc w dłonie pojedyncze kamyczki rzucałam nimi, a one odbijały się od tafli wody tworząc tak zwane "kaczki:. Podwinęłam kolana i oparłam o nie brodę. Jestem ciekawa co robi teraz Harry. Martwi się? A może mnie szuka? Czy po prostu pojechał do domu i mnie tutaj zostawił. Z moich oczu zaczęły kapać pojedyncze łzy, które spadając moczyły piasek. To nie były łzy wywołane konkretnym zdarzeniem czy uczuciem. Wywołane one były z powodu mojego beznadziejnego życia. Przestaję już rozumieć samą siebie, a podobno, gdy nie ogarniasz własnej osoby, to już jest totalne dno. Nie wytrzymam. Jestem taką uczuciową sierotką. Każdy atom, z którego jestem zbudowana zawiera pierwiastki skumulowanych kompleksów. Paskudny zmieniacz nastrojów, który we mnie siedzi i sprytnie zmienia kanały.
- Malinko. - wychrypiał jakiś głos za mną, a ja spadłam z kamienia. - Przepraszam, przepraszam.. Nie chciałem Cię wystraszyć. - duża dłoń owinęła się wokół mojego nadgarstka, by pomóc mi wstać. Wiedziałam czyja jest i szczerze nawet się z tego ucieszyłam. Położyłam dłoń na bolącym pośladku i wydałam z siebie ciche jęknięcie. - Zrobię ci później masaż. - wychrypiał do mojego ucha Harry i objął mnie od tyłu łącząc nasze dłonie.
- Chyba śnisz. - prychnęłam i lekko się uśmiechnęłam. Kurwa, ale ze mnie huśtawka nastrojów!
- Nie stawiaj się, Mała. - mruknął do mojego ucha i zaczął całować moją szyję. Odchyliłam głowę do tyłu kładąc ją na ramieniu chłopaka i ułatwiając mu większy dostęp. Jęknęłam cicho, kiedy językiem przjechał po mojej skórze. - Zaboli. - powiedział ledwo słyszalnie, a chwilę później na skutek bólu na szyi lekko się wzdrygnęłam i ułożyłam usta w grymasie bólu. Harry przejechał językiem po ugryzionym miejscu i zwilżył go po czym dmuchnął powietrzem. - Malinka ma malinkę.
- Debil. - mruknęłam i zaczęłam się śmiać.
- Jak mnie nazwałaś, laleczko?
- Słyszałeś. - krzyknęłam, kiedy mną szarpnęło, a chwilę później zwisałam głową w dół z ramienia chłopaka.
- Cofnij to. - rozkazał i wszedł do wody.
- Nie. - zaczęłam się niepohamowanie śmiać, a chwilę później poczułam wolność. Chwila. Co?! Ja pierdole. Wylądowałam w wodzie, która o dziwo nie była aż taka zimna, ale za to przerażająco czysta. Wyłoniłam się na powierzchnie i spotkałam się z triumfalnym i zwycięskim spojrzeniem Styles'a, który stał cały suchy na brzegu. Spiorunowałam go wzrokiem i wyszłam na brzeg.
- Masz nauczkę. - mrugnął do mnie okiem, a mnie olśniło.
- Harry, kochaanie! - krzyknęłam i przytuliłam się do chłopaka, którego ubrania po chwili również były mokre.
- Katniss! Ty zła kobieto! - wrzasnął, a ja wytknęłam mu język. Niespodziewanie Harry wystawił swój i do polizał.
- O fuu! - zaczęłam zabawnie czyścić język dłonią. Nagle zdrętwiałam, kiedy zobaczyłam pożądliwy wzrok Harry'ego i spojrzałam na swoją niby "sukienkę". Materiał przylgnął do moich piersi. Wyglądałam conajmniej dziwnie i biegiem rzuciłam się do wody.
- Fuu? Cały czas się ze mną całujesz i fuu? - udał zdziwionego i zarazem lekko oburzonego, bo zaplątał swoje ręce na wysokości piersi i przerzucił swój ciężar ciała na lewą nogę.
- Tak. - kiwnęłam głową szeroko się uśmiechając. Chłopak spojrzał na mnie i chwilę później biegł już w moim kierunku. Wydarłam się i zaczęłam uciekać tam, gdzie go nie ma. Rzucił się do wody na tak zwaną "bombę" i ślad po nim zaginął. Stałam tak jak idiotka w wodzie do klatki piersiowej. Nagle poczułam silne szarpnięcie za nogę i zanurkowałam. Czując silne ramiona oplatające moję talie wyszukałam pod wodą twarzy Harry'ego i pocałowałam go namiętnie następnie się wynurzając.
- Co to było? - podniósł brwi do góry zaraz po tym jak wyszedł na powierzchnię. - To przecież jest "fuu" - zrobił nawias w powietrzu i udawał mój głos.
- Ej! - zabawnie uderzyłam go w ramię, na co udał, że to go zabolało i złapał się w tym miejscu.
- Chodź do mnie. - złapał mnie w pasie po czym przyciągnął do swojego torsu. Spojrzał głęboko w moje oczy i złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
- Jak mnie tu znalazłeś? - odrobinę już spoważniała i zaczęłam trzeźwo myśleć.
- Kochanie, ja zawsze Cię znajdę. - musnął swoim nosem mój nos, na co lekko się uśmiechnęłam. Lubię kiedy jest taki słodziutki względem mnie, to takie .. takie .. takie urocze? Tak, Harry zdecydowanie jest uroczy. - Ale nie rozumiem dlaczego uciekłaś. - przymrużył zabawnie oczy na co sięgnęłam ręką do jego dłoni. Palcem delikatnie przejechałam po zranionych knykciach jego palców. Nie były już zakrwawione, bo woda to zmyła, ale rany rzucały się w oczy.
- Brzydzę się krwi. - szepnęłam i ucałowałam delikatnie zranione fragmenty jego dłoni. - Kochasz mnie, Harry? - podniosłam swój wzrok i spojrzałam w szmaragdowe tęczówki.
- Nie wyobrażam sobie dnia, kiedy nie będę. - powiedział odważnie, a z jego oczu wyczytałam szczere uczucie i wiedziałam, że mówi prawdę.

