2 kwietnia 2014

Chapter 35

KATNISS'S POV: 
Stanowczo widać poprawę jeżeli chodzi o stan zdrowia Harry'ego. Jeszcze dwa tygodnie temu leżał na łóżku wyczerpany i pozbawiony resztki sił, a teraz jest już z nim o wiele lepiej. Stałam właśnie przy oknie na sali, gdzie obecnie był mój chłopak. Usłyszałam skrzypnięcie łóżka i odwróciłam się na pięcie w tamtym kierunku. Harry siedział przodem do mnie i macał ręką swoje mięśnie bicepsowe.
- Sflaczały! - jęknął jak mała dziewczynka, a ja wybuchnęłam śmiechem jak bomba atomowa. Spojrzał na mnie z uniesioną brwią. - Śmieszy Cię to?
- Oczywiście, kochanie. - musnęłam do w policzek i wyszłam z sali dalej się śmiejąc. W dobrym humorze skierowałam się do tutejszej kawiarni po kawę. Należy mi się. Przesiaduję tu dzień za dniem, mam dość, ale Harry mnie potrzebuje. Może nie tyle fizycznie, co psychicznie.

- Co dla Pani? - powitał mnie szeroki uśmiech ekspedientki, która odbijała nerwowo palce od lady.
- Latte Macchiato, poproszę. - poczekałam grzecznie na swoje zamówienie, zapłaciłam należne kobiecie pieniądze i pociągnęłam łyk delektując się smakiem tego mojego niecodziennego rarytasu. Pewnym krokiem przeszłam przez drzwi, a na szpitalnym łóżku rozciągnięty po całości leżał Harry. Nogę miał już prawię zdrową, a jedynymi rzeczami która jeszcze utrudniały mu życie były szwy na czole i opatrzony bandażami bark, który tak jak przypuszczałam wyskoczył mu ze stawu. Biedny...
- Tęskniłem. - wystraszyłam się, a pojemnik z kawą wyślizgnął mi się z dłonie upadając i brudząc podłogę. Harry chamsko się do mnie uśmiechnął i obserwował moje poczynania. - Myślałaś, że śpię, Malinko?
- Jejku. - usiadłam na sąsiednim łóżku i złapałam się za miejsce pod którym powinno znajdować się serce. - Prawie zawału nie dostałam! - spojrzałam na chłopaka, a po chwili oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Rzuciłam porozumiewawcze spojrzenie Harry'emu i wyszłam szukając jakiegoś mopa, czy coś, jednak na marne. W całym szpitalu nie było ani mopa ani Pani woźniej, która mogłaby mi bardzo pomóc. Wróciłam zrezygnowana do Harry'ego, który siedział teraz i wpatrywał się w kolorowe pudełko zwane telewizorem.
- I co? - zapytał beznamiętnie i dalej oglądał bodajże... piłkę nożną. Sięgnęłam do swojej torebki i zaczęłam wycierać podłogę chusteczkami higienicznymi, które w niespodziewanie krótkim czasie zniknęły. 
***
Kiedy pozbyłam się plamy z podłogi ciężkim krokiem podeszłam i usiadłam obok Harry'ego. W telewizji nadal leciało to samo, na co głośno westchnęłam tuż po chwili czując na sobie wzrok Styles'a.
- Co? - zapytał i objął mnie ramieniem, które nijak było spokrewnione ze zranionym barkiem.
- Kiedyś grałam, ale później przestałam. - dalej wpatrywałam się w ekran przypominając sobie chwile, w których mogłam wykazać się na boisku.
- Czemu nadal nie grasz? - zapytał i mocniej przycisnął mnie do siebie.
- Nie mam tej determinacji, która kierowała mną kiedyś. Nie potrafię jej odnaleźć. - wzruszyłam ramionami i oparłam głowę o ramię Harry'ego.
- Znajdziemy ją, kochanie. - mruknął mi cicho do ucha, a po chwili zaczął całować jego płatek schodząc przez żuchwę. Zachłannie i z uczuciem wpił się w moje usta. Ssałam jego dolną wargę podczas gdy on przygryzał moją górną. Ręka Harry'ego zjechała w dół moich pleców, ale zaraz wróciła na swoje poprzednie miejsce.

