15 maja 2014

Chapter 44

Mozolnie uniosłam swoje powieki do góry napotykając pokój, w którym już wcześniej miałam przyjemność pomieszkać przez jakiś czas. Nic się nie zmieniło, tylko ja. Wszystko stanęło w miejscu, a jedynie moje serce zaczęło bić innym rytmem. Nie jest już beztroskie, tylko uważne. Zachowuje dystans. Uniosłam głowę do góry i ręką zasłoniłam twarz, kiedy promienie słońca podrażniły moje zaspane oczy. Sen dobrze na mnie prosperuje. Jest progres i to jest najważniejsze.
- Jak spałaś? - do pokoju weszła Skylet, która ubrana była w szeroki uśmiech. Zamknęła za sobą drzwi i odgarniając na bok moje nogi usiadła na łóżku. Uniosłam się na łokciach i wzruszyłam ramionami.
- Masz dobry humor, coś się stało? - zapytałam i przechyliłam głowę w bok oczekując od niej odpowiedzi.
- Nie ma Liam'a. - odpowiedziała, wstała i łapiąc za klamkę odwróciła się w moją stronę. - Ubierz się, zjesz śniadanie i pojedziemy do galerii.
- Oszalałaś?! - zapytałam i zmarszczyłam brwi zmieniając pozycję z półleżącej na siedzącą. - Nie mam pieniędzy, aby móc chodzić po sklepach.
- Gadanie. - machnęła ręką i wyszła trzaskając drzwiami. - Masz piętnaście minut! - krzyknęła bodajże z kuchni, bo stamtąd dochodził jej głos. Westchnęłam ciężko i opadłam z powrotem na poduszkę. Uniosłam nadgarstek na wysokość oczu i jęknęłam z niezadowolenia. Blizny ...

***

- Dokąd Ty kobieto mnie wieziesz? - zapytałam opierając łokieć o drzwi samochodu.
- Mówiłam, że jedziemy na zakupy. - mruknęła i nacisnęła przycisk klaksonu wydając przy tym głośny dźwięk spod maski samochodu. Przewróciłam oczami i spojrzałam przez szybę. Wszyscy Ci, których mijałyśmy po drodze byli zdumiewająco szczęśliwi. Dlaczego? Podoba im się życie na ziemi, jest w tym coś ciekawego? - Katniss, powiedz mi lepiej, jak się czujesz?
- Jak ścierwo. - mruknęłam i przymknęłam oczy rozkoszując się promieniami słońca, które w tym momencie ogrzewały moją twarz. Czułam na sobie spojrzenie Skylet. Nawet nie musiałam patrzeć, żeby wiedzieć, że jest pełne bólu, współczucia i chęci pomocy.
- A jak z Harry'm? - dlaczego ciągle zadaje te nurtujące pytania?!
- Trzymam dystans.
- Może coś więcej powiesz? - zapytała marszcząc brwi, kiedy przed nami zmaterializował się ogromny korek.
- Zawsze będę do Niego coś czuć i mieć tą cholerną słabość. Wiesz jak On pachnie? Tak, jak powinna pachnieć miłość. Niby banalnie - Hugo Boss, ale masz ochotę przebywać w jego towarzystwie. Kochasz go kurewsko mocno. A tu nagle podnosi na Ciebie rękę, zostawia Cię i co gorsza zdradza. To boli Skylet, a takich rzeczy się nie wybacza, nigdy...
- Na prawdę? Nie potrafiłabyś go pokochać jeszcze raz?
- Nie mam ochoty na żadne interakcje danego typu z kimkolwiek. - mruknęłam niezadowolona z konwersacji, którą prowadziłyśmy.
- Wcale nie chcesz kochać?
- Jest mi to bez różnicy. Harry wyprał mnie z uczuć. - wzruszyłam ramionami i rzuciłam jej pocieszający uśmiech podczas, gdy ona patrzyła na mnie jak na kosmitkę z planety Marsianki. - Nie patrz tak na mnie.
- Przepraszam, ale może powinnaś spróbować? - powiedziała miło i nadepnęła na pedał gazu wyprzedzając inne pojazdy. Nie odpowiedziałam. Zrobię to, co będę uważała za konieczne...