Chapter 26 - (...) you make me strong.

Włącz to : KLIK!
Wydałam z siebie gardłowy jęk i szerzej otworzyłam oczy. Pierwszy raz widziałam Styles'a w takim stanie. Był gotowy zdyskfalifikować wszystko co stało na jego drodze. Był jak nieokiełznane zwierzę polujące na ofiarę. Prawie dostałam heart attack'u, kiedy drzwi po mojej stronie się otworzyły, a ja dosłownie wypadłam z auta lądując w ramionach jakiegoś chłopaka.
- Liam, zabierz ją stąd! - warknął Harry i prawdopodobnie mocniej ścisnął Niall'a, bo blondyn zaczął się dławić.
- Harry! - pisnęłam, bo na nic więcej nie było mnie stać. Byłam w szoku. Milion pytań nasuwało mi się do głowy i kłębiło w mózgu. Wyrwałam się z objęć nieznajomego, zrzuciłam z nóg te super niewygodne buty i biegiem rzuciłam się w kierunku lokowatego, który nawet nie zauważył co wyprawiam. Podbiegłam do niego i złapałam go za przedramię. - Puść, proszę zabijesz go ... - błagałam. Usłyszałam dźwięk telefonu, który po chwili ucichł, a Liam odebrał. Rozmawiał niedługo, coś w granicach kilkudziesięciu sekund, a później się rozłączył. Stałam nadal obok Harry'ego, a łzy cisnęły mi się do oczu.
- Mamy Perrie. Malik ją znalazł u Horana w wozie jakieś pół kilometra stąd. - westchnął i oparł ręce na biodrach. Widziałam, że Niall już powoli traci przytomność, dość tego.. Nagle poczułam, że ktoś ściska mnie w żelaznym uścisku i przykłada mi coś zimnego do skroni. Pistolet.
- Puść go, albo przestrzelę jej na wylot czaszkę, Styles. - zagroziła osoba, która mocno jedną ręką ściskała mnie za szyję w taki sam sposób jak Harry trzymał teraz Niall'a. Chłopak gwałtownie odwrócił się w moją stronę, a z jego oczu jak z wodospadu spłynęła cała złość, na której miejsce wkroczyło zaskoczenie z obrotu sprawy. Widziałam, że Liam ma naszykowaną broń i celuje w Naszą stronę. Dlaczego ja zawsze muszę znaleźć się w niekomfortowej sytuacji?
- Tomlinson - warknął Harry na co zadrżałam i prawie bym upadła, gdyby nie silne ramię tego chuja w pasiastej bluzce. Uwolnił z uścisku Niall'a na co ten z ulgą upadł na siedzenie samochodu.
- Styles teraz taki bezbronny, co? - zaśmiał się Louis w efekcie czego mięśnie Harry'ego całe się spięły.Nadal stał jakieś pięć metrów od nas - Liam bierz nogi za pas i wypierdalaj, albo szykuj grób dla tej małej. - po tych złowach chłopak spojrzał na Harry'ego, który kiwnął mu głową, żeby posłuchał Lou i odjechał. Liam opuścił broń, podbiegł do dużego Jeep'a i odjechał z piskiem opon. 
HARRY'S POV:

Zaraz kurwa rozpierdoli mnie od środka. Po jaką cholerę godziłem się na to, żeby to Kat była przynętą. Teraz tylko cierpi, a ja nie mogę pogodzić się z faktem, że robi to przeze mnie. Nagle usłyszałem strzał pistoletu. Serce podskoczyło mi do gardła, a łzy cisnęły na oczy. Spojrzałem w kierunku, gdzie powinna być moja dziewczyna. Katniss stała na równych nogach, w ręce miała pistolet. Obok niej na ziemi zwijał się z bólu Louis, który mocno trzymał się za ramię.
- Szmata. - warknął, a jego ciało wygięło się w łuk. Dziewczyna z uśmiechem odwróciła się do mnie, zablokowała pistolet i podeszła do mnie. Byłem przecholernie szczęśliwy.
- Moja, Malutka. - szepnąłem, a chwilę później trzymałem ją mocno w szczelnym uścisku. Kat złapała w piąstki moją koszulkę. Uniosła swoją głowę do góry i delikatnie mnie pocałowała.


I’m sorry if I say I need ya
But I don’t care, I’m not scared of love
Cause when I'm not with you I'm weaker
Is that so wrong?
Is it so wrong?


That you make me strong

_________________________________________________________________________________


Krótki rozdział, ale dodam dzisiaj jeszcze jeden. Ten jest z nawiązaniem do piosenek - tak jakoś mnie natchnęło. Następny zrobię może z cytatami, albo i nie. W każdym bądź razie dziękuję za 3 tys. wyświetleń! Jejku ♥

6 marca 2014

Chapter 25

Chwila. Zaczęłam hamować i zawróciłam samochód. Jestem taka dziwna .. może po prostu zbytnio przejęłam się tym, że muszę uratować Perrie. Zatrzymałam się obok samochodu mojego chłopaka i podeszłam do szyby kierowcy, która za moment opadła w dół.
- Co chciałaś, Słońce? - uśmiechnął się do mnie delikatnie, ale nie odwzajemniłam jego gestu.
- Nie wiem gdzie mam jechać. - powiedziałam i zrobiło mi się trochę głupio, bo przed chwilą już byłam w drodze do .. właściwie co ja sobie myślałam? Że gdzie niby jadę? Ehh...
- Jedź za nami. - pokierował mnie Harry i chciał mnie pocałować, ale się odsunęłam i wróciłam do samochodu.