HARRY'S POV:
Kurwa nareszcie mogę wrócić do domu! Nie mam ochoty ani chwili dłużej zostać w tym jebanym szpitalu, gdzie śmierdzi bandażami i chemią. Złapałem Malinkę za rękę i pociągnąłem w kierunku recepcji, gdzie ich zadaniem było wypisać mnie i dać pozwolenie na wyjście. Jestem zadowolony, że ból nogi ustąpił i nie muszę poruszać się na wózku niczym inwalida. Tego by było już za wiele...
- Pan... - recepcjonistka zająkałą się i spojrzała na mnie nerwowo.
- Harry Styles. - dokończyłem jej zdanie i uśmiechnąłem się szeroko czując wypalającą dziurę spowodowaną przez wzrok Katniss.
- Zgadza się. - kobieta wystukiwała coś na komputerze dumnie wypinając swój duży biust w moją stronę. Będę miał przejebane, bo Malinka mocniej ścisnęła moją rękę. - Może Pan już iść.
- Dziękuję. - puściłem oczko kobiecie i spojrzałem na moją dziewczynę, która stała pusto się we mnie wpatrując. Czułem jej niechęć w stosunku do mnie, ale mimo tego pociągnąłem ją do wyjścia i przepuściłem kulturalnie w drzwiach.
Szliśmy w kierunku jej samochodu, który był widoczny, ale troszkę dalej zaparkowany. W dalszym ciągu nie odzyskałem swojego Range Rover'a, które wziął ode mnie Niall w ramach kaucji.
- Co to do cholery było, Harry? - mruknęła zdenerwowana, ale dalej maszerowała w kierunku zaparkowanego pojazdu.
- Nie rozumiem o co Ci chodzi. - kłamię jej w żywe oczy. Jak tak można?!
- Wiesz, doskonale to wiesz! - mruknęła zniecierpliwiona i zaczęła szukać kluczyki w swojej workowatej, ale całkiem przyzwoitej torbie.
- Moja zazdrośnica. - złapałem ją mocno w pasie i boleśnie przyparłem do drzwi samochodu. Jęknęła i upuściła torbę, ale w jej oczach zaiskrzyło pożądaniem. Pochyliłem się do jej szyi i złożyłem delikatny pocałunek, a Katniss zarzuciła swoje ręce na mój kark i wplątała swoje palce w moje włosy. Poczułem falę przyjemności, która przebiegła przez całe moje ciało motywując mnie do dalszego działania. Zszedłem z pocałunkami w kierunku obojczyka i gdy osiągnąłem swój cel mocno złapałem w zęby jej delikatniutką skórę i mocno ją zassałem. Usłyszałem ciche pojękiwanie, co bardziej na mnie zadziałało.
- Boli. - jęknęła i gdybym jej nie trzymał pewnie upadłaby na ziemię. Tak bardzo za nią tęskniłem!
- Wytrzymaj kochanie. - poprawiłem swoje dzieło i przejechałem językiem zwilżając ugryzienie ulokowane w centralnym punkcie jej niebiańskiego obojczyka. Spojrzałem zadowolony na formującego się siniaka i szeroko się uśmiechnąłem. - Jesteś moja.
- Jedziemy? - zapytała i ręką niby przypadkowo musnęła moje krocze, po czym "przyjaciel" zaczął wariować. Szybko wciągnąłem powietrze na co dziewczyna tylko się zaśmiała, podniosła torbę z ziemi i wsiadła na miejsce kierowcy. Chwilę później zająłem miejsce obok niej i szeroko się uśmiechnąłem zmieniając stację radiową.
- Kotku, zapomniałeś? Kierowca ma wyłączne prawo do rządzenia radiem. - spojrzała na mnie wesołym wzrokiem i włączyła znów tę samą stację, co poprzednio. Westchnąłem ciężko.
- Nie lubię jeździć samochodem nie będąc kierowcą. - mruknąłem ponuro wlepiając wzrok w deskę rozdzielczą.
- No to masz problem. - wzruszyła ramionami, pocałowała mnie w polik i wcisnęła pedał gazu poluźniając sprzęgło. Mam na nią ochotę, szaleńczą. Tej nocy będzie krzyczała moje imię. Tym razem nic mnie nie powstrzyma nad zrealizowaniem mojego planu, NIC! 


_____________________________________________________________________________________________

Jezu nie wierzę w to co widzę! Mamy już ponad 7 tys. wyświetleń. Jestem szalenie podekscytowana, że ktoś czyta moje wypociny, przemyślenia i filozofie. :)
Dziękuję za wszystko! ♥
Zachęcam do komentowania - im więcej komentarzy, tym częściej będą pojawiały się nowe rozdziały!

10 komentarzy:

  1. Nextt !!! Kocham to opowiadanie ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mrrrrrr :* Ale słodziak <3 nie mogę, zrobią tooo???? :* oby taaaak :D ale zboczuch ze mnie :D <3
    nie mogę się doczekać następnej części!!!!!! <3 <3 <3
    matko, uzależniłam się od tego bloga i to tak serio!!!!!!! :) <3 <3 <3 <3 :******

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyczuwam uzależnienie. ...KOCHAM.I prosze mi tu nie stawiać warunków z komentarzami. ... :3 ~Paula

    OdpowiedzUsuń
  4. Nextttt szybko... <3

    OdpowiedzUsuń
  5. ale się rozkręca :D będzie ciekawie :) ale cos czuje ze sie znowu skomplikuje sprawa... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super <3333 czekam na next :*** Kocham :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow masz talent dziewczyno. Next :* <3

    OdpowiedzUsuń
  8. O boże to jest cudowne ! Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału ! Pisz szybko nexta ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja chcę więcej, szybko. :D <3

    OdpowiedzUsuń