HARRY'S POV :

Wyszliśmy z domu, który zakluczyłem na klucz. Zayn wsiadł do swojego samochodu, Niall z Louis'em, a ja z Liam'em. Będziemy realizować zminimalizowany plan ułożony przez Liam'a. Wszyscy zdążyli wyjechać z piskiem opon z podjazdu, tylko jedynie został samochód Liam'a. Przyjaciel złapał mnie za ramię, które lekko uścisnął w geście pocieszenia.
- Jak się czujesz?
- Jak ścierwo. - mruknąłem i westchnąłem ciężko spoglądając na palce swoich rąk.
- A jak z Katniss?
- Nie chce ze mną rozmawiać. - syknąłem czując narastającą we mnie złość. Na prawdę ją kocham, a ona egoistka nie potrafi tego zrozumieć. Odstawia fochy, bo strzeliłem jej z liścia. Do cholery porwali mi siostrę, a ona nie posłuchała mnie i nie została tam, gdzie jej kazałem. Nigdy bym jej nie skrzywdził, a z blondynką z klubu umawiałem się na numerki jeszcze przed tym, jak poznałem Katniss na tej cholernej stacji. A co by było, gdybyśmy się nie znali? Na pewno nie cierpiałbym tak kurewsko mocno, jak teraz. Ona mnie niszczy.
- Dziwisz się jej? - zapytał swoim spokojnym i kojącym głosem. Na prawdę? Liam też twierdzi, że to moja wina? Czy jest ktoś, kto widzi wszystko z mojej perspektywy? Moja wina, bo jestem facetem, tak? Pierdolenie.. - Hazz, posłuchaj. Ona cierpi, bo została zgwałcona po raz trzeci w swoim życiu. Wini za to Ciebie, bo odkąd Cię zna to w jej życiu zachodzą maksymalne zmiany wprowadzane wraz z Twoją obecnością. Jej umysł funkcjonuje w ten, nie inny sposób. Zrozum ją. Każdy by się do Ciebie nie odzywał na jej miejscu. - powiedział szczerze i klepnął mnie w ramię, a następnie odpalił maszynę, której silnik wydał głośny ryk. A może on ma rację? On ma cholerną rację.
- Jedźmy już, proszę. - jęknąłem przecierając fakturą dłoni czoło. Jedziemy teraz do skrytki, która stoi zapomniana od momentu, w którym razem z Zayn'em i Katniss byliśmy w niej. Pamiętam, jak uczyłem dziewczynę strzelać z broni, by w razie zagrożenia na placu, kiedy odbijaliśmy Perrie mogła się bronić. Uratowała mi wtedy życie. Wspominając tę chwilę przez myśl przebiegły mi wszystkie momenty, które z nią przeżyłem. Liam ruszył autostradą do wyznaczonego celu, a ja obserwowałem ze skupieniem niebo, które przyozdobione było teraz w piękne słońce, które również mi się z nią kojarzy...
- Stary! - poczułem mocne szturchnięcie. Otworzyłem oczy i ujrzałem pochylonego nade mną Liam'a.
- Spałem? - zapytałem odpinając pasy i przeczesując ręką włosy.
- Nie, polowałeś na mamuty. - mruknął sarkastycznie i wysiadł z samochodu.
- Polowałeś na mamuty, bleble - przedrzeźniłem go i również opuściłem pojazd. Wolnym krokiem wszedłem do pomieszczenia, w którym siedziała już cała ekipa prócz Zayn'a, którego zadaniem było przypilnowanie Katniss.
- Od czego zaczniemy? - zapytał Louis i obkręcił się na zardzewiałym krześle.
- Jeździe do Billy'ego po granaty i załatwcie furgonetkę. Wysadzimy ich budę w drobny mak. - powiedział Liam przeglądając jakąś książkę, która zakurzona leżała na wielkim, drewnianym stole. Niall i Louis jak na baczność unieśli się do góry i opuścili pomieszczenie, by później ich samochód zniknął za bramą w kierunku najniebezpieczniejszej dzielnicy Londynu, do której nawet policja nie wjeżdża. Jest to dla nich zbyt ryzykowne.
- Zaraz wracam. - powiedziałem Liam'owi, który tylko kiwnął głową kontynuując robienie notatek. Wyszedłem i z kieszeni spodni wyciągnąłem pudełko. Otworzyłem je i złapałem w palce papierosa, którego chwilę później odpaliłem zapalniczką. Skąd go mam zapytasz? Od Zayn'a. Zabrałem z jego kurtki. Zaciągnąłem się, by po chwili wypuścić dym z ust. Poczułem tą cholerną ulgę. Z drugiej kieszeni spodni wyciągnąłem telefon i wykręciłem numer do mulata.
- Halo? - usłyszałem jego głos.
- Zayn? Tu Harry. - powiedziałem i strzepnąłem spaloną część z papierosa.
- Poczekaj. - szepnął i słyszałem, że krzyknął do kogoś, że zaraz wraca. - No?
- Co robisz? Jest tam Katniss? - pytania posypały się z moich ust, jak z kałasznikowa.
- Tak, jesteśmy w galerii. Skylet i Kat robią zakupy. - powiedział i jęknął z dezaprobatą. - Mam już dosyć! - zaśmiałem się i znów pociągnąłem truciznę.
- Kobiety.. - wypuściłem dym z ust.
- Zaraz, chwila. Ty palisz?! - wrzasnął, a na moją twarz wkradł się szyderczy uśmiech.
- Okazjonalnie. - mruknąłem i przydepnąłem niedopałek. - Dobra, kończę.
- Powodzenia, stary. - powiedział, a ja nie odpowiadając rozłączyłem połączenie. Wróciłem do Liam'a, który kurczowo się nad czymś zastanawiał. Wyglądał jak szalony naukowiec, który jest bliski olśnienia.
- Mam! - krzyknął i podskoczył z siedzenia uśmiechając się. - Jestem geniuszem!
- Skromnym, geniuszem - mruknąłem uśmiechając się delikatnie. - Co tam masz?
- Musimy działać bardzo precyzyjnie. Nie można dopuścić się ani jednego błędu. Ten, który będzie podkładał bombę musi uważać, bo jeżeli ona wybuchnie. - zaciął się i zmarszczył brwi. - Zaśnie na zawsze.
- Ja podłożę tą cholerną bombę.- warknąłem i zacisnąłem pięści. - Dla Katniss. 