Harry's POV :


Co do cholery? Przed chwilą wyznała mi miłość, a teraz się ode mnie odsuwa? Nie rozumiem tej kobiety. Zgrabnym krokiem podeszła do samochodu, którym miała jechać. Tak cholernie się o nią boję, że ktoś ją dotknie i skrzywdzi. Uczyłem ją jak się bronić, co może tylko minimalnie jej pomóc w sytuacji zagrożenia, ale wiem, że nie zapewni jej stuprocentowego bezpieczeństwa.
- Harry .. - powiedział Zayn i pomachał mi ręką przed oczami. Potrząsnąłem głową, żeby wyrzucić z mózgu widok mojej Malinki, której dzieje się krzywda. Przekręciłem kluczyk w stacyjce na co usłyszałem silne i mocne warknięcie silnika mojego samochodu. Wyjechałem z bramy i wjechałem na autostradę cały czas obserwując moją dziewczynę, która dzielnie trzymała się cały czas za mną. Głośno westchnąłem. Dobija mnie ta cisza.
- Zayn.
- Mhmm.. - mruknął.
- Mów coś. - powiedziałem i spojrzałem we wsteczne lusterko, by skontrolować moją Malinkę.
- Co? - zapytał zdziwionym głosem i spojrzał na mnie.
- Wiem, że boisz się o Perrie, ale ta cisza mnie wkurwia. - inaczej nie mogę tego określić. Mówię jak jest i tego się będę trzymał.
- Hmm. dobra. Kochaliście się już z Katniss? - palnął i pewnie nie pomyślał nawet o tym co mówi. - Yyy.. to znaczy.. ja ...
- Nie. - ukróciłem jego mękę. - Ona się boi. Jestem szczęśliwy z faktu, że chociaż mogę ją pocałować albo przytulić i że nie ucieka ode mnie z krzykiem wołając o pomoc.
- Rozumiem, sorry stary. Wiem, że nie jest to łatwe dla Ciebie. - poklepał mnie pocieszająco po ramieniu.
- Dam radę. - uśmiechnąłem się, kiedy wyobraziłem sobie moją ukochaną wijącą się pode mną z przyjemności w dwuznacznej sytuacji. Tak bardzo jej pragnę ....

KATNISS"S POV:


- Kurwa. - mruknęłam sama do siebie. Siedzę już w tym zasranym samochodzie od dwóch godzin i nadal nikt nie przyszedł. Dosłownie zaraz zamarznę tutaj. Moje ręce już są jak lody, a twarz jak u trupa. Nie chciałabym zobaczyć teraz siebie w lusterku. Cały czas mam kulkę w gardle ze strachu, chociaż wiem, że Harry jest dosłownie naprzeciwko mnie w swoim samochodzie, który stoi w leśnej dróżce dość dobrze zamaskowany i niewidoczny. Chciałabym, żeby był tu teraz wraz ze mną i dał mi chociaż odrobinę ciepła, albo chociaż psychicznie nastawił do tego, że będzie dobrze. Perrie będzie bezpieczna, a ja już nigdy nie znajdę się w takim miejscu. Dość zniecierpliwiona wyciągnęłam telefon i wykręciłam numer do Harry'ego, który odebrał po pierwszym sygnale. Najprawdopodobniej trzymał telefon przez cały czas w ręce i czekał, aż do niego zadzwonię.
- Kochanie. - powiedział troskliwym głosem.
- Harry, zabierz mnie stąd. Proszę .. -błagałam. Mam dość siedzenia tutaj.
- Kocham Cię, wiesz? - zaskoczyło mnie jego pytanie rzucone znienacka.
- Tak, wiem. Ale ...
- Obiecałaś Zayn'owi i mi, że pomożesz w odnalezieniu Perrie, pamiętasz? - zapytał spokojnym głosem, w którym jednak dało się usłyszeć smutek i niepewność co do wypowiadanych przez niego słów.
- Pamiętam.
- Chcesz złamać obietnicę? Wiesz o tym doskonale, że zabrałbym Cię stąd natychmiast, ale nie mogę nie ważne jak bardzo bym tego chciał.
- Dobrze. - nie będę się z nim kłócić, bo tak, czy inaczej zostanę w tym pierdolonym samochodzie. - Pa. - rzuciłam i rozłączyłam się.

***

Harry podszedł do mnie i spojrzał w oczy, jakby szukając uczucia miłości. Słodko się uśmiechnął co odwzajemniłam i zarzuciłam ręce na jego kark wplątując palce w jego sprężyste loczki. Chłopak położył swoje ręce na moich biodrach i otarł o siebie nawzajem nasze nosy skradając delikatny pocałunek. To było przyjemne uczucie. Takie romantyczne. Takie, jakie lubię. Mimowolnie się uśmiechnęłam i spojrzałam wgłąb jego szmaragdowych tęczówek, które teraz iskrzyły radością i szczęściem. Tylko przy nim ogarniało mnie tak wspaniałe uczucie. Był niepowtarzalny i nikt inny nie zrobiłby czegokolwiek lepiej niż on. Harry pochylił się i delikatnie musnął ustami moje. Potrzebowałam jego bliskości. Nachyliłam się i wpiłam się w jego usta. Przejechałam językiem po jego dolnej wardze, a później wsunęłam go do środka. Chwilę później walczyliśmy ze sobą ledwo łapiąc oddech. Chłopak zszedł z pocałunkami na moją szyję zostawiając po sobie mokre pocałunki. Nagle poczułam ból. Cholerny ból w okolicach między obojczykiem a szyją. Wykrzywiłam usta w grymasie bólu, przyjemnego bólu. Harry zrobił mi malinkę, następnie oblizał pulsujące miejsce i chuchnął na nie powietrzem.
- Moja. - wychrypiał i uśmiechnął się triumfalnie.
***

- Cholera! - krzyknęłam i otworzyłam szeroko oczy. Czy ja spałam? Zdecydowanie tak. Usłyszałam pukanie do szyby i odwróciłam głowę widząc ciemną sylwetkę mężczyzny. Przeszłam na siedzenie obok i odblokowałam drzwi. Serce zaczęło mi huczeć i prawie wylewało się z mojej piersi. Tak cholernie się boję... Mężczyzna wsiadł do środka i zablokował drzwi, tak jak ja to zrobiłam wcześniej, zanim zasnęłam. Wytęrzyłam wzrok i ucieszyłam się, kiedy samochód Harry'ego nadal stał na tamtej drodze. Odwróciłam się twarzą do mężczyzny, który uważnie lustrował mnie wzrokiem. Doprawdy było cholernie ciemno, ale wiedziałam, że on mi się przygląda.
- Nie przyjechałaś do szpitala, po tym jak byłem martwy. - odezwał się, a ja prawie dostałam zawału.
- Niall w co ty grasz?
- Chcę Cię odzyskać, kochanie. - położył rękę na moim udzie, a ja najszybciej jak mogłam strzepnęłam ją.
- Nie mów tak do mnie. - warknęłam, a on tylko lekko się uśmiechnął.
- Przestań udawać, dobra? - jego ton stał się poważniejszy i bardziej ostry.
- Nie rozumiem. - uniosłam jedną brew do góry i odwróciłam się do niego przodem. Muszę zapamiętać, żeby się nie denerwować, bo Harry przez tą spinkę we włosach słyszy każdy najcichszy dźwięk.
- Kochasz mnie.
- Skończ.
- Nie. Kochasz, Kat.
- Kurwa, zamknij się! - wrzasnęłam i ukryłam twarz w dłoniach. - Kocham Harry'ego, okey? - Nial głośno się zaśmiał, a we mnie aż się zagotowało.
- To po co tu przyjechałaś? Chyba mi nie chcesz powiedzieć, że dla Perrie? - prychnął i odpalił samochód włączając ogrzewanie, za co szczerze mogłam mu podziękować, bo prawie stałam się ludzkim sopelkiem. - Seksownie się ubrałaś. - szepnął romantycznie, co wywołało u mnie odruch wymiotny. Jak on tak może? Dlaczego nie może zrozumieć, że zdrady NIGDY mu nie wybaczę, nawet jeśli poruszy niebo i ziemię, a pieniądze spadną z nieba. - Jesteś taka ... - głośny huk roztrzaskanej szyby rozległ się w środku. Podskoczyłam i plecami parwie wtopiłam się w drzwi samochodowe. Odwróciłam głowę, a szyba była wybita. Harry trzymał w silnym uścisku szyję Niall'a, a blondyn robił się blady i nie mógł złapać powietrza.
- Sukinsyn. - warknął Harry. Nigdy nie widziałam go, aż tak bardzo wściekłego jak teraz.

KATNISS, KATNISS, KATNISS.

4 marca 2014

Chapter 24

- Jedziemy do domu. - zarządził Harry i spojrzał na mnie. Wyszliśmy do recepcji, chłopak zapłacił i szybkim krokiem cała nasza trójka opuściła siłownię. Mój chłopak nie bawił się w gentelman'a tylko szybko wraz z Zayn'em wpakowali się na przednie siedzenia. Bez wahania weszłam na tylne i zapięłam pasy. Harry szybko odpalił samochód i z piskiem opon wyjechał z bramy posiadłości.
- Kat. Jak dojedziemy to idziesz biegiem na górę i przebierasz się w to co Ci naszykuję. - zatkało mnie.
- Co? Dlaczego?
- Będziesz przynętą.
- Pojebało Cię. - prychnęłam i zaplotłam ręce na piersi. Coś chyba porządnie mu się w głowie poprzestawiało. Bardzo polubiłam Perrie, ale to, że Zayn jest takim idiotą, że zostawił ją tam sam to nie jest moja wina.
- Zamilcz! - warknął i odwrócił głowę w moją stronę. Jego oczy przepełnione były złością. Zero delikatności, miłości, czułości i opiekuńczości. Jedyne co miał w oczach to chęć wyżycia się na kimś. - Zrobisz to i nawet nie myśl sobie, że uda Ci się wymigać!
- Harry. - upomniał go Zayn w formie uspokajającej. - Jeżeli nie chce, nie zmuszaj jej.
- Malik, ona to zrobi. Koniec kropka. Już zadecydowałem. - powiedział już nieco spokojniej. - A z Tobą sobie porozmawiam! - zagroził mi palcem. Zaczęło się we mnie gotować. Gdzie zniknął tamten Harry? Gdzie zniknął ten Harry, w którym się zauroczyłam? Oddajcie mi go! Niespodziewanie samochód zatrzymał się. Wygramoliłam się i poczułam silną rękę oplatającą się wokół mojego przedramienia. Harry pociągnął mnie z całej siły. Zatrzymaliśmy się przy drzwiach. Chłopak włożył i przekręcił kluczyk następnie mocno pchając drzwi. Zayn szedł na końcu. Weszliśmy do środka i od razu zostałam skierowana na górę w kierunku garderoby. Dosłownie Harry wepchnął mnie do środka. Odwróciłam się do niego twarzą. Zatrzasnął drzwi i oparł się o nie. Kiwnięciem wskazującego palca rozkazał, abym do niego podeszła. Na chwilę się zawahałam, ale to zrobiłam. Objął mnie swoimi dużymi dłońmi w talii i przycisnął swoje usta do moich. Zassał moją dolną wargę i przejechał po niej językiem. Wplotłam swoje ręce w jego loki i mocniej się do niego przysunęłam tak, że czułam jego twarde przyrodzenie na swojej kobiecości. Wsunął swój język w głąb, a chwilę później już toczył ze mną walkę. Gardłowy jęk wybiegł z jego ust, kiedy szarpnęłam za jego loczki. Ręce Harry'ego zjechały niżej na moje pośladki. Chłopak odsunął się od drzwi, a ja podskoczyłam owijając swoje nogi wokół jego talii. Z boku zapewne wyglądaliśmy jakbyśmy chcieli się nawzajem zjeść. Oderwałam się od Harry'ego, a jego wzrok pożądania zżerał moje usta.
- Zrobisz to, Śliczna? - zapytał o wiele delikatniej, niż wcześniej do mnie mówił. Kiwnęłam głową w formie potwierdzenia. Głupia jestem, ale on jest zbyt idealny, by mu odmówić. Stanęłam na równych nogach i usiadłam na fioletowej pufie, która idealnie kontrastowała z fiołkowymi ścianami, białą, kafelkową podłogą i sufitem.
- Daj mi ubrania.
- Więc .. - odwrócił się do masy ubrań powieszonych na wieszakach. Zaczął przeglądać wszystko ze skupieniem. - Mam! - triumfalnie wyciągnął czarną, prawie prześwitującą, koronkową sukienkę, która ledwo zakrywała pośladki. (ZDJĘCIE PO PRAWEJ) - Ubierz. - podał mi materiał, bo inaczej tego nazwać się nie da i szeroko się uśmiechnął.
- Tutaj? - zapytałam zdziwiona i podniosłam jedną brew. - Przy Tobie?
- Tak. - uśmiechnął się i przygryzł dolną wargę. Był taki seksowny! Nieufnie spojrzałam na niego. - No dobra. - odwrócił się do mnie tyłem, związał ręce na wysokości piersi i nogą zaczął tupać w kafelki. Szybkim ruchem ściągnęłam z siebie legginsy i turkusowy stanik. Wciągnęłam na siebie czarne majtki. Nie mogłam założyć do tej sukienki stanika, bo miała ona tak długi dekold, że byłoby go widać. Odwróciłam się do lustra i prawie zamarłam.
- Wyglądam jak dziwka. - powiedziałam zrezygnowanym głosem, na co Harry odwrócił się w moją stronę.
- W-w-woow. - wydusił, a w jego oczach zaiskrzyło coś w rodzaju podniecenia, - Wiedziałem, że jesteś seksowna i masz kobiece kształty. Ale nie spodziewałem się, że jesteś aż tak piękna! - wywróciłam oczami i dalej lustrowałam całą moją sylwetkę. Harry odwrócił się do parapetu i z pudełeczka, które tam leżało wyciągnął gumkę do włosów. Podszedł do mnie i delikatnie splótł moje włosy zostawiając pojedyncze kosmyki z przodu. - Zapomniałbym! Załóż te buty! - podał mi wysokie, lakierowane czerwone platformy na kilkanaście centymetrowych szpilkach z czarną podeszwą.
- Żartujesz. - zaśmiałam się. - Pozabijam się w tym.
- Dasz radę. - złożył delikatny pocałunek na moim policzku i nachylił się by założyć mi buty na nogi.