czytasz = komentujesz!

5 komentarzy:

  1. OMG! Świetne! Niesamowite!!! Tyle czekałam na ten rozdział! (kilka dni xd, ale jeśli chodzi o czekanie na kolejny rozdział "Nie Dotykaj", to kilka dni jest jak wieczność <3 )

    Wgl Liam ma cholerną racje, to w większości jest wina Harry'ego :* Nie mogę w to uwierzyć, że Harry pomyślał, że "tylko dał jej z liścia" i "tylko przespał się z blondi" i "tylko na nią za to nakrzyczał" <3 <3 <3

    Ne mogę się doczekać następnego rozdziału :D Nie każ mi czekać, bo to jest takie moje uzależnienie, że ja nmg <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. O boże znając cię on nie zginie ,ale pewnie zostanie ranny czy coś. Tak myśle. Czekam na next ,a raczej w tym wypadku to już chyba Epilog <3 <3 <3. Kocham twoje opowiadania :) ~Paula

    OdpowiedzUsuń
  3. Neeeeeeeeext! SUper! Mam przeczucie, że to skończy się bez happy endu, prawda.?

    OdpowiedzUsuń
  4. jak zawsze REWELACYJNY! :)
    ja się zabieram do pracy nad grafikami a Ty kochana pisz końcówkę! już nie mogę się doczekać! ♥

    OdpowiedzUsuń