***

Jechaliśmy autostradą na obrzeża miasta. Na dworze zapadał już mrok, ale lampy dostarczały odpowiednią ilość światła. Siedziałam na tylnym siedzeniu i niezręcznie bawiłam się palcami, Zjechaliśmy zjazdem z autostrady wjeżdżając następnie w bramę, gdzie stało kilka starych samochodów. Harry zatrzymał samochód i pomógł mi wysiąść. Był już w nieco lepszym humorze. Weszliśmy do starej szopy, która w środku była całkiem przyzwoita. Z metalowej szafki mój chłopak wyciągnął podsłuch, który następnie wpiął mi we włosy, niby spinkę. Z kolejnej szafki wyciągnął 3 pistolety. Jeden podał Zayn'owi, który rzucił ciche "dzięki", drugi włożył za pasek swoich spodni, a trzeci padał mi. Spojrzałam na jego rękę jak na kosmitę.
- Umiesz to używać? - zapytał.
- N-nie. - szepnęłam ledwo słyszalnie. Chłopak zauważył, że lekko zaczęłam panikować na co uniósł dłonią mój podbródek i musnął wargami moje usta.
- To Cię nauczę. Daję Ci ją, żebyś czuła się bezpieczniej. - uśmiechnął się pocieszająco, a mi zrobiło się trochę lżej. On naprawdę potrafi mnie uspokoić. Wyszliśmy i stanęliśmy naprzeciwko tarczy. Harry stanął za mną i złapał moje ręce dyrygując co mam robić. - Najpierw musisz odblokować. Jak już to zrobisz to przeładuj broń, wymierz cel i strzelaj. - pokazał mi wszystko dokładnie od początku do końca, a następnie puścił mnie. Wycelowałam i trafiłam! - Cholera. - podszedł do tarczy i patrzył na nią z niedowierzaniem.
- Co? - zapytał Zayn.
- Trafiła w sam środek! - widać było, że nie może ukryć podziwu. Podszedł do mnie i przyciągnął do siebie. - Malinka. - złożył delikatny pocałunek na mojej szyi. Zayn odchrząknął i przypomniał nam o swojej obecności. Zabezpieczyłam broń i schowałam ją do swojej czerwonej torebki, która idealnie pasowała do butów. Harry zmysłowo oblizał dolną wargę i oparł się o maskę swojego samochodu.
- Kat, posłuchaj. Oni polują na jeszcze jedną dziewczynę. Naszym zamiarem jest to, żebyś to Ty była tą porwaną. Jesteś cały czas przez nas obserwowana i nie bój się, jesteś na podsłuchu, masz broń, Harry nauczył Cię samoobrony, a my będziemy cały czas w Twoim pobliżu. - poinformował mnie Malik ze stoickim spokojem. - Damy Ci samochód, w którym zainstalowane są kamery. Twoim zadaniem jest jechać na ten plac i dać się porwać, tylko musisz uważać, by nikt Cię nie zgwałcił. Po prostu uważaj na siebie, Młoda. Okej? - kiwnęłam głową. Harry podszedł do mnie i z troską w oczach spojrzał w moje oczy.
- Kocham Cię. - powiedział czule, a moja podświadomość mówiła, że on wcale nie kłamie.
- Ja Ciebie też kocham, Harry. - wtuliłam się w jego rozgrzane ciało, które idealne "skleiło" się z moim. Chłopak złożył delikatny pocałunek na czubku mojej głowy i odszedł wsiadając do samochodu. Ostatni raz spojrzałam na swojego chłopaka, wsiadłam do starego, wraku samochodu i odjechałam z piskiem opon.

2 marca 2014

Chapter 23

HARRY'S POV: 

- Kurwa! Nie, nie pozwolę na to! - warknąłem, a Katniss automatycznie się skuliła. Bała się mnie. Z jednej strony było to pożyteczne, ale z drugiej kuło mnie w serce jak szpilka.
- Ale, Harry.. - powiedziała bezradnym i błagającym wręcz głosem.
- Nie jedziesz do tego pierdolonego szpitala! I nie chcę słuchać tego, że Horan żyje i chce się z Tobą spotkać. Jesteś teraz moją dziewczyną i mam coś do powiedzenia! - powoli wyprowadzała mnie z równowagi, ale chciałem się uspokoić. Dla niej.
- Dobra! - fuknęła i odwróciła się do mnie tyłem, krzyżując ręce na piersiach. Zaśmiałem się i odwróciłem ją w swoją stronę mocno do siebie wtulając. Owinęła swoje malutkie w porównaniu do moich dłonie wokół mojej talii. Podniosła głowę do góry i złożyła delikatny pocałunek na moich ustach.
- Dokończmy to, co zaczęliśmy. - kiwnęła głową, a ja kontynuowałem głoszenie swojej przemowy na temat samoobrony. - Zapewne jesteś przekonana, że bez broni nie masz szans w konfrontacji z agresywnym mężczyzną. Prawda jest taka, że masz do dyspozycji wiele rodzajów broni, a ja chcę Ci pokazać jak się nią posługiwać.
Uśmiechnąłem się do skupionej Katniss, która przez cały czas uważnie mnie słuchała.
- Twoja broń to ręce, kolana, stopy, łokcie oraz głowa. Czuły punkt napastnika to krocze, wierzch stopy i przedramię. Twoim celem nie jest pobicie faceta. Chodzi tu tylko o zdobycie czasu na możliwość ucieczki. Tylko nie odrywaj oczu od przeciwnika!
- Mhmm. - potwierdziła i widać było, że starała się przyswoić do głowy wszystko co jej powiedziałem.
- Co do obrony na ziemi. - uklęknąłem na kolanach i pociągnąłem Katniss za sobą. - Połóż się płasko na brzuchu. Większość mężczyzn nie jest wyszkolonych, więc nie będą w stanie zablokować Twoich ruchów.
Kiwnęła głową, z policzkiem na dywanie.
- Jeśli znajdziesz się w takiej pozycji, to nie możesz tracić czasu i energii na próby zrzucenia z siebie mężczyzny, musisz działać automatycznie. Pierwszy ruch, który musisz wykonać, wydaje się bezproduktywny. Wybierz stronę, w którą chcesz się przetoczyć i wyciągnij tę rękę do góry, jak gdybyś sięgałą do sufitu, stojąc na nogach. - wyciągnęła lewą w rękę w opisany przeze mnie sposób. - Dobrze. Teraz drugą rękę wykorzystaj jako dźwignię, żeby odebrać mu równowagę. Dłoń płasko na ziemi, łokieć w górę. Odepchnij się energicznie i przetocz się na bok, zrzucając go z siebie. Spróbujemy?
- Okej. - delikatnie uklęknąłem nad nią i przytrzymałem jej ramiona.
KATNISS'S POV :

Harry położył się na mnie, czułam jego oddech na uchu.
- Wyprostuj ramię. - wykonałam polecenie. - Dłoń płasko, odepchnij się mocno i przetocz się na bok.
Udało się! Zrzuciłam go z siebie.
- Doskonale. Spróbujmy jeszcze raz. - powiedział do mnie z uśmiechem. Powtarzaliśmy to wielokrotnie, jednak za każdym razem Harry zwiększał nacisk i trudniej było go zrzucić. Mimo to zrobiłam to za każdym razem dopóki nie uniosłam odruchowo bioder, żeby wstać.
- To nic nie da, Katniss. Choć to zupełnie naturalna reakcja na niepożądany ciężar spoczywający an Tobie. Jedynym niezawodnym sposobem pozbycia się mężczyzny w tej pozycji jest przetoczenie się na bok. Jestem zbyt silny, byś mogła mnie pokonać, unosząc się w górę. Musisz zwalczyć w sobie ten odruch.
W końcu podjęliśmy bardziej realistyczną próbę ataku. Harry naprawdę mocno przygwoździł mnie do ziemi. Wyciągnęłam rękę, ale miałam ogromne problemy z uwolnieniem drugiej, żeby wykonać dźwignię. Zmieniłam ręce, oparłam o podłogę drugą dłoń, odepchnęłam się z całej siły i przetoczyłam na drugi bok. Harry wylądował na podłodze.
- Cholera! - roześmiał się i spojrzał na mnie z uznaniem. - Pozbyłaś się mnie zmieniając strony!
Uśmiechnęłam się zadowolona z pochwały. Jego spojrzenie przylgnęło do moich warg.
- W tym momencie zrywasz się i uciekasz ile sił w nogach. - wychrypiał nisko i niesamowicie seksownie.
- A napastnik nie będzie mnie gonił? - leżeliśmy na boku, w odległości pół metra od siebie, ale żadne z nas nie próbowało usiąść. Kiwnął głową.
- Może. Ale większość zrezygnuje z ofiary, która stanowi wyzwanie. Niewielu pobiegnie za Tobą, jeśli uciekając będziesz krzyczała.
- Skąd do cholery Ty to wiesz? - uniosłam jedną brew do góry i delikatnie się uśmiechnęłam. Harry zmierzwił ręką włosy.
- Każdy powinien znać podstawy samoobrony. Byłem kiedyś trenerem. - uniósł się na łokciu, wsunął dłoń w moje włosy i objął policzek. Powoli pochylił się, dotknął wargami moich ust i żar pożądania wybuchnął wysokim płomieniem. Otworzyłam usta, a jego język wsunął się do środka, dotknął mojego i cofnął się. Wciągnął do ust moją dolną wargę, ssał ją i pieścił językiem, a potem zostawił, by zająć się drugą. Kiedy jego język musnął wrażliwe miejsce nad górnymi zębami, głośno wciągnęłam powietrze. Wówczas do akcji włączyły się jego ręce. Oparł moją głowę na swoim ramieniu, obydwiema rękami objął moje biodra i przyciągnął mnie do siebie, tak blisko, że nie dzieliło nas już nic. Jego wargi słodkie i nieustąpliwe, ani na chwilę nie opuściły moich ust. Zakręciło mi się w głowie, gdy objął nogami moje udo w taki sposób, że nasze nogi splotły się ze sobą, zupełnie jak nożyczki. Przytuliłam się do niego. Z gardłowym pomrukiem zacisnął rękę na moim biodrze, a drugą sunął po moich plecach.
- Kurwa, Harry! - do pomieszczenia wpadł Zayn, a my odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni. Zła spojrzałam na chłopaka, który widocznie był bardzo zły i zdenerwowany - Czemu nie odbierasz telefonu?!
- Jestem zajęty. - syknął chłodno Harry i wstał z podłogi. - Co chcesz?
- Zawiozłem Perrie na plac pod miasto. Później tam wróciłem, a zarówno jej, jak i samochodu nie było!
- Ja pierdole. - przeklął Harry, a ja myślałam, że zaraz zemdleję.

1 marca 2014

Chapter 22

Jechaliśmy właśnie autostradą, a w samochodowych głośnikach słychać było lekkie nuty smooth jazz'u, do których Harry delikatnie kiwał głową i palce odbijał od kierownicy. Ubrana byłam w specjalny sportowy o turkusowym odcieniu stanik i czarne leginsy do kolan z turkusowymi nogawkami, a do tego białe, krótkie converse. Jak to Styles powiedział, wyglądam w tym "seksownie" i muszę częściej podkreślać swoje atuty. Nie zaprzeczę. Natura obdarowała mnie wspaniałym, kobiecym ciałem, którego inne dziewczyny w moim wieku mogły mi pozazdrościć. Cholerna niewiedza na temat Niall'a zżerała mnie doszczętnie, ale nie mogłam o tym powiedzieć Harry'emu, bo pewnie zwyzywałby mnie i nie byłoby już tak wesoło. Ajaha! Wywaliłbym mnie na zbity pysk z domu. Dlatego nie poruszałam tego tematu i starałam się nie myśleć. Poczułam rękę na swoim kolanie, która powoli i zmysłowo kierowała się w kierunku wewnętrznej strony mojego uda. Jęknęłam kiedy zbliżała się do mojego kobiecego punktu.
- Przestań. - odsunęłam rękę Harry'ego od siebie i położyłam ją na kierownicy.
- Co? - udał oburzonego, ale po chwili razem się zaśmialiśmy. - Nie masz na mnie ochoty? Malinko..
- Nie tutaj. - rzuciłam mu wymowne spojrzenie na co tylko kiwnął głową w stylu "zrozumiałem aluzję" i znów patrzył na drogę. Podjechaliśmy pod duży budynek siłowni. Harry zaparkował na wolnym miejscu i zaraz stał obok otwierając mi drzwi. Nie zdziwiłam się, kiedy potknęłam się i wpadłam w jego ramiona.
- Od zawsze wiedziałem, że pociągam kobiety. - spojrzał na mnie i zaczął się śmiać. Zapewne zrobiłam minę, która wyglądała komicznie, a ja nie umiałam jej skontrolować. Takie życie.
- W tym momencie podwyższasz sobie samoocenę, kolego. - parsknęłam i stanęłam na równych nogach.
- Kolego? - zdziwił się i uniósł jedną brew do góry.
- Emm.. no tak. Bo kto inny?
- Kurwa. - przeklął i poprawił sobie grzywkę. Spojrzał na mnie przepraszająco, uklęknął na jednym kolanie i złapał moją rękę w swoje. - Katniss, czy chcesz zostać moją dziewczyną?
- Nie, - rzuciłam i prawie się przewróciłam, kiedy spojrzał na mnie jak na kosmitę. - Żartuję, wyluzuj.
- Nigdy więcej takich numerów, kurduplu. - podniósł mnie do góry i obkręcił wokół własnej osi.
- Ej! Nie jestem kurduplem! - zabawnie pacnęłam go w ramię i ruszyłam w kierunku wejścia zmysłowo kręcąc biodrami. Chłopak wyprzedził mnie i jak gentelman otworzył mi drzwi.
- Nie musisz udawać seksownej. - Cholera! Czy on musi być aż tak spostrzegawczym człowiekiem? Really? Lekko się do niego uśmiechnęłam i weszłam do recepcji, której dwie ściany pokryte były pomarańczową farbą, a pozostałe trzy szarą. Zdecydowanie klimat siłowni. Harry podszedł do blatu i oparł się o niego łokciem, a ja stanęłam obok i ukradkiem go obserwowałam. Nagle z zaplecza wyszła zgrabna brunetka o niebieskich, morskich oczach ubrana całkiem dziwkarsko. Widziałam, że wpadła o oko "mojemu chłopakowi" - te słowa dziwnie brzmią. Chłopak oblizał dolną wargę i spojrzał na kobietę z porządaniem na co ona tylko się uśmiechnęła. Zrobiło mi się niedobrze, odwróciłam się na pięcie i wyszłam mocno pchając masywne drzwi. Szybkim krokiem zeszłam ze schodów i szłam chodnikiem, gdy ręka Harry'ego oplotła się wokół mojego nadgarstka. Chłopak przyciągnął mnie do siebie i zamknął w ramionach. Ścisnęłam i złapałam w pięści jego koszulkę i starałam się uspokoić. Wiedziałam, że jest najseksowniejszym chłopakiem jakiego dotąd poznałam, ale jestem typem zazdrośnicy i nie umiem się opanować.
- Malinko, co się stało? - wychrypiał w moje włosy i potarł dłonią moje plecy. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. "Harry chodzimy ze sobą od jakiś kilku minut, a ja już jestem zazdrosna" ? Haha, nigdy.
- Chwila słabości. - powiedziałam i spojrzałam do góry w jego oczy opierając brodę o jego klatkę piersiową.
- Chodzi Ci o tą babkę? - podniósł jedną brew do góry, a potem zabawnie poruszył obiema. Lekko się zaśmiałam i kiwnęłam głową na TAK. - Skarbie, wynagrodzę Ci to. Zerżnę Cię tak, że będziesz jęczała z przyjemności.
- Zboczeniec. - odepchnęłam go od siebie i z uśmiechem ruszyłam w stronę siłowni. Harry dogonił mnie i lekko uszczypnął mój pośladek, na co pisnęłam. Następnie złapał mnie jedną ręką w talii i dotrzymał kroku.
- Ale sama powiedz. Nie podniecam Cię? - wywróciłam oczami i weszłam przez otwarte drzwi do recepcji. Brunetka nadal maślaniła się na widok Harry'ego. Z natury nie jestem wredna, ale podziałała mi na nerwy. Zanim zdążyliśmy dojść do blatu przy którym siedziała, załapałam Harry'ego za koszulkę i mocno wpiłam się w jego usta. Ukradkiem widziałam, że kobieta zabija mnie wzrokiem, ale byłam z siebie szczerze dumna. Harry uśmiechnął się przez pocałunek i oderwał się ode mnie.
- Dzień Dobry. - rzucił do kobiety i pociągnął mnie do środka. Chciał wprowadzić mnie do męskiej szatni, ale udało mi się wyswobodzić i szybko wbiegłam do damskiej trzaskając drzwiami. Kilka par oczu lustrowało mnie od góry do doły. Nagle znów drzwi się otworzyły, a do środka wparował Styles. Wszystkie kobiety zaczęły piszczeć i rzucać w niego czym tylko popadnie. Klapki, butelki, szampony, gąbki, ręczniki, a nawet tamponem dostał w głowę. Przerażony wybiegł tak szybko jak tylko tutaj wszedł, a ja prawie umarłam ze śmiechu.
- Kobiety górą. - powiedziałam, na co inne Panie się zaśmiały. Przeszłam przez pomieszczenie i weszłam do głównej sali treningowej. Nie mogłam się napatrzeć. Te wszystkie maszyny znajdujące się tutaj musiały kosztować fortunę. Rowerki, sunwice, stepy, atlasy 8-stanowiskowe, maszyny do brzuszków, poręcze wielofunkcyjne, wyciągi górne i dolne, bieżnie, a najwięcej było ławek z różnorodnymi sztangami. Stałam tam jak zaczarowana, kiedy jakiś umięśniony chłopak bez żadnego wysiłku unosił ten ciężar raz do góry, a raz w dół.
O takie cosik mi chodzi. 
- Tu jestem. - powiedział chłodno Harry, po tym jak westchnęłam na widok tamtego mięśniaka. Odwróciłam się i zastałam zniesmaczoną twarz mojego chłopaka. Musnęłam delikatnie ustami jego policzek, a on się wyszczerzył po czym wpił się mocno w moje usta. Zabolało. Ale chwilę później fala przyjemności wypełniła moje podbrzusze. Oprzytomniałam i oderwałam się od niego. - Chodź.
Ruszyłam za nim. Zaprowadził mnie w kąt sali, gdzie leżał ładny, granatowy z szarymi elementami materac.
- Połóż się. - pokierował i zrobiłam to, co chciał. Ułożyłam się równo po długości. Chwilę później Harry miał ręce po obu stronach mojej głowy, a nogi pomiędzy swoimi. - Będziesz moją motywacją, kochanie.
Uśmiechnęłam się na jego słowa. Loczek zaczął robić pompki i za każdym razem, kiedy opadał w dół całował mnie namiętnie w usta. Bardzo przyjemne uczucie. Po kilkudziesięciu pompkach wstał i pociągnął mnie za sobą w kierunku ławki ze sztangami. Polecił bym usiadła na nim okrakiem, co też zrobiłam, a on podnosił to cholernie ciężkie urządzenie. Obserwowałam go uważnie, a każda kropelka potu z jego czoła silnie przyciągała mój wzrok.
- Chciałbym nauczyć Cię, jak się bronić. - wychrypiał i spojrzał na mnie szukając mojego wzroku.
- Ty mnie obronisz.
- Nie zawsze będę przy Tobie.
- No dobrze. - ruszyłam za nim do innej sali, w której nie było śladu żywej duszy. Ustawił mnie poprawnie na materacu i założył rękawice bokserskie.
- Uderz! - rozkazał, a ja tylko wytrzeszczyłam oczy. - Wal, nieudaczniku!
Zacisnęłam ręce w pięści starałam się, żeby poczuł coś więcej niż tylko smyranie. Uderzyłam z całej siły. Nie jestem kurwa nieudacznikiem! Harry tylko parsknął śmiechem, ale nie drgnął. Chwilę tą przerwał nam mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie moje i Niall'a.


KURWA
KURWA
KURWA
KURWA
ON ŻYJE?!!!!!!